Adeus, Rio – Kolarstwo torowe (15)

Gdyby można było kolonizować dyscypliny sportowe, kolarstwo torowe już dawno podlegałoby Wielkiej Brytanii. Igrzyska olimpijskie w Rio tylko podkreśliły dominację Wyspiarzy na welodromie. Na szczęście w trakcie sześciu dni rywalizacji nie brakowało też polskich akcentów – niektórych naprawdę przyjemnych. 

Zjednoczone Królestwo

W trakcie czterech lat dzielących igrzyska wcale nie muszą być najlepsi, sięgać seryjnie po złote medale, ale gdy przychodzi ten najważniejszy moment – pokazują, że w kolarstwie torowym nie mają sobie równych. Brytyjczycy na podium olimpijskiego welodromu stawali w sierpniu jedenastokrotnie. Na jego najwyższym stopniu aż sześć razy! Co więcej, jakiegokolwiek medalu zabrakło im tylko w jednej konkurencji – kobiecym sprincie drużynowym, w którym zresztą nie mieli swoich reprezentantek. Prawdziwą gwiazdą zawodów okazał się Jason Kenny. Triumfując w sprincie indywidualnym oraz drużynowym, a także keirinie, powtórzył niesamowite osiągnięcie swojego rodaka, legendarnego sir Chrisa Hoy’a z igrzysk w Pekinie.

Kontrowersyjny keirin

Za naszymi sprinterami bardzo pracowite igrzyska. Po siódmym miejscu w drużynie, Damian Zieliński i Rafał Sarnecki zaliczyli niezbyt udany start w sprincie indywidualnym. Zieliński całkowicie zrehabilitował się jednak w keirinie, w którym dostarczył nam przy okazji mnóstwo emocji. Świetnie zaprezentował się już w pierwszej rundzie, wygrywając swój wyścig. W drugiej też pojechał bardzo dobrze i dostał się do finału. Został tym samym pierwszym Polakiem, który na igrzyskach dokonał takiej sztuki w tej konkurencji! Walka o medale rozpoczęła się zupełnie niespodziewanie. Jason Kenny i Azizulhasni Awang przedwcześnie zaczęli wyprzedzać rozprowadzający stawkę skuter elektryczny. Sensacja?! Dyskwalifikacja?! Nic z tych rzeczy. Sędziowie, pomimo analizy powtórek, pozwolili obu na powtórny występ. Restartowany wyścig rozpoczął się podobnie, ale tym razem przepisy wydawał się złamać Joachim Eilers z Niemiec. Jego również nie ukarano. Polak za trzecim podejściem postanowił zaatakować od samego początku i objął prowadzenie, którego jednak nie utrzymał na ostatnim okrążeniu. Zajął szóstą pozycję, co i tak było najlepszym występem spośród polskich torowców. Na dodatek Krzysztof Maksel został sklasyfikowany na dziewiątym miejscu.

Nietypowa sytuacja w keirinie kobiet

Na olimpijskim welodromie w Rio de Janeiro podczas jednej z sesji porannych doszło do bardzo ciekawego zdarzenia. Drugi wyścig 1. rundy keirinu kobiet niewątpliwie przejdzie do historii igrzysk. Doszło podczas niego do bardzo poważnej kraksy w wyniku po której Hiszpanka Tania Calvo Barbero, Nowozelandka Olivia Podmore i Francuzka Virginie Cueff nie ukończyły rywalizacji. Bolesnego upadku na tor uniknęła Holenderka Lauren van Riessen, która została przez Francuzkę zepchnięta na bandę… po której kolarka przejechała i kontynuowała rywalizację. Siedzący blisko miejsca zdarzenia kibice przecierali oczy ze zdumienia. Van Riessen zaprzeczyła prawom fizyki. To jednak nie gwarantowało sukcesu, gdyż zajęła ona 4. miejsce, czyli ostatnie wśród zawodniczek, które podczas tego biegu dojechały do mety. Następnie Laurine van Riessen wygrała repasaż, odpadła w 2. rundzie i skończyła zawody na 9. miejscu. Van Riessen jest już posiadaczką brązowego medalu igrzysk olimpijskich. Na zimowych igrzysk w Vancouver Holenderka zdobyła ten krążek w wyścigu na 1000 metrów na torze łyżwiarskim. Ze złotego medalu w keirinie cieszyła się inna Holenderka Elis Ligtlee.

Szalone omnium dla Vivianiego

Wielobój na torze to przede wszystkim domena kolarzy szosowych. Podczas igrzysk w Rio zajęli oni wszystkie miejsca na podium. W scratchu okrążenie nadrobili Lasse Norman Hansen z Danii i Roger Kluge z Niemiec. Obrońca tytułu został pierwszym liderem. Hansen po wygranym w fenomenalnym stylu wyścigu na dochodzenie pewnie zmierzał o obronę tytułu, lecz do czasu. Duńczyk ku swojemu niezadowoleniu jako pierwszy odpadł w wyścigu eliminacyjnym, po czym spadł na 5. miejsce w generalce. Konkurencje wygrał Włoch Elia Viviani, a liderem został Francuz Thomas Boudat. Jazdę indywidualną na czas wygrał Nowozelandczyk Dylan Kennett, a trzeci w tej konkurencji Viviani wyprzedził Boudata w klasyfikacji omnium. Kennett również najszybciej pokonał okrążenie ze startu lotnego. Drugi był Elia Viviani, który umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej. Na pozycję wicelidera wysunął się Mark Cavendish, Brytyjczyk miał 10 punktów przewagi nad Hansenem i 12 nad Kennettem i Boudatem. Rywalizacja o medale w wyścigu punktowym zapowiadała się bardzo emocjonująco. Nie zabrakło także dramatycznych momentów. Bardzo niebezpieczny upadek miał Koreańczyk Sanghoon Park, który trafił do szpitala. W kraksie tej leżał również Elia Viviani, lider jednak podniósł się i kontynuował obronę prowadzenia, co Włochowi się ostatecznie powiodło. Atakowało wielu zawodników chociażby Hansen i Kolumbijczyk Fernando Gaviria, który mimo wygranej konkurencji omnium w Rio nie może zaliczyć do udanych. Gaviria po igrzyskach przyznał, że nie zamierza już się ścigać na torze i skupi się na kolarstwie szosowym. Dwaj najgroźniejsi rywale Viviani i Cavendish pilnowali się wzajemnie i kolarz z wyspy Man zdobył srebrny medal wyprzedzając o dwa punkty zdobywcę brązowego medalu – Lasse Normana Hansena.

KOMPLET WYNIKÓW

Autorzy: Kamil Karczmarek, Szymon Gagatek