Adeus, Rio (38) – Kolarstwo szosowe

Brązowy medal Rafal Majki i szóste miejsca Katarzyny Niewiadomej i Macieja Bodnara to dorobek polskich kolarzy w Rio de Janeiro. Wyścigi ze startu wspólnego na długo zostaną zapamiętane ze względu na swoją dramaturgię. Zapraszamy do podsumowania kolarstwa szosowego.

Zaczął Majka

Pierwszy dzień zmagań sportowców podczas igrzysk w Rio przyniósł nam ogromne emocje w wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn. Przed wyścigiem Polacy nie byli typowani jako faworyci do zdobycia medalu. Sam Rafał Majka w wywiadzie wspominał, że trasa nie jest dla niego a podjazdy są za krótkie aby coś na nich zyskać. Na szczęście kolarstwo jest na tyle nieprzywidywalnym sportem, że prognozy ekspertów i samego kolarza się nie sprawdziły. Rafał w najważniejszym momencie wyścigu znalazł się w odpowiednim miejscu. Zjazd pokonał bezpiecznie dzięki czemu mógł się cieszyć z brązowego medalu olimpijskiego. Czy mógł osiągnąć więcej? Pewnie tak, do mety podczas samotnej jazdy na ostatnich kilometrach niewielu mu brakowało. Pamiętajmy równiez, że Rafał Majka mógł skończyć ściganie upadkiem jak Nibali i Henao. Brąz to kolejny ogromny sukces naszego zawodnika. Ten rok może zaliczyć do udanych. 5. miejsce w Giro d’Italia i  koszulka najlepszego górala Tour de France pozwoliły mu na podpisanie nowego kontraktu  w niemieckiej grupie Bora-Hansgrohe. Majka za rok pojedzie jako lider  i kolejnym wyzwaniem będzie walka o jak najlepsze miejsce w Tour de France.

Nieszczęsny palec Purito Rodrigueza

Cisza w eterze to charakteryzowało wyścig olimpijski. Kolarze nie mieli łączności radiowej ze swoimi kierownikami zespołu i musieli sobie radzić sami na trasie. Po upadku Nibaliego i Henao na zjeździe z Vista Chinese można było zauważyć, że Joaquim Rodriguez pokazuje kolarzom z którymi jechał wyciągnięty jeden palec. To oznaczało, że z przodu jest tylko Rafał Majka gdyby ktoś nie zauważył kraksy. Stary wyga pamięta jeszcze czasy jazdy bez radia kiedy na trasach trzeba było wykazywać się ogromną czujnościa. Być może właśnie ten sygnał odebrał naszemu kolarzowi złoty medal. Tego już się nie dowiemy. Pewne jest jednak to, że wyścig na pewno był przez to ciekawszy a kolarze musieli być zdani bardziej na siebie.

Flower power

Nie ukrywamy, że przed igrzyskami byliśmy pełni obaw występu Michał Kwiatkowskiego. Przenosiny do Team Sky nie wyszły do tej pory na dobre byłemu mistrzowi świata. Ten rok ma nieudany i zmierzenie się z trudną trasą w Brazylii mogło stanowić nie lada wyzwanie. Kwiato nie zawiódł i dał z siebie wszystko. Już na początku wyścigu ruszył do przodu dzięki czemu w peletonie nie było spokoju. Nikt nie mógł pozwolić na odpuszczenie zawodnika takiego pokroju. Co by było gdyby Kwiatkowski był w optymalnej formie? Być może mielibyśmy dwa medale w jednym wyścigu. Miejmy nadzieję, że Michał w przyszłym sezonie wróci na kolarskie salony.

Michał Kwiatkowski nie zapomniał również o koleżankach z zespołu i pojawił się przy trasie wyścigu kobiet aby dopingować Polki.

Nadzieja na Tokio

6. miejsce w wyścigu ze startu wspólnego zajęła Katarzyna Niewiadoma. Aktualna mistrzyni Polski pojechała bardzo dobrze, jednak w decydujacym momencie na podjeżdzie zabrakło jej sił. Niestety współpraca w grupie w której sie znajdowała na ostatnich kilometrach nie przebiegała najlepiej i nie udało się jej dojechać do trójki zawodniczek z przodu. Na pewno wyścig w Rio będzie dobrą lekcją na przyszłość. Kasia jest jeszcze bardzo młodą kolarką (21 lat) i z pewnością sprawi nam wiele radości na wyścigach, a kto wie być może w Tokio zobaczymy ją na podium olimpisjkim.

Wywiad z Katarzyną Niewiadomą

O krok od ogromnej tragedii

Trasa w Rio de Janeiro była niezywkle trudna i porównywano ją do wyścigu mistrzostw świata z 1995 roku w Kolumbii. Niestety organizatorzy nie zadbali w pełni o bezpieczeństwo zawodników, Spadła na nich fala krytyki za to, że kolarze musieli pokonywać niebezpieczne zjazdy. Rzecznik MKOL-u Mark Adams stwierdził, że to Międzynarodowa Unia Kolarska odpowiada za trasę. Była ona dokładnie sprawdzona, choć bardzo wymagająca, nie ma co do tego wątpliwości. Nieszczęśliwie akurat zaczęło padać.

Przypomnijmy tylko, że wyścigu mężczyzn Vincenzo Nibali złamał dwa obojczyki, Sergio Henao miednicę, a Richie Porte łopatką. U kobiet strasznie groźnie wyglądał upadek Annemiek van Vleuten. Na szczęście nic poważnego Holenderce się nie stało.

Pożegnanie mistrzów

Szwajcar Fabian Cancellara już w listopadzie poprzedniego roku ogłosił, że w tym sezonie kończy karierę. Do swojej ogromnej kolekcji zwycięstw dorzucił złoty medal w jeździe indywidualnej na czas w Rio de Janeiro. To już trzeci medal olimpijski Cancellary. Wcześniej zdobył złoto w jeździe na czas podczas igrzysk w Pekinie w 2008 roku, a następnie wywalczył brąz w wyścigu ze startu wspólnego, po późniejszej dyskwalifikacji Davide Rebellina otrzymując srebro. Na kolejnych igrzyskach zapewne nie zobaczymy również Kristin Armstrong. Amerykanka po raz trzeci zdobyła zloło w czasówce. Jej powołanie do reprezentacji wiązało się z małymi kontrowersjami. Armstrong na mistrzostwach Stanów Zjednoczonych zajęła dopiero 3. miejsce i pojawiło się wiele głosów, że na igrzyska nie powinna jechać. Jak widać decyzja o jej występie była trafiona. Trzecie złoto z rzędu ten wyczyn pewnie szybko nie zostanie poprawiony w kolarstwie.

6. miejsce w czasówce zajął Maciej Bodnar. Przy tak doborowym gronie zawodników wynik ten można za bardzo dobry. Przpomnijmy, że Bodnar w kwietniu doznał złamania żuchwy w dwóch miejsca i miał przerwę w startach.

Błąd Sagana?

Z występu na szosie na rzecz MTB zrezygnował aktualny mistrz świata Peter Sagan. Start w kolarstwie górskim nie należał do udanych. Sagan miał problemy z rowerem i zajął odległe miejsce. Rozgorzała dyskusja, czy aby na pewno decyzja podjęta przez Słowaka była słuszna. Kolarz Tinkoff skomentował to w ten sposób: Kolarstwo szosowe nie jest sprawiedliwe, tu nie zawsze wygrywa najlepszy. Możesz przez cały dzień „rządzić”, by w finale przegrać o kilka centymetrów, bo ktoś miał więcej szczęścia lub lepszą drużynę. Okey, na podjazdach zwykle wygrywa najlepszy góral, ale pozostałe wyścigi to często loteria. Nawet na igrzyskach nie wygrał najlepszy. Dla mnie to był Nibali, a nie Van Avermaet. Gdyby nie upadł, całe podium należałoby do górali i nikt by nie powiedział, że ten wyścig to była moja stracona szansa.

Bez komentarza