Adeus, Rio – Tenis stołowy (7)

Tenis stołowy kojarzy się z wielką dominacją Chińczyków. Ten naród od lat niepodzielnie rządzi przy pingpongowych stołach i tym razem nie było inaczej. Jednakże jeżeli ktoś myśli, że rywalizacja w Rio była nudna, po prostu zwyczajnie się myli. Przez 12 dni byliśmy bowiem świadkami pasjonujących meczów, fantastycznych wymian, niespodzianek oraz gry na najwyższym poziomie.

Chińska dominacja

Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro potwierdziły hegemonię Chińczyków w tenisie stołowym. Zdobyli oni sześć medali, w tym cztery złote. Zapewne byłoby ich więcej, gdyby zezwalały na to przepisy. Finały zmagań singlowych były wewnętrzną sprawą zawodników z Państwa Środka. Wśród pań doszło do udanego rewanżu za finał poprzednich igrzysk, bowiem tym razem górą okazała się Ning Ding. U panów w wielkim finale zagrali Ma Long i Jike Zhang. Mecz miał zaskakująco jednostronny przebieg, a po złoto bez straty seta sięgnął ten pierwszy. W rywalizacji drużynowej Chińczycy również nie pozostawili złudzeń konkurencji. Pojedyncze wygrane sety w pojedynkach z nimi musiały zadowolić resztę stawki.

Afrykańska sensacja

Quadri Aruna to zawodnik, którego  można uznać za rewelację całego turnieju. Zawodnik z Nigerii został pierwszym Afrykańczykiem, który dotarł do 1/4 finału zmagań singlistów. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że Aruna był w stanie pokonać zawodników z absolutnego topu światowego rankingu. Rywalizację w igrzyskach rozpoczął on od II rundy, w której ograł Wang Yanga ze Słowacji 4:1. Jednakże chwałę przyniosły mu zwycięstwa w dwóch kolejnych rundach. Najpierw pokonał rozstawionego z nr 5 Tajwańczyka Chuanga (bez straty seta), a następnie w starciu o ćwierćfinał pokonał legendarnego Niemca Timo Bolla, z którym stoczył emocjonujący bój zakończony w sześciu setach. Swój kapitalny występ Nigeryjczyk zakończył na następnej rundzie, gdzie jego marsz zatrzymał Ma Long. Mimo to Aruna na pewno zostanie zapamiętany jako największe objawienie tych igrzysk w tenisie stołowym.

Olimpijscy rekordziści

Dla tenisistów stołowych wiek nie stanowi wielkiej przeszkody w grze na wysokim poziomie. W Rio najstarszym zawodnikiem był 54-letni Hiszpan chińskiego pochodzenia – He Zhiwen, który zdołał odnieść jedno zwycięstwo. Największy sukces wśród graczy zaawansowanych wiekowo odniósł Białorusin Vladimir Samsonov, który otarł się o olimpijskie podium. Wielokrotny mistrz Europy przegrał dopiero w 1/2 finale, natomiast w starciu o brąz okazał się minimalnie słabszy od Juna Mizutaniego.

Tenisiści stołowy są również w czołówce sportowców z największą liczbą udziałów w igrzyskach olimpijskich.  Dotychczas reprezentantami ping ponga w tym gronie byli Jorgen Persson, Zoran Primorac oraz Jean-Michel Saive, którzy brali udział w siedmiu edycjach od momentu wprowadzenia dyscypliny do programu igrzysk. W Rio ich rekord wyrównał Nigeryjczyk Segun Toriola, który występy na najważniejszej sportowej imprezie rozpoczął w Barcelonie. 41-letni obecnie zawodnik podobnie jak Zhiwen odniósł w Brazylii tylko jedno zwycięstwo, jednakże z całą pewnością nie to się dla niego liczyło.

Polska niemoc

Do Rio Polacy pojechali z kompletem kwalifikacji. W turnieju mężczyzn zagrali Jakub Dyjas oraz Wang Zengyi, natomiast wśród kobiet reprezentowały nas Li Qian i Katarzyna Grzybowska. Ponadto byliśmy uprawnieni do wystawienia zarówno drużyny męskiej, jak i żeńskiej. Niestety występu Polaków w Rio nie możemy zaliczyć do udanych. W rywalizacji singlowej swoje spotkania wygrali jedynie Dyjas oraz Grzybowska, którzy ogrywali rywali niżej notowanych. Mający być prawdziwymi liderami naszej reprezentacji, zawodnicy pochodzący z Chin, po prostu zawiedli. Popularny Wandżi nie miał zbyt wiele do powiedzenia w starciu ze Słoweńcem Bojanem Tokicem, którego niejednokrotnie ogrywał już na arenie międzynarodowej. Podobnie zaprezentowała się Li Qian. 30-letnia zawodniczka nie była w stanie powalczyć o zwycięstwo w pojedynku z Rumunką Danielą Dodean. Drużyny również odpadły już w pierwszej rundzie zmagań. Za wytłumaczenie może posłużyć fakt, że obydwie mierzyły się z japońskimi ekipami. Jednakże o ile panie zdecydowanie przegrały swój mecz, o tyle panów należy pochwalić za fantastyczną walkę. Biało-czerwoni byli o krok wyeliminowania przyszłych medalistów olimpijskich, a o porażce zadecydowały niuanse.

Jaka przyszłość czeka polski tenis stołowy?

Polski tenis stołowy od lat oczekuje utalentowanego zawodnika na miarę Andrzeja Grubby czy Lucjana Błaszczyka. Wydaje się, że ten okres powoli się kończy. Tym graczem, który ma wszelkie argumenty, aby zdominować krajowe podwórko, a nawet stać się gwiazdą europejskiego formatu jest Jakub Dyjas. Młody zawodnik, który jest obecnie najwyżej notowanym polskim zawodnikiem, udowodnił w Rio, że jego kariera idzie w dobrą stronę. Dzięki jego kapitalnej postawie w rywalizacji drużynowej byliśmy w stanie powalczyć jak równy z równym z Japończykami, a on sam tuż po igrzyskach olimpijskich awansował na 43. miejsce w rankingu światowym.

Pozostali reprezentanci Polski nie zaprezentowali się niestety na miarę swoich możliwości. W szczególności kibiców rozczarowali Wang Zengyi oraz Li Qian, który nie byli w stanie wygrać spotkania ani w turnieju indywidualnym, ani w turnieju drużynowym. Może jest to najwyższy czas na rezygnację z zawodników o chińskich rodowodach i postawienie na polską młodzież? Cóż…, pozostaje nam czekać na kolejne wielkie imprezy, które dadzą odpowiedź, w którym kierunku podąża polski tenis stołowy. Miejmy nadzieję, że czteroletni okres do kolejnych igrzysk nie zostanie zmarnowany i w Tokio będziemy mogli się cieszyć z udanych występów biało-czerwonych.

<KLASYFIKACJA KOŃCOWA>