Adeus, Rio (5) – Hokej na trawie

Zwyczajowa polska nazwa tej dyscypliny mówi o trawie, jednak z prawdziwą roślinnością nie ma to zbyt wiele wspólnego. Zgodnie z rekomendacjami Międzynarodowej Federacji Hokeja nawierzchnia, na której rozgrywane są mecze podczas igrzysk jest niebieska. I tą ciekawostką chcielibyśmy zaprosić do przeczytania naszego podsumowania.

Niespełniony sen Holenderek

Kibice żeńskiego hokeja na trawie przed igrzyskami w Rio zadawali sobie jedno pytanie – czy Holenderki, które od mistrzostw świata w 2014 roku nie wygrały żadnej dużej imprezy, zapiszą się w historii i jako pierwsze zdobędą trzecie złoto olimpijskie z rzędu. Losowanie grup było dla Pomarańczowych łaskawe – ominęły zarówno Argentynki, które wyeliminowały je z walki o zwycięstwo w ostatniej Lidze Światowej oraz wygrały z nimi w finale czerwcowych Champions Trophy, jak i Brytyjki, które jako Angielki pokonały je w finale ubiegłorocznych mistrzostw Europy, a także wicemistrzynie świata, Australijki. Sam przebieg fazy grupowej też był pomyślny dla Holenderek – jedyne punkty straciły remisując z Nowozelandkami 1:1.

W fazie play-off najpierw trafiły na te, z którymi walczyły o złoto cztery lata wcześniej – Argentynki. Las Leonas fatalnie spisały się w Rio – w grupie pokonały tylko Japonki i Hinduski, a w meczu ćwierćfinałowym uległy rywalkom 2:3. Półfinał z Niemkami przyniósł nerwy – remis 1:1 w podstawowym czasie gry i serię karnych zagrywek rozstrzygniętą na korzyć Oranje dopiero w siódmej kolejce. W finale igrzysk przyszła okazja na rewanż za mistrzostwa Europy – mecz z niepokonanymi dotąd Brytyjkami, które w grupie pokonały m.in. Argentynki, Australijki i Amerykanki, w fazie zasadniczej natomiast poradziły sobie z Hiszpankami i Nowozelandkami.

Do rozstrzygnięcia meczu o złoto nie wystarczyła godzina gry – w tym czasie padło sześć bramek, po trzy z każdej strony, co oznaczało konieczność rozegrania karnych zagrywek. Ten element nie wyszedł Holenderkom – nie trafiły ani razu. Dla Brytyjek natomiast trafienia warte złota zdobyły Helen Richardson-Walsh oraz Hollie Webb. Triumf ten miał szczególną wartość dla tej pierwszej oraz jej żony, a zarazem kapitan drużyny Kate Richardson-Walsh – stały się pierwszym małżeństwem od 1920 roku, które wywalczyło złoto olimpijskie dla Wielkiej Brytanii.

Argentyna po raz pierwszy i od razu z królem

Męski turniej miał faworytów w postaci Australijczyków – mistrzów świata, triumfatorów ostatnich edycji Champions Trophy i Ligi Światowej. Zespół z Antypodów zawiódł jednak swoich kibiców kończąc zmagania na ćwierćfinale.

W najlepszej czwórce znalazły się trzy ekipy z Europy – Belgowie, Niemcy i Holendrzy – oraz Argentyńczycy. Układ drabinki dawał szanse na finał Niemcy-Holandia, który mógł być powtórką finału ostatnich mistrzostw Europy. Drużyny te faktycznie spotkały się, ale tylko w meczu o trzecie miejsce, gdzie o brązie dla naszych zachodnich sąsiadów zadecydowały dopiero karne zagrywki.

W finale zdecydowanie więcej strzałów oddali Belgowie, jednak w żaden sposób nie przełożyło się to na rezultat spotkania – zwycięstwo 4:2 Argentyńczyków oznaczało pierwszy złoty medal w historii tego kraju w tej dyscyplinie. Co ciekawe, to żeński hokej jest bardziej popularny w Argentynie, głównie za sprawą wspaniałej kariery Luciany Aymar, ale teraz i panowie mają się na kim wzorować – królem strzelców turnieju został Gonzalo Peillat, który strzelił 11 bramek. I to wszystkie po krótkich rogach.

KLASYFIKACJA KOŃCOWA