Badminton – MŚJ: Przegrywamy z „Amerykanami” i zagramy o 15. miejsce

No cóż, po bardzo udanej rundzie grupowej liczyliśmy na więcej, jednak po kolejnej porażce naszym młodym badmintonistom przyjdzie walczyć jedynie o 15. miejsce mistrzostw świata juniorów w turnieju drużyn mieszanych.

Polacy przegrali dziś z „Amerykanami”. Cudzysłów nie jest ani błędem, ani literówką – wystarczy popatrzeć na nazwiska dzisiejszych rywali naszej drużyny, by zauważyć, że pochodzenie mają czysto azjatyckie. Oczywiście nie ma to znaczenia, każdy może zasymilować swojego Chińczyka albo Malezyjczyka.

Jak na razie najlepsze wrażenie z Polaków robią Paweł Śmiłowski i Magdalena Świerczyńska. Nasz mikst w pięciu meczach odniósł tylko jedną porażkę, dziś ponownie otworzył wynik meczu zwycięsko po trzysetowym zaciętym boju. Pierwszą partię z Vinsonem Chiu i Jamie Hsu przegrali do 18, w kolejnych jednak okazali się lepsi, a ich gra z minuty na minutę wyglądała lepiej, co szybko znajdowało odzwierciedlenie na tablicy wyników.

Nie wiem, czy moje teksty są czytane w Bilbao, nawet jeśli, to nie sądzę by moje opinie były poważnie brane pod uwagę. Niemniej wczoraj ponarzekałem nieco na postawę i dyspozycję Michała Kikosickiego, a dziś do gry pojedyncze przystąpił Robert Cybulski. Meczu nie wygrał, ale też zaprezentował się korzystniej niż jego kolega. Szczególnie w drugiej partii toczył wyrównaną walkę z Yuteng Wu. Amerykanin szalę na swoją stronę przechylił dopiero w samej końcówce.

Wyraźnie gorszy dzień miała dziś Wiktoria Dąbczyńska. W teorii powinna wygrać z Jennie Gai, w rankingu BWF jest zdecydowanie wyżej notowana. Młoda Polka przegrała niestety sromotnie, w pierwszym secie zdobyła tylko jeden punkt. W drugiej partii było już zdecydowanie lepiej, co nie znaczy, że dobrze. Zdobycz 10 punktów, to nie jest to, do czego przyzwyczaiła nas Wiktoria. Bardzo liczyliśmy na punkt w singlu, a tak nie pozostał polskiej drużynie margines błędu – trzeba było wygrać dwie pozostałe gry podwójne.

Sztuka nie udała się już panom – Robert Cybulski i Paweł Śmiłowski przegrali w dwóch setach z Brianem Duong i Vinsonem Chiu. Warto jednak podkreślić, że dla Pawła to był 9 ciężki mecz w cztery dni, zagrany kilkadziesiąt minut po trzysetowym boju w mikście, a Cybulski też grał dziś singla. Rywale do gry wystawili „świeżych” deblistów.

Jutro zagra nasza drużyna z Czechami o 15. miejsce w mistrzostwach. Szkoda, że o tak odległe, bo apetyty po rundzie grupowej były większe. Kolosalne znaczenie miała na pewno „krótka ławka rezerwowych” – do Bilbao pojechało tylko sześcioro polskich juniorów, zabrakło w składzie  choćby fizjoterapeuty. No cóż, władze PZBad wolą wydać olbrzymie kwoty na pseudopromocję badmintona na Stadionie Narodowym, której w zasadzie nikt poza badmintonowym środowiskiem nie dostrzegł, niż na wysłanie na mistrzostwa większej liczby uzdolnionych polskich młodych badmintonistów. Jaki pan, taki kram.

Polska – USA 1:3
Paweł Śmiłowski/Magdalena Świerczyńska – Vinson Chiu/Jamie Hsu 18:21, 21:18, 21:12
Robert Cybulski – Yuteng Wu 11:21, 18:21
Wiktoria Dąbczyńska – Jennie Gai 1:21, 10:21
Robert Cybulski/Paweł Śmiłowski – Brian Duong/Vinson Chiu 12:21, 14:21