Adeus, Rio (11) – Gimnastyka artystyczna

Gimnastyka artystyczna to jedna z tych dyscyplin sportu, w których zawodniczki często dają upust emocjom, a po swoich występach nie wstydzą się łez. Smutku, złości, wzruszenia, szczęścia – powody bywają różne. W dzisiejszym „Adeus, Rio” wspólnie sobie popłaczemy.

Łzy Jany

W Rosji przed startem igrzysk mówiło się, że aby zdobyć tytuł mistrzyni olimpijskiej w gimnastyce artystycznej, najlepiej mieć nazwisko, rozpoczynające się na literę „K”. Po złotych medalach Aliny Kabajewej (2004) i Jewgienii Kanajewej (2008, 2012) wszyscy oczekiwali, że w Rio krążek z najcenniejszego kruszcu wywalczy trzecia „panna K” – Jana Kudriawcewa. Gimnastyczka, która od 2013 roku na wielkich imprezach jest niepokonana w wieloboju, jechała do Brazylii w roli murowanej faworytki do złota i to pomimo tego, że cykl przygotowań do sezonu miała zaburzony z powodu kontuzji i operacji. Znana z waleczności i odporności psychicznej Jana, zdołała przygotować odpowiednią formę na igrzyska i na półmetku zmagań w olimpijskim finale prowadziła w klasyfikacji. Wtedy jednak przydarzył jej się najbardziej kosztowny błąd w dotychczasowej karierze – zgubiła przybór w ostatnich sekundach układu z maczugami. Załamana mistrzyni świata zeszła z planszy zapłakana, bo zdawała sobie sprawę, że wymarzony złoty medal właśnie przepadł i trafi do jej odwiecznej rywalki, a zarazem serdecznej przyjaciółki – Margarity Mamun. Tym samym Kudriawcewa nie podtrzymała rodzinnych tradycji – jej ojciec w 1992 roku w Barcelonie zdobył olimpijskie złoto w rywalizacji pływaków w sztafecie 4x200m.

Łzy Rity

Margarita Mamun od czterech lat odgrywała w kadrze Rosji rolę „wiecznie drugiej”. Choć udawało jej się sporadycznie pokonywać Janę Kudriawcewą w mało ważnych zawodach Pucharu Świata, na imprezach mistrzowskich zawsze przegrywała z młodszą koleżanką. Rita znana też była z tego, że nie zawsze wytrzymywała presję, przez co kilka medali wielkich imprez przeszło jej koło nosa. W Rio gimnastyczka, nazwana przez trenerkę reprezentacji „bengalską tygrysicą”, w końcu pokazała pazurki i pełnię możliwości. Przydomek Rosjanki ma związek z pochodzeniem jej ojca, który urodził się w Bangladeszu. Sama Rita jako mała dziewczynka, często jeździła do tego kraju, a nawet jako pierwsza w historii reprezentowała Bangladesz w zawodach dzieci w gimnastyce artystycznej. Gdy jej talent zaczął się gwałtownie rozwijać, zaczęła występować w barwach Rosji.

Wracając do rywalizacji w Rio – Rosjanka wykorzystała błąd swojej rywalki, nie spaliła się psychicznie i wykonując bezbłędnie cztery trudne technicznie układy, zasłużenie zdobyła złoty medal. Na podium oczywiście nie obyło się bez łez. Razem z Ritą płakała także jej trenerka Amina Zaripowa, która 20 lat temu w Atlancie nie zdołała wywalczyć medalu IO – była wówczas czwarta.

Łzy Melitiny i Żanny

Spośród zawodniczek, które walczyły o brązowy medal, wiele łez wylały Melitina Staniouta i Żanna Rizatdinowa. Pierwsza z żalu, druga z radości. Dla obu doświadczonych gimnastyczek start w Rio był prawdopodobnie zwieńczeniem kariery. Wielokrotne medalistki mistrzostw świata olimpijski debiut zaliczyły w 2012 roku, a do Rio przyjechały po medal. Staniouta zaprzepaściła tę szansę, fatalnie prezentując się w układzie maczugami. Rizatdinowa utrzymała koncentrację i stanęła na najniższym stopniu podium. Szyki Ukraince mogła pomieszać Yeon Jae Son, ale ostatecznie reprezentantka Korei Południowej ukończyła zmagania tuż za podium, na pocieszenie ustanawiając historyczny wynik – jako pierwsza gimnastyczka z tego kraju zajęła na igrzyskach 4. miejsce. Tym samym poprawiła własne osiągniecie z Londynu – cztery lata temu była 5. Koreanka jest jeszcze młoda i w przeciwieństwie do swoich rywalek z Ukrainy i Białorusi ma szansę wystąpić w Tokio i tam powalczyć o medal.

Łzy Salome i Nety

Z bólu na planszy gimnastycznej w Rio płakała Salome Pażawa. Gruzinka, która w ostatnich latach poczyniła błyskawiczne postępy i w opiniach ekspertów mogła odegrać w Rio rolę „czarnego konia”, zajęła odległe 14. miejsce w kwalifikacjach i nie awansowała do finału. Kibice zapamiętają jednak grymas bólu, który towarzyszył Pażawie przy każdym występie. Wiele wskazuje na to, że gimnastyczka z Gruzji w Rio przegrała nie z rywalkami, ale z kontuzją. Mimo problemów walczyła jednak do samego końca, nie odpuszczając żadnego układu.

Dotkliwej porażki doznała także najbardziej doświadczona w gronie gimnastyczek Neta Rivkin. Reprezentantka Izraela przyjechała na swoje trzecie igrzyska i była w Rio chorążym swojej reprezentacji. W Londynie zajęła 7. miejsce, w Brazylii chciała ten wynik poprawić. Błędy w kwalifikacjach spowodowały jednak, że najbardziej utytułowana w historii gimnastyczka z Izraela, nie awansowała do finału – była dopiero 13.

Łzy Elyane

Nie do końca wiadomo, jakimi kryteriami kierowała się Międzynarodowa Federacja Gimnastyczna (FIG), przyznając dziką kartę w turnieju olimpijskim reprezentantce Wysp Zielonego Przylądka – Elyane Boal. Nie da się jednak ukryć, że oglądanie występów tej 17-latki w Rio było pewnym urozmaiceniem. Podczas gdy pozostałe gimnastyczki biły się o awans do finału, Elyane cieszyła się samą możliwością zaprezentowania swoich – póki co, niewielkich – umiejętności na najważniejszej imprezie sportowej świata. Gimnastyczka z Wysp Zielonego Przylądka za swoje występy otrzymywała noty w okolicach 9. pkt., podczas gdy rywalkom sędziowie przyznawali oceny dwukrotnie wyższe (16-19 pkt.). Choć niektórzy na popisy Elyane patrzyli z dezaprobatą, kibice żywiołowo dopingowali zawodniczkę, która była wcieleniem starej, olimpijskiej prawdy, że w igrzyskach liczy się przede wszystkim udział.

Łzy Rosjanek

Prawdziwą huśtawkę emocji przeżywały w Rosjanki, które do Rio przyjechały z jasnym celem – po raz piąty z rzędu zdobyć złoto w wieloboju drużynowym. Młoda rosyjska ekipa jest jednak znana z dużych wahań formy – jednego dnia występuje świetnie, nie dając rywalkom szans na nawiązanie walki, by w kolejnym ukończyć zmagania poza podium. Nerwowo było także na igrzyskach – w kwalifikacjach zbiorówka z Rosji musiała uznać wyższość Hiszpanek. W finale w układzie ze wstążkami Rosjankom przydarzyły się błędy, które mogły pozbawić je mistrzowskiego tytułu. Jednak reprezentacji Rosji udało się opanować nerwy i w drugim układzie – z obręczami i maczugami – pokazały prawdziwe mistrzostwo. Dzięki bardzo wysokim notom za to ćwiczenie, Rosja wyprzedziła świetnie spisujące się ekipy z Hiszpanii i Bułgarii i podtrzymała złotą passę, trwającą od igrzysk w Sydney.

Łzy Białorusinek

Presji nie wytrzymała natomiast reprezentacja Białorusi. Zbiorówka, która była postrzegana jako pretendent do podium w Rio, wysokie aspiracje potwierdziła w kwalifikacjach, ustępując w nich jedynie zespołom z Hiszpanii i Rosji. W finale jednak Białorusinki się „posypały” – nieudany układ ze wstążkami pozbawił aktualne złote i srebrne medalistki ME szans na miejsce w czołowej trójce. Ostatecznie reprezentacja Białorusi zajęła piątą lokatę, a załamane zawodniczki musiały przełknąć gorycz porażki. W tym samym czasie ze szczęścia płakały „brązowe” Bułgarki.

WYNIKI