Adeus, Rio (32) – Zapasy

Zapasy to dyscyplina, która przyniosła nam jeden z jedenastu medali wywalczonych na igrzyskach w Rio de Janeiro. Krążek ten był tym przyjemniejszy, że trafił w ręce Moniki Michalik niespodziewanie i w naprawdę dobrym stylu. Na olimpijskich matach w Brazylii doszło też do wielu niezwykle ciekawych wydarzeń, które wręcz wstrząsnęły światem sportu.

Brązowa passa podtrzymana

To już trzecie igrzyska z rzędu, które zakończyliśmy z jednym medalem w zapasach. Znów był to krążek w brązowym kolorze. Po sukcesach Agnieszki Wieszczek-Kordus, która była trzecia w Pekinie oraz Damiana Janikowskiego, który stał na najniższym stopniu podium w Londynie, mogliśmy się cieszyć z życiowego osiągnięcia Moniki Michalik. Nasza weteranka, multimedalistka wielkich międzynarodowych imprez, ukoronowała swoją karierę, wygrywając w kategorii do 63 kg dwa niezwykle trudne pojedynki z Anastasiją Grigoriewą z Łotwy i Inną Trażukową z Rosji. Pozostała siódemka Biało-czerwonych wypadła gorzej. Do ósemki załapała się jeszcze tylko Iwona Matkowska w wadze do 48 kg (siódma lokata).

Rosyjskie zdobycze

W wewnętrznej klasyfikacji medalowej, obejmującej jedynie zapaśnicze zmagania, zwyciężyli Rosjanie. Zawodnicy Sbornej wrócili z Brazylii z aż dziewięcioma medalami: czterema złotymi, trzema srebrnymi i dwoma brązowymi. W rywalizacji triumfowali dwaj wolniacy: Sosłan Ramonow (65 kg) i Abdulraszid Sadułajew (86 kg) oraz dwaj specjaliści od stylu klasycznego: Roman Własow (75 kg) i Davit Czakwetadze (85 kg). Tak często na podium stawali jeszcze tylko reprezentanci Azerbejdżanu, ani razu nie udało im się jednak zdobyć złota (trzy srebra i sześć brązowych krążków). Polska, z brązowym medalem Moniki Michalik, została sklasyfikowana na dziewiętnastej lokacie.

Upadek legendy

Japońskie zapaśniczki zgodnie z oczekiwaniami spisywały się w Rio de Janeiro rewelacyjnie. Hurtowo zdobywały złote medale (aż cztery), jednak zabrakło im w kolekcji tego, który wydawał się być najbardziej pewny. Wszystko za sprawą sensacyjnej porażki Saori Yoshidy w finale kategorii do 53 kg z Helen Maroulis z USA. Amerykanka została w kraju bohaterką narodową, a japońska legenda, płacząca z rozpaczy podczas odbierania srebrnego krążka, musiała się pogodzić z dopiero trzecią porażką w swojej osiemnastoletniej (!) karierze na arenie międzynarodowej. Tym samym nie zdobyła czwartego z rzędu olimpijskiego złota. Tej sztuki dzień wcześniej dokonała jej reprezentacyjna koleżanka, Kaori Icho (58 kg). W ten sposób to właśnie ona została najbardziej utytułowaną zawodniczką w historii olimpijskich zapasów.

Goło i (nie)wesoło

Końcówka starcia o brązowy medal w kategorii do 65 kg w stylu wolnym pomiędzy Mandakhnaranem Ganzorigiem z Mongolii i Ichtiorem Nawruzowem z Uzbekistanu odbiła się szerokim echem w wielu mediach na całym świecie i na pewno zostanie zapamiętana na długo. Na kilka sekund przed końcem walki lepszy był Mongoł, który prowadził 7:6. Ganzoriga przedwcześnie zaczął skakać po macie i w bardzo nieelegancki sposób cieszyć ze zwycięstwa, patrząc prosto w oczy Uzbeka. Wtedy sędzia przyznał Nawruzowowi punkt, przeważający szalę zwycięstwa na jego korzyść. Mongoł nie przestawał się cieszyć, Uzbek był załamany. I wtedy obaj spojrzeli na tablicę wyników. Zorientowali się, że rozstrzygnięcie jest zupełnie inne! Na taką informację zareagowali trenerzy Ganzorigi, którzy zażądali analizy wideo i na znak protestu… zaczęli się rozbierać! Na nic zdały się ich oryginalne pomysły. To Nawruzow stanął na najniższym stopniu podium. Skandalem zakończyła się też walka o brąz w kategorii do 86 kg, w której Reineris Salas z Kuby przegrał z J’Denem Coxem z USA. O wyniku decydowała weryfikacja wideo – na niekorzyść Kubańczyka. Był on tak niezadowolony z decyzji sędziów, że nie powrócił na matę, aby dokończyć pojedynek.