Badminton: Świetny turniej w Lubinie

Po raz kolejny Lubin stał się stolicą badmintonowej Polski. W sobotę i niedzielę rozgrywano tu turniej Grand Prix Gold młodzików (U15) i juniorów (U19). Zawody stały na świetnym poziomie sportowym, zaś organizatorzy na piątkę zdali jeden z ostatnich sprawdzianów przed lutowymi mistrzostwami Europy drużyn mieszanych.

bad-lubin
Formuła

Turniej był rozgrywany według nowej formuły „grupowo – grupowej”. Zawodnicy w poszczególnych konkurencjach byli najpierw rozlosowywani do grup eliminacyjnych (o różnej liczbie startujących), w których każdy gra z każdym. Losowanie odbywa się oczywiście z uwzględnieniem rankingu i rozstawienia. Następnie rozgrywa się rundę finałową, w której także są tworzone grupy. Zależnie od liczby zgłoszeń tworzy się grupy o różnej liczebności i to nie tylko walce o miejsca na podium, ale także o kolejne lokaty. Dla jasności przytoczę tu przykład gry pojedynczej juniorów. Do turnieju zgłosiło się 12 zawodników. W pierwszej fazie podzielono ich na cztery trzyosobowe grupy, w których każdy grał z każdym. Następnie zwycięzcy grup awansowali do grupy finałowej grającej (każdy z każdym) o miejsca 1-4., zawodnicy z drugich miejsc grali w grupie o lokaty 5-8, a singliści z trzecich miejsca rywalizowali o miejsca 9-12. Same mecze rozgrywane były tradycyjnym systemem do dwóch wygranych setów do 21.

System, według którego mają być rozgrywane też kolejne turnieje GPG, ma dać zawodnikom możliwość rozgrywania większej liczby gier, co oczywiście w kategoriach młodzieżowych jest szansą na poprawę szkolenia i obycia w warunkach profesjonalnie organizowanego turnieju.

bad-lubin-ig24

Organizacja

O tym jak profesjonalnie zorganizować turniej badmintonowy w Polsce na dziś najlepiej wiedzą ludzie kierowani przez Marka Zawadkę. W Lubinie zorganizowano już dwa turnieje rangi mistrzowskiej, kilka turniejów Polish International – juniorów i seniorów. To duże doświadczenie widać na lubińskich turniejach, a ten był logistycznie wyjątkowo trudny. Grano przez dwa dni na dwóch halach (łącznie 10 kortów), rozegrano ponad 300 meczów,z startowało blisko 150 zawodników z całej Polski. Hale były przygotowane perfekcyjnie, stosowano elektroniczny system wprowadzania wyników i sędziowania meczów, który powodował, że ten skomplikowany i rozbudowany system był czytelny i jasny dla wszystkich uczestników. Dobrze były rozwiązane kwestie noclegów i transportu, wiktowi przygotowanemu dla startujących i pracujących na turnieju też niewiele można zarzucić.

Z turnieju przeprowadzono transmisje internetowe – z juniorów na kanale youtube Badminton Lubin, z młodzików na kanale Imprezy Lubin. Poniżej możecie obejrzeć jeden z najciekawszych pojedynków w turnieju singla juniorów między Adamem Szolcem, a Robertem Cybulskim.

Smutne jest to, że na turniej praktycznie nie przybyli postronni kibice. Na trybunach siedziała polska badmintonowa rodzina, czasami dopingowała swoich faworytów, na ogół jednak było słychać jedynie pokrzykiwania zawodników i komendy sędziowskie. Tak to już jest w Polsce, nie tylko w Lubinie, ale i w każdym innym miejscu, gdzie rozgrywane są badmintonowe turnieje. Większość woli albo oglądać głupawe seriale w telewizji, albo niedzielne popołudnie spędzić w galerii handlowej na „rodzinnym wypoczynku”. Inna sprawa, że promocja wydarzenia w mediach nie powalała, miejmy nadzieję, że przed mistrzostwami Europy będzie inaczej, jest już zresztą inaczej, bo na Grand Prix dostępne już były gadżety reklamujące lutowy czempionat, a zwycięzcy byli nagradzani między innymi dwuosobowymi karnetami na mistrzostwa.

Inna sprawa, że brak kibiców nie dziwi, skoro starcia najlepszych polskich badmintonistów młodego pokolenia nie obserwował żaden z pięciu trenerów kadry – co prawda Robert Kowalczyk był na imprezie, ale jako trener klubowy. Tu rodzi się pytanie o jakość polityki szkoleniowej, trenerskiej i startowej w Polsce.

Przedmistrzowski egzamin organizatorzy zdali bardzo dobrze. Oczywiście mistrzostwa Europy drużyn mieszanych to zupełnie inny format zawodów, inna ranga i inne wymagania. Widać jednak już dziś, że Marek Zawadka i jego ludzie są na dobrej drodze do zorganizowania perfekcyjnych mistrzostw.

bad-lubin-2

Niespodzianki

A w samym turnieju sypnęło niespodziankami. Grę pojedynczą juniorów wygrał Michał Sobolewski (SKB Suwałki), który w finałowej grupie 1-4. pokonał dwóch kadrowiczów – Adama Szolca i Roberta Cybulskiego. Najwyżej notowany polski junior, Michał Kikosicki był dopiero piąty. W deblu triumfowali Norbert Świerk (UKS Przemyśl) i Jędrzej Wachowski (Energia Lubliniec – w grze pojedynczej zajął 4. miejsce), wyprzedzając wszystkie rozstawione duety. Królową turnieju została zgodnie z przewidywaniami Wiktoria Dąbczyńska, która bezdyskusyjnie wygrała rywalizację i w singlu i w deblu grając z reprezentacyjną partnerką Aleksandrą Goszczyńską. W jej przypadku procentuje coraz odważniejsze wystawianie do turniejów seniorskich, szkoda że nastąpiło to tak późno. W juniorach zawodniczce Orlicza Suchednió jest już zdecydowanie za ciasno. Dokładnie to samo można powiedzieć o parze mieszanej – Pawle Śmiłowskim i Magdalenie Świerczyńskiej – nasi kadrowicze wygrali Grand Prix Gold bez wysilania się. Za miesiąc w Bilbao rozegrane zostaną mistrzostwa świata juniorów, w których wystąpią najlepsi z walczących w tych dniach w Lubinie. Poziom turnieju w Lubinie pozwala być umiarkowanym optymistą. Trzeba się jednak zastanowić, na co może liczyć badmintonowy optymista – na tak sformułowane pytanie postaram się dać odpowiedź przed mistrzostwami.

Wśród młodzików (U15) gry pojedyncze wygrali Karol Budny (UKS Kędzierzyn Koźle) i Weronika Górniak (Millenium Warszawa). W deblach nagrody główne wywalczyły pary Matchpoint Ślęza (Mikołaj Piórkowski i Mikołaj Wrzalik) i UKS Pszczyna (Julia Piawecka i Daria Zimnol). Wreszcie w mikstach najlepsi okazali się Szymon Maciąg i Zuzanna Luban.

Szczegółowe wyniki pierwszego Grand Prix Gold juniorów i młodzików znajdziecie TUTAJ