Adeus, Rio (36) – Pływanie

Pływanie i Rio: ta kombinacja jeszcze długo będzie się nam źle kojarzyć. Katastrofalne występy polskich pływaków spowodowały, że trudno nam było emocjonować się rywalizacją na olimpijskiej pływalni, a szkoda, bo niektórzy zawodnicy napisali naprawdę fantastyczne historie.

Cały na biało… Kacper Majchrzak

Katastrofa, porażka, blamaż, kompromitacja, dramat… O występie polskich pływaków w Rio chyba więcej pisać nie trzeba. Liczyliśmy na medale, o takich oczekiwaniach opowiadali sami zawodnicy, tymczasem żaden z Polaków nie popłynął nawet w finale. Mało tego, nasi zawodnicy pływali dużo poniżej rekordów życiowych i na tle swoich rywali wyglądali jakby startowali na zasilaniu awaryjnym. Jedynym, który nie sprawiał wrażenia, jakby znajdował się gdzieś na początku cyklu przygotowań do igrzysk był Kacper Majchrzak. W swoim indywidualnym starcie na dystansie 200 m stylem dowolnym pobił rekord Polski i niewiele zabrakło mu do awansu do finału. Także w sztafecie 4×200 m dowolnym płynący jako ostatni Majchrzak dał fantastyczną zmianę i wyprowadził nasz zespół z ósmej na czwartą pozycję. Awansu to jednak nie przyniosło, bo pozostała trójka zawodników dostosowała się poziomem startu do reszty polskiej ekipy.

Dogonić marzenia

Macie jakiegoś idola? Kogoś, kogo podziwiacie, kto was inspiruje? Jeśli nie dziś, na pewno w dzieciństwie patrząc w telewizor mówiliście o kimś: „jak będę duży, chcę być taki jak on!”. A co, jeśli miałbyś szansę być od swojego mistrza lepszy? Trzynastoletni Joseph (Józio?) Schooling w 2008 r. miał niezwykłą okazję zrobić sobie zdjęcie ze swoim idolem, wielką legendą – Michaelem Phelpsem. Osiem lat później, dorosły już Schooling stanął na słupku startowym w wyścigu finałowym na 100 m stylem motylkowym tuż obok Phelpsa. Samo to można by już uznać za sukces wspinającego się po szczeblach kariery Singapurczyka. Ten jednak nie zawahał się pójść dalej i sensacyjnie wygrał z multimedalistą z USA, zdobywając jednocześnie pierwszy w historii złoty medal dla Singapuru. Czy można piękniej zostać mistrzem olimpijskim?

Ja nie dam rady? No to patrz!

Kanada miałaby dziś 4 medale olimpijskie mniej, gdyby ktoś kilka lat temu nie powiedział dziesięcioletniej wówczas Penelope Oleksiak, że nigdy nie będzie dobrą pływaczką. To wystarczyło, by mała Penny postanowiła udowodnić wszystkim, że jest dokładnie odwrotnie. Szesnastoletnia Kanadyjka była ogromną sensacją tych igrzysk. Zwykła dziewczyna, uśmiechnięta, typowa nastolatka, która po zdobyciu złotego medalu na 100 m stylem dowolnym wyraziła nadzieję że w jej życiu nic się nie zmieni. Niemożliwe? Cóż, może spróbujcie powiedzieć to Penny.

Diament w koronie

Katinka Hosszu, Sarah Sjoestroem, Mireia Belmonte – to bez wątpienia trzy najbardziej utytułowane i najlepsze europejskie pływaczki ostatnich lat. Co łączyło je przed igrzyskami w Rio? Całej trójce brakowało w kolekcji olimpijskiego złota. Węgierka, Szwedka i Hiszpanka postawiły kropkę nad „i” w swoich karierach właśnie pod dachem efektownej brazylijskiej pływalni. Hosszu była najlepsza na 100 m stylem grzbietowym oraz 200 i 400 m stylem zmiennym, Sjoestroem zwyciężyła na 100 m stylem motylkowym, a Belmonte triumfowała na dwukrotnie dłuższym dystansie wśród delfinistek. Teraz wszystkie mogą już o sobie mówić „zawodniczki kompletne”, ale każda z nich ma ochotę na więcej. Tokio? Dlaczego nie!

Zakończenie kariery przed duże „Z”

Katinka Hosszu mogła w Rio przejść do historii i zostać czwartą pływaczką, której uda się zwyciężyć w aż czterech konkurencjach indywidualnych na jednych igrzyskach. Wcześniej dokonywali tego tylko Amerykanie Mark Spitz (Monachium 1972), Michael Phelps (Pekin 2008) i Kristin Otto z NRD (Seul 1988). W osiągnięciu tego wyjątkowego sukcesu Żelaznej Damie przeszkodziła niespodziewanie Maya DiRado. Amerykanka minimalnie wyprzedziła swoją rywalkę w wyścigu finałowym na dystansie 200 m stylem grzbietowym. Dodatkowego smaczku temu pojedynkowi dodaje fakt, że był to ostatni start niezwykle uroczej i sympatycznej DiRado w jej karierze! Już kilka miesięcy przed igrzyskami ogłosiła bowiem, że zostawia pływanie, by zająć stanowisko… analityka finansowego w jednej z korporacji w Atlancie.

Zagubiony autobus

Organizatorzy igrzysk nie uniknęli wpadek. Największa związana z pływaniem miała miejsce przedostatniego dnia zmagań. Zakończenie sesji finałowej opóźniło się wtedy o kilkadziesiąt minut, a wszystko spowodowane było bardzo późnym dotarciem na obiekt części zawodniczek mających wystartować w półfinałach 50 m stylem dowolnym. Winny okazał się kierowca autokaru, do którego wsiadły owe pływaczki. Otóż, pomylił on trasy i pierwotnie zawiózł panie na… stadion lekkoatletyczny. Widok ich min, kiedy zorientowały się w jakim miejscu się znajdują, musiał być bezcenny.