Adeus, Rio (28) – Kolarstwo górskie

Kolarstwo górskie na igrzyskach w Rio de Janeiro zapamiętamy przede wszystkim z wspaniałej postawy Mai Włoszczowskiej, dzięki której wreszcie przekroczyliśmy barierę dziesięciu medali. O tym, jakie jeszcze kluczowe wydarzenia miały miejsce na olimpijskiej trasie dowiecie się z naszego podsumowania.

Medal po ośmiu latach
Maja Włoszczowska powróciła na olimpijskie podium po ośmiu latach przerwy. Pierwszy srebrny medal Polka wywalczyła w Pekinie. W Londynie miała walczyć o kolejny krążek, jednak z rywalizacji wyeliminowała ją wówczas kontuzja. Na następną szansę musiała więc poczekać aż do Rio. I udało się – Polka po raz drugi w karierze stanęła na drugim stopniu olimpijskiego podium. Wynagrodziła sobie jednocześnie nie do końca szczęśliwe starty w tegorocznych czempionatach Europy i świata, na których zajmowała czwarte miejsca.

Niektórzy mogą powiedzieć, że to tylko srebrny medal, że krążków tego koloru ma już pod dostatkiem, a brakuje jej w kolekcji złotych medali. Owszem, Maja Włoszczowska jeśli już staje na podium, to zwykle na jego drugim stopniu. Ale co z tego, skoro Polka jest w swoich sukcesach regularna jak mało kto. W XXI wieku jedynie Gunn Rita Dahle Flesja i Sabine Spitz są bardziej utytułowane. No może jeszcze Irina Kalentiewa dorównuje Polce – poza tym nikt nie ma na koncie aż tylu sukcesów, co nasza rodaczka.

Rewelacja sezonu
Jest nią Jenny Rissveds, która ma zaledwie 22 lata. Szwedka w tym sezonie kilka razy pokazała, że jest w bardzo wysokiej formie i, że w Rio będzie się liczyć w walce o podium, ale chyba niewielu spodziewało się, że w tak pięknym stylu i z ponad 30-sekundową przewagą zgarnie olimpijskie złoto. W końcu nikt dotąd w tak młodym wieku nie został mistrzem olimpijskim w kolarstwie górskim. Wydawało się, że pierwsze miejsce zarezerwowane jest dla Jolandy Neff, czyli jednej z najlepszych zawodniczek okresu przedolimpijskiego. Szwajcarka zakończyła jednak zmagania dopiero na szóstym miejscu, czyli niewiele lepszym niż w swoim starcie w wyścigu ze startu wspólnego w szosowej odmianie kolarstwa. To chyba dobry przykład, że czasem nie warto łapać dwóch srok za ogon.

Schurter bez rywala
Nino Schurter miał w Rio stoczyć klasyczny już pojedynek ze swoim odwiecznym rywalem Julienem Absalonem. Szwajcar będący głównym kandydatem do złotego medalu mógł obawiać się chyba tylko Francuza. Ten jednak nie przygotował olimpijskiej formy i nie powtórzył sukcesu z Aten i Pekinu, gdzie zdobywał złote medale. W Rio dojechał do mety na ósmym miejscu. W związku z tym Schurter, pięciokrotny mistrz świata, wreszcie stanął na najwyższym stopniu podium igrzysk olimpijskich. Tylko tego osiągnięcia brakowało mu w jego kolekcji – w Pekinie bowiem był trzeci, a w Londynie drugi. Na trasie w Rio nie miał sobie równych – finiszował z przewagą 50 sekund nad kolejnym zawodnikiem, a dwa ostatnie okrążenia przejechał samotnie na czele stawki.

Waleczny Czech
Okres przedolimpijski nie był zbyt szczęśliwy dla Jaroslava Kulhavy’ego – mistrza olimpijskiego z Londynu. Czech notował w nim przyzwoite wyniki, ale nie rewelacyjne. Nie zdobył ani jednego medalu mistrzostw świata czy Europy w olimpijskiej konkurencji cross-country. Jego postawa była w dużej mierze wynikiem licznych kontuzji. Po jednej z nich Kulhavy’emu wstawiono śrubę w przedramię. Kontuzji doznał nawet wiosną tego roku, jednak zdołał przygotować się do najważniejszych startów. I tak – po kilku latach posuchy od sukcesu w Londynie, Czech ponownie stanął na olimpijskim podium, tym razem na drugim stopniu.

Męskie niespodzianki
Przed rozpoczęciem rywalizacji bukmacherzy typowali do medali Schurtera, Absalona i wracającego do wielkiej formy Kulhavy’ego. Francuz na podium nie stanął, a jego miejsce zajął nieoczekiwanie Carlos Coloma Nicolas. Hiszpan to niezły kolarz, któremu od czasu do czasu udaje się zająć miejsce w czołowej dziesiątce najważniejszych wyścigów. Na podium czy to Pucharu Świata czy mistrzostw Europy jednak nigdy nie stanął. Ta sztuka udała mu się po raz pierwszy dopiero na igrzyskach olimpijskich i to w wieku 34 lat.

Jeszcze większą niespodziankę, a raczej sensację sprawił Jhonnatan Botero Villegas z Kolumbii, który zajął piątą pozycję. 24-letni zawodnik w rankingu światowym plasuje się poza pięćdziesiątką, a na ostatnich mistrzostwach świata był dopiero 72. Nawet ostatni Puchar Świata rozegrany siódmego sierpnia nie dał żadnej podstawy, by sądzić, że Kolumbijczyk zdoła uplasować się w czołowej dziesiątce igrzysk. Co zatem sprawiło, że Botero Villegas tak dobrze się zaprezentował? Tego pewnie nie wie i sam zawodnik.

Nieudany powrót do korzeni
Peter Sagan, który specjalizuje się w kolarstwie szosowym, nie mógł liczyć na medal w swojej podstawowej dyscyplinie ze względu nieodpowiedni dla niego profil trasy. Słowak postanowił zatem wystartować w kolarstwie górskim, czyli dyscyplinie, od której rozpoczynał rowerową karierę. W 2008 roku był nawet mistrzem świata juniorów. W Rio chciał zostać mistrzem olimpijskim, a przynajmniej uplasować się w czołowej dziesiątce. I jak sam twierdził – był w stanie to osiągnąć. Mimo że startował z ostatniej linii ze względu na najniższy ranking z całej stawki, to początek miał naprawdę obiecujący. Szybko złapał kontakt ze ścisłą czołówką, jednak dwa defekty opon pozbawiły go szans na dobry wynik. Czy to był pech, czy brak umiejętności pokonywania przeszkód, nie jesteśmy w stanie stwierdzić. Wiemy jednak, że olimpijski debiut nie należał do najprzyjemniejszych.

Doświadczenie ważniejsze
Wyniki igrzysk olimpijskich w Rio pokazały, że w kolarstwie górskim medale zdobywają bardziej doświadczeni zawodnicy, będący po trzydziestce (Włoszczowska 32 lata, Pendrel 36, Schurter 30, Kulhavy 31 i Coloma Nicolas 33 lata). Jedynym wyjątkiem była fenomenalna Jenny Rissveds, która po złoto sięgnęła będąc jeszcze w kategorii młodzieżowca. Szwedka ma 22 lata. Doświadczenie góruje zresztą również, jeśli spojrzymy na czołowe dziesiątki wyścigu kobiet i mężczyzn. Spośród tych dwudziestu osób niemal połowa (dziewięć osób) przekroczyła 30 lat. Kolejnych pięciu zawodników mieści się w wieku 25-29 lat, a kolejnych sześciu w wieku 22-24.