Badminton: 15. miejsce polskich juniorów na MŚ

Zwycięstwem z Czechami i 15. miejscem w klasyfikacji końcowej zakończyli udział w turnieju drużyn mieszanych mistrzostw świata juniorów polscy badmintoniści. Od wtorku turnieje indywidualne.

Zdecydowanie najlepiej z naszej drużyny zaprezentowali się Paweł Śmiłowski i Magdalena Świerczyńska. W sześciu meczach odnieśli pięć zwycięstw, dodatkowo pokazali spore umiejętności i twardy charakter, co dobrze rokuje przed zaczynającym się we wtorek turniejem indywidualnym. Dziś bardzo pewnie, w dwóch setach, pokonali Jana Somerlika i Michaele Fuchsową, zwłaszcza w drugim secie niepodzielnie dzieląc i rządząc na korcie.

Po raz kolejny słabą formę zaprezentował Michał Kikosicki. Przegrał z Janem Loudą będąc zawodnikiem o co najmniej klasę gorszym. W całym meczu zdobył raptem 17 punktów, w całym turnieju nie wygrał nawet seta. Jego start w Bilbao w turnieju drużynowym był generalnie nieporozumieniem, miejmy nadzieję, że pan Michał przebudzi się w turnieju indywidualnym.

Obawialiśmy się o występ Wiktorii Dąbczyńskiej po wczorajszej wpadce w meczu z Amerykanami. Dziś zagrała jednak ta Wiktoria, którą widzieliśmy w fazie grupowej. Waleczna, szybka, skoncentrowana, grająca kombinacyjnie. Jej rywalka, Tereza Svabikova, choć rok młodsza, jest wyżej notowana w rankingu BWF, a to dlatego, ze w turniejach seniorskich startuje dłużej niż Polka. Pierwszego seta minimalnie wygrała Czeszka, ale nie zraziło to Wiktorii, która w kolejnych dwóch partiach okazała się lepsza, zwłaszcza w ostatnim będąc bezdyskusyjnie górą.

Decydujący o końcowym zwycięstwie punkt zapisali na nasze konto Paweł Śmiłowski i Robert Cybulski w deblu. Po wyrównanej grze okazali się lepsi od Ondreja Krala i Petra Berana. O  ich wygranej zadecydowały lepiej rozegrane końcówki w obu setach.

Zajęliśmy w mistrzostwach 15. miejsce, wśród nacji europejskich lepsi okazali się tylko Duńczycy, Anglicy, Niemcy i Francuzi. To wynik z jednej strony przyzwoity, z drugiej daleki od naszych oczekiwań. Na podsumowanie mistrzostw czas przyjdzie po zakończeniu części indywidualnej, jednak już dziś można powiedzieć, że naszym juniorom przede wszystkim brakuje ogrania z rywalami spoza Europy, a nawet z zachodniej części naszego kontynentu. W „okolicy” jesteśmy potęgą, uzbieraliśmy w rankingach wiele punktów dzięki turniejom na Litwie, Łotwie, w Czechach, na Słowacji itd, grając głównie z rywalami z tych państw. Dzięki temu w rankingu przedmistrzowskim byliśmy na szóstym miejscu. Kiedy jednak przychodziło grać z rywalami azjatyckimi, albo z autentyczną europejską czołówką, to okazywało się, że jesteśmy potęgą papierową. Nie jest to wina tej szalenie uzdolnionej i ambitnej młodzieży. Za brak ogrania z rywalami z górnej półki odpowiedzialni są trenerzy reprezentacyjni i włodarze Polskiego Związku Badmintona, którzy tak a nie inaczej ukladają starty naszej młodzieży. O tym jednak po mistrzostwach, za tydzień.

W finale Chińczycy wygrali 3:0 z Malezyjczykami, brązowe medale wywalczyli Duńczycy, pokonując Indie 3:2.

Polska – Czechy 3:1
Paweł Śmiłowski/Magdalena Świerczyńska – Jan Somerlik/Michaela Fuchsova 21:17, 21:12
Michal Kikosicki – Jan Louda 12:21, 5:21
Wiktoria Dąbczyńska – Tereza Svabikova 19:21, 21:17, 21:13
Robert Cybulski/Paweł Śmiłowski – Ondrej Kral/Peter Beran 21:18, 21:17

Wczoraj w Izraelu zakończył się turniej Hatzor International. Nie był on wybitnie obsadzony, delikatnie rzecz ujmując, ale pojawili się tam badmintoniści z Polski i zdobyli kilka medali. Najbardziej zadowolony wraca do kraju PaweŁ Prądziński, który zagrał w dwóch finałach – w singlu przegrał z Czechem Lukasem Zevi, a w deblu wraz z Janem Rudzińskim także był drugi, po finałowej porażce z Izraelczykami Yonathanem Levit i Arielem Shainski. Na najniższym stopniu podium dwukrotnie stawała Wiktoria Falandysz – w deblu z Yuval Pugach (ale grały tylko cztery pary!) i mikście z Rudzińskim.