Adeus, Rio (12) – Piłka nożna

Piłka nożna na igrzyskach olimpijskich być może nie przyciąga tylu kibiców, ile choćby koszykówka, siatkówka czy piłka ręczna. Być może dlatego, że grana nie jest w jednym stałym miejscu, a na różnych stadionach? A może po prostu – przyznajmy – nie jest tak widowiskowa, gdy w kadrach męskich występują jedynie gracze U-23 z drobnymi wzmocnieniami? Niemniej jednak, mimo iż poziom porywający nie był, zawody piłkarzy i piłkarek dostarczyły nam wiele emocji. Czas zatem je podsumować.

Najbardziej niedoceniany – Weverton (Brazylia) / Beatriz (Brazylia)
Tak to wyszło, że najbardziej niedocenianymi zostali… Brazylijczycy. Tak przynajmniej się wydawało. Możliwe, że to dlatego, iż kibice wymagali od Canarinhos bardzo wiele, szczególnie w ofensywie. W turnieju męskim, gdy dwa kolejne mecze gospodarze kończyli wynikami 0:0 na reprezentację spadała ogromna krytyka. Nikt nie zauważył Wevertona, dzielnie broniącego każdy strzał rywala. Przecież obrona Brazylijczyków nie była wcale najlepsza. A jednak… aż do finału Brazylia bramki nie straciła. A później wygrała złoto w rzutach karnych. Tak, wygrywa się nie tylko strzelanymi bramkami, ale także umiejętnością nie wpuszczania ich. A to właśnie jemu złoci medaliści olimpijscy zawdzięczają wiele, jeśli chodzi o tę kwestię.

U kobiet za najbardziej niedocenianą uznać można Beatriz. Ona z kolei była jedną z najładniej i najskuteczniej grających zawodniczek ofensywnie. W pochwałach kibiców gdzieś jednak zaginęła, będąc cały turniej w cieniu gwizdy reprezentacji Brazylii – Marta. To na panią kapitan spadła chwała za zwycięstwa i krytyka za porażkę. Beatriz pozostała jakby niezauważona…

Największy wygrany – Neymar (Brazylia) / Stina Blackstenius (Szwecja)
Nie trudno wskazać największych wygranych turnieju olimpijskiego. W zawodach mężczyzn był to z pewnością Neymar. Piłkarz Barcelony i reprezentacji Brazylii zrezygnował z udziału w Copa America, żeby wziąć udział w Igrzyskach Olimpijskich. Zdecydowanie wyszedł z tą decyzją na plus. W mistrzostwach kontynentu jego reprezentacyjni koledzy po prostu sobie nie poradzili, nie wychodząc nawet z grupy. Tutaj, mimo kiepskiego początku, od trzeciego spotkania Canarinhos rozstrzelali się. Neymar wyraźnie był tym piłkarzem, który kierował grę. To on poprowadził Brazylię po olimpijskie złoto, robiąc tym samym to, czego nie dokonali jego wielcy poprzednicy – Ronaldinho, Ronaldo czy Pele.

U kobiet już ciężej wybrać największą wygraną Może Deane Rose? Nie, o niej nieco później. Jedną z poważnych kandydatek mogła być również jej reprezentacyjna koleżanka – Sinclair. Do tego tytułu mogła też pretendować Melanie Behringer – Niemka, która po zdobyciu pięciu bramek zdobyła koronę królowej strzelców. Wybrałem jednak Stinę Blackstenius. Szwedka zabłysnęła szczególnie w pojedynku finałowym. Tam potrafiła wejść na boisko z ławki rezerwowych, by po 12 minutach zdobyć piękną bramkę. Do tego jej gra wyróżniała się na tle zespołu z kraju Trzech Koron. Była tą zawodniczką, która potrafiła w kluczowych momentach pociągnąć grę do przodu. Być może to tylko cząstka całości doskonale ułożonej taktycznie drużyny, ale jednak swoje zadanie spełniała perfekcyjnie i na tym turnieju zabłysnęła.

Największy talent – Ali Adnan (Irak) / Deane Rose (Kanada)
Nie musieliśmy się również namyślać zbyt długo, aby wybrać największe młode talenty, które mogą zabłysnąć w przyszłości na arenie międzynarodowej. W turnieju męskim nie dało się nie zauważyć Aliego Adnana, pomimo iż zagrał tylko trzy spotkania. Młody zawodnik z Iraku już teraz gra w poważnym klubie, zresztą jako jedyny ze swojej reprezentacji kopie piłkę w Europie – we włoskim Udinese Calcio. Zasłynął jako mistrz wykonywania rzutów wolnych. Niezależnie z jakiej odległości uderzał, zawsze strzał był mocny i leciał w światło bramki, stwarzając przy tym ogromne zagrożenie. Jeśli nadal będzie szedł w tym kierunku, już za kilka lat może grać w najlepszych klubach globu.

U kobiet wybór był jeszcze prostszy. Deane Rose, nieprawdopodobna 17-latka grała od pierwszego meczu wprost perfekcyjnie. Kanadyjka doskonale wspierała w ataku doświadczoną Sinclair. Do tego w meczu o brąz zdobyła bramkę. Cóż… więcej chyba dodawać nie trzeba. Wyrasta nam gwiazda światowego formatu. I gdy kiedyś odbierać będzie Złotą Piłkę, warto będzie wspomnieć, że jej wielka kariera rozpoczęła się właśnie w Rio.

Spełnione cele – John Obi Mikel (Nigeria) / Lisa Dahlkvist (Szwecja)
Na igrzyska różne reprezentacje przyjeżdżały z bardzo odrębnymi celami. Dla reprezentantów Fidżi czy dla Zimbabwejek takim mogło okazać się zdobycie bramki. Warto zaznaczyć, że ta sztuka w obu przypadkach ostatecznie się udała. Patrząc jednak personalnie? Nie będziemy pisać znowu o Neymarze, Wevertonie lub którymś z innych Brazylijczyków. Wspomnimy zatem o Johnie Obi Mikelu. 29-letni piłkarz Chelsea Londyn i reprezentacji Nigerii z drużyną nie zdobył jeszcze nigdy nic, choć sam gra w piłkę od wielu lat na najwyższym poziomie. Teraz wreszcie dopiął swego. Nie był może głównym kreatorem gry. Ale na pewno był jednym z tych, którzy poprowadzili drużynę do sukcesu, jakim niewątpliwie było zdobycie olimpijskiego medalu.

U kobiet w podobnej sytuacji znalazła się Lisa Dahlkvist. Ona również od lat trzyma się na najwyższym światowym poziomie. Tym razem jej zespół faworyzowany nie był. Mimo to, dzięki solidnej grze, Szwedki doszły aż do finału. Srebrny medal zapewne był dla szwedzkiej kapitan bardzo satysfakcjonujący.

Największa przegrana – Alex Morgan / Hope Solo (USA)
Chyba jeśli chodzi o największych przegranych obu turniejów nikt nie przebije kobiecej reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Dotychczas turniej piłkarek na IO rozgrywany był 5-krotnie. USA z tych turniejów wywiozły 4 złota i srebro. Tym razem również miały iść po pewny triumf. Już w grupie widać było jednak, że „coś nie gra”. Amerykanki wygrywały, ale nie przekonywały swoją grą. Minimalne zwycięstwa (2:0 z Nową Zelandią i 1:0 z Francją) oraz remis z Kolumbią nie były dobrym wstępem. W ćwierćfinale zmierzyły się ze Szwecją, która w swojej grupie prezentowała się jeszcze słabiej. Wydawało się, że mimo wszystko USA zwycięży w tym spotkaniu. Pomimo iż Amerykanki oddały dzisięciokrotnie więcej strzałów niż rywalki, pomimo iż nawet prowadziły, ostatecznie… sensacyjnie przegrały po rzutach karnych i odpadły z turnieju już w tej fazie rywalizacji.

Dlaczego zatem wskazujemy na Alex Morgan i Hope Solo jako te „największe przegrane”? Morgan miała być tą, która poprowadzi team po kolejne olimpijskie złoto. I mimo iż strzelała bramki, swojej roli ostatecznie nie zdołała spełnić, co spotkało się z wielkim zawoden amerykańskich kibiców. Hope Solo – bramkarka kadry USA – już na początku turnieju naraziła się kibicom w Brazylii niefortunną wypowiedzią na temat wirusa Zika. Kiepska gra i blamaż w ćwierćfinale ostatecznie przyczyniły się do tego, że drwiny antyfanów stały się jeszcze głośniejsze.

Nadzieja na przyszłość – Kanada
Kanadyjki do Rio przyjechały odmłodzonym składem. Zabrały na igrzyska swoje nadzieje na przyszłość, które… już tu zaczęły się spełniać. Wystarczy wspomnieć choćby niesamowitą Deane Rose. Reprezentacja kraju Klonowego Liścia to połączenia doświadczenia (np. Sinclair) z szaleństwem młodości. I choć niewielu dawało im szanse na zawojowania turnieju, doszły aż do strefy medalowej. Ba! Zdobyły brąz, zdobywając przy tym serca kibiców.