Adeus, Rio (2) – Piłka ręczna

Piękne dwa tygodnie w Future Arena za nami. Niestety nie zakończone dla nas happy-endem, ale zapamiętamy z nich wiele wspaniałych historii. Handballowe wspominki prosto z Rio czas zacząć!

Rzucaj do pustej!

Gramy na „lotnych” – ileż to razy padały z naszych ust takie słowa na podwórkach kiedy zaczynaliśmy spotkanie piłki nożnej. Teraz można tak powiedzieć i o handballu. Zmiany przepisów odnośnie kontuzji, gry pasywnej czy kartek nie zmieniły obrazu gry, ale zmiana z lotnym bramkarzem już bardzo. Chodzi o to, że od IO w Rio zawodnik zastępujący bramkarza nie może bronić w swoim polu bramkowym, więc de facto po stracie piłki ma się pustą bramkę.

Jednak taki „myk” chętnie wykorzystywały wszystkie drużyny, które w ten sposób niwelowały stratę jednego zawodnika w grze w osłabieniu czy nawet wpuszczały w pewnym momencie po prostu siódmego zawodnika z pola (często robili tak Duńczycy). Dzięki temu niewątpliwie gra stała się jeszcze atrakcyjniejsza, gdyż nie było grania na czas w osłabieniu i przeczekiwania dwóch minut, a kontry praktycznie zawsze kończyły się rzutem do pustej bramki.

No i porzucali sobie też bramkarze, chociażby nasz Piotrek Wyszomirski

Koniec dwóch hegemonii

Francja i Norwegia – te dwie reprezentacje były wymienianie jednym tchem jako faworyci do złota kolejno w męskim i żeńskim turnieju. To te dwa zespoły broniły tytułu z Londynu. Jednak żaden z nich tego tytułu nie obronił. Nie wracają z pustymi rękoma, ale dla Norweżek brąz, a dla Francuzów srebro to na pewno marne pocieszenie – oni przyjechali tu po złoto i wieczną chwałę. Wystarczy przytoczyć fakt, że Francuzi przegrali pierwszy z dziesięciu finałów IO, MŚ czy ME, w których występowali w XXI wieku i już wiadomo, że dla nich to klęska.

Porażki Norwegii i Francji to niespodzianki, ale nie sensacje. Dlaczego? Ano dlatego, że przegrali z tymi, którzy chyba byli w pierwsi w kolejce do zdetronizowania hegemonów. Rosjanki już na MŚ w 2015 r. pokonały Norweżki w meczu bezpośrednim, a i dalej zachwycały. Na szczęście dla nas trafił im się gorszy dzień w meczu z Polską. Duńczycy natomiast od lat próbowali podszczypywać Francuzów i w końcu im się to udało. Oczywiście Norwegia przegrała jeszcze w grupie z Brazylią, a Francja z Chorwacją, ale postawa w fazie grupowej na IO – to jest inna bajka.

Jeden kraj, jeden wynik, dwie oceny

Gospodarze we wszystkich sportach drużynowych mieli wielkie oczekiwania, ale w piłce ręcznej wiązali je dużo bardziej z reprezentacją kobiecą, która jest chociażby mistrzem świata z 2013 r. A tu klops – wyżej ocenić trzeba panów. Obie drużyny dobrze zaczęły – panie pokonując Norwegię, a panowie Polskę. Później ich drogi się lekko rozeszły, gdyż panie grupę wygrały, a panowie pogubili trochę punktów i wylądowali na trzecim miejscu. Jednak drogi te znowu złączyły się na etapie ćwierćfinałów. Ćwierćfinałów, w których Brazylijki dostały łomot od Holenderek, a Brazylijczycy od Francuzów. Wynik taki sam, ale dla pań to tragedia, a dla panów obiecująca perspektywa na przyszłość.

Znowu drugie miejsce

Szwedzi i Czarnogórki z Londynu wyjeżdżali ze srebrnymi medalami na szyjach. Z Rio także wyjechali z drugim miejscem w swoich turniejach, ale… od końca. Co tu dużo kryć – to właśnie te dwie ekipy najbardziej się skompromitowały w Rio. Czarnogórki nie wygrały żadnego spotkania, przegrywając ze słabą Rumunią oraz z Angolą, a w pozostałych spotkaniach nie mając za wiele do powiedzenia, Szwedzi natomiast wygrali jeden mecz, ale był to pojedynek o nic z Brazylią. Zjazd, jaki zanotowały te dwie ekipy, po prostu nie przystoi obrońcom tytułu wicemistrzowskiego.

Jeszcze Polska nie zginęła

Wyjeżdżamy z Rio tak naprawdę z niczym. Wyjeżdżamy z Rio ze łzami w oczach, ze złością w sercu, z poczuciem straconych marzeń. Panowie graliście na tyle, na ile potrafiliście. Daliście nam znowu wielką dumę z bycia Polakami i bycia Waszymi kibicami. A wstaniecie silniejsi. Nie wiem czy w podobnym składzie personalnym, ale silniejsi o kolejne doświadczenie, które musi zaprocentować. Tak jak w 2012 r. po przegranym pechowo wyjeździe do Londynu powiedzieliście, że wrócicie na IO za cztery lata, tak teraz musicie sobie powiedzieć, że za cztery lata wrócicie na igrzyska po medal!

Po prostu nie chcemy oglądać więcej takich obrazków:

Klątwa? Jaka klątwa?

Karol Bielecki – człowiek, któremu za ten występ olimpijski, jak i za całą karierę należy się nieopisany szacunek. I choć nie wierzę w różne klątwy, to jego występ naprawdę jest symboliczny. Nasz rozgrywający mógł już parę razy zakończyć karierę, ale przyjechał po to, czego mu w tej karierze brakowało. I choć z Rio wyjeżdża bez upragnionego medalu i ze łzami w oczach, to Polska i cały handballowy świat widzą w nim bohatera. Karol, który po kontuzji Michała Jureckiego praktycznie nie miał zmiennika, znów był Karolem ze swoich najlepszych lat, czyli postrachem bramkarzy z całego świata. Z 55 bramkami na koncie był najskuteczniejszym zawodnikiem olimpijskiego turnieju i to może być dla niego piękny koniec reprezentacyjnej kariery. Choć sam „Kola” jeszcze nie powiedział, że ją kończy, a osobiście w żadnym stopniu bym go do tego nie namawiał.

Maciek, uspokój się :)

Emocje olimpijskiego turnieju szczypiornistów rozgrzewały do czerwoności nie tylko nas. Szaleli również komentatorzy TVP, dzięki którym te emocje były chyba jeszcze większe. A nagrania z tego szaleństwa można było zobaczyć w Internecie. I tutaj akurat nie podziałało to na korzyść komentatorów. Ciekawe co powiedzą ich żony po powrocie z Brazylii? :)

Klasyfikacje końcowe:

Turniej kobiet Turniej mężczyzn
1 Rosja Dania
2 Francja Francja
3 Norwegia Niemcy
4 Holandia Polska
5 Brazylia Chorwacja
6 Hiszpania Słowenia
7 Szwecja Brazylia
8 Angola Katar
9 Rumunia Egipt
10 Korea Południowa Argentyna
11 Czarnogóra Szwecja
12 Argentyna Tunezja

Garść ciekawostek:

  • Najwięcej bramek w jednym meczu w turnieju męskim zdobyli Rafael Capote i Karol Bielecki (po 12). Katarczyk uczynił to w meczu z Tunezją, a Polak w spotkaniu z Chorwacją.
  • Jednak wyczyn dwóch wyżej wymienionych panów przebiła Szwedka – Natalie Hagman. Zdobyła ona w meczu z Holandią 14 bramek, rzucając w ten sposób prawie połowę dorobku swojego zespołu (mecz zakończył się remisem 29:29).
  • 50% bramek dla swojej ekipy udało się uzyskać natomiast Nerei Peni z Hiszpanii, która w przegranym ćwierćfinale z Francją (26:27) zdobyła 13 bramek.
  • Duńczycy nie tylko zdobyli pierwszy złoty medal w historii swoich występów na IO, ale również był to ich pierwszy jakikolwiek medal na IO.
  • Francja jest pierwszym od 1988 roku narodem, który zdobył medal IO w piłce ręcznej zarówno w turnieju damskim, jak i męskim.
  • Dania dołączyła do grona drużyn, które mają złoto IO zdobyte i przez kobiety, i przez mężczyzn. Wcześniej taka sztuka udała się drużynom ZSRR oraz Jugosławii.
  • Future Arena, w której rozgrywano spotkania turniejów piłki ręcznej tuż po IO zostanie rozebrana, a z materiałów, z których została zbudowana, powstaną cztery szkoły w Rio.

Najlepsi strzelcy:

1. Nora Mork (Norwegia) – 62
2. Alexandra Lacrabere (Francja) – 46
3. Christina Neagu (Rumunia) – 44
4. Natalie Hagman (Szwecja) – 38
5. Ana Belo (Brazylia) i Veronica Kristiansen (Norwegia) – 37

1. Karol Bielecki (Polska) – 55
2. Mikkel Hansen (Dania) – 54
3. Lasse Svan (Dania) i Uwe Gensheimer (Niemcy) – 49
5. Tobias Reichmann (Niemcy) – 41

Nasze drużyny marzeń:

Kobiety: Kali Aalvik Grimsbo (Norwegia) , Polina Kuznietsowa (Rosja), Alison Pineau (Francja), Estavana Pollman (Holandia), Nora Mork (Norwegia), Anna Wiakiriewa (Rosja), Heidi Loke (Norwegia)

MVP: Anna Wiakiriewa (Rosja)

Mężczyźni: Niklas Landin (Dania), Uwe Gensheimer (Niemcy), Karol Bielecki (Polska), Morten Olsen (Dania), Valentin Porte (Francja), Lasse Svan (Dania), Cedric Sorhaindo (Francja)

MVP: Morten Olsen (Dania)

Foto: Rafal Oleksiewicz / Pressfocus