Bez „Olimpijczyka” byłaby klęska polskiego sportu w Rio. Z nim każdy medalista cięższy o pół kilograma

Nadszedł czas podsumowań i rozliczenia startów Polaków na igrzyskach paraolimpijskich w Rio de Janerio. 39 medali wywalczonych, wyszarpanych, zdobytych mimo przeciwności losu to dorobek lepszy niż 4 lata temu w Londynie. Stąd jednak różnicą, że na przygotowania wydatkowano ze środków Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych ponad 7,5 mln złotych na potrzeby projektu „Olimpijczyk”.Dzięki czemu praktycznie kilka razy każdego dnia przyszło nam się cieszyć z medali Polaków!

 

Wczoraj w Warszawie, w hotelu Mercure odbyła się uroczysta konferencja promująca projekt „Olimpijczyk – przygotowanie zawodników niepełnosprawnych do udziału w Igrzyskach Paraolimpijskich”. Podczas jej trwania podsumowano występ Polaków na paraolimpiadzie w Rio de Janerio, dokonano przeglądu raportu medycznego z realizacji tego projektu, poruszono kwestię wizerunku paraolimpijczyków, wreszcie postawiono kilkanaście tez mających pokazać z jakimi problemami boryka się Ruch Paraolimpijski.

Liczby 

Projekt „Olimpijczyk” został podzielony na dwa etapy. Pierwszy odbył się w dniach 1.08.2015  – 31.12.2015. Do projektu zaangażowano 186 zawodników. Zrealizowano wówczas: 65 konsultacji i zgrupowań krajowych oraz zagranicznych, 22 zawodów krajowych i zagranicznych, zakupiono sprzęt dla 139 uczestników i uczestniczek oraz przeprowadzono badania lekarskie dla 132 uczestniczek i uczestników.

II etap trwa od 1.01.2016 do 31.12.2016. Zaangażowanych zostało 120-stu sportowców. Do dnia 10.10.2016 zorganizowano: 117 konsultacji i zgrupowań krajowych i zagranicznych, 36 zawodów krajowych i zagranicznych, zakupiono sprzęt dla 101 uczestników i uczestniczek oraz przeprowadzono badania lekarskie dla 74 uczestniczek i uczestników.

Wszyscy przebadani para-sportowcy mieli niedobór witaminy D3

Doktor Andrzej Folga podczas konferencji przedstawił raport medyczny z realizacji projektu. To co się rzuciło w oczy, to fakt, że każdy z badanych polskich para-sportowców miał niedobór witaminy D3, co jak mówił lekarz mogło skutkować większą podatnością na kontuzje. 26% sportowców miało nadmiar tkanki tłuszczowej, a 32% zaburzenia kardiologiczne. Badania przeprowadzono w Cetniewie. Natomiast jeśli chodzi o tę część raportu, która mówi o samym pobycie naszych sportowców w Rio, to było 70 internistycznych zachorowań i 65 interwencji urazowo-ortopedycznych. Jednak największymi problemami medycznymi podczas igrzysk były dwa przypadki zagrażające życiu: zatrzymanie oddechu i zatorowość płucna u dwóch sportowców. Tylko dzięki znakomicie przygotowanej polskiej misji medycznej udało się uratować im życie, a jeden z tych problemów miał miejsce podczas drogi powrotnej do Polski na pokładzie samolotu. Na szczęście nie trzeba było awaryjnie lądować w Kolumbii.

Polscy sportowcy zajmowali kilkanaście razy czwarte miejsca. Według Andrzeja Folgi gdyby udało się zainwestować w narzędzia, które poprawiłyby wydolność polskich sportowców, to miejsca tuż za podium, można byłoby zamienić na lokaty medalowe.

Partyka, Wilk i Lepiato 

Instytut Monitorowania Mediów podczas konferencji przedstawił wyniki badań związanej z komunikacją paraolimpijczyków z kibicami poprzez social media. Najlepiej w tej statystyce wypadli: tenisistka stołowa Natalia Partyka, kolarz ręczny Rafał Wilk i skoczek wzwyż Maciej Lepiato. Oni cieszyli się największym zainteresowaniem kibiców. Oni również profesjonalnie kreują wizerunek w social media poprzez aktywność na portalach społecznościowych, na własnych stronach internetowych czy też w kampaniach sportowych firm.

Osoby niepełnosprawne od strony pozytywnej

Dr Bartosz Molik z Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie podczas prelekcji zwrócił uwagę na kilkanaście problemów Ruchu Paraolimpijskiego. Wśród nich należy wyróżnić doping technologiczny czyli na przykład protezy, które pomagają w uzyskiwaniu lepszych wyników. Taką posiada niemiecki szkoczek w dal Markus Rehm. Jego rekord 8,40 m pozwoliłby mu zdobywać medale na igrzyskach olimpijskich. Dr Molik wyróżnił problem klasyfikacji podziału sportowców do odpowiedniej grupy jako problem fundamentalny. Ów podział powinien być oparty głównie o dowody naukowe. Nie tylko ze względu na medyczną i funkcjonalną klasyfikację. Aktualnie również ogranicza się klasy sportowe. W 1984 roku w rywalizacji pchnięcia kulą mężczyzn było ich 30, teraz jest 10. Według doktora Molika nie powinno się kopiować również metod treningowych wykorzystywanych w sporcie pełnosprawnych. Natomiast jednym z najważniejszych problemów Ruchu Paraolimpijskiego jest promocja, marketing i edukacja. Molik zasugerował (i słusznie!), że do tej pory osoby z niepełnosprawnościami w mediach, obojętnie jakich wiadomościach wieczornych, byli pokazywanie przez pryzmat osób smutnych, głównie pokrzywdzonych przez los i nad którymi trzeba się litować. Tak było jeszcze kilka lat temu. Teraz, jak zostało to poruszone na konferencji, nad paraolimpijczykami się nie litujemy, nie użalamy i motyw martyrologi mediów polskich ustępuje. Przekaz idzie do odbiorcy pozytywny!

Bez sportu masowego nie będzie zawodowego! 

Robert Kwiatkowski, prezes Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych podczas konferencji powiedział, że jeżeli nie wykorzystamy sytuacji w jakiej teraz znajduje się polski sport paraolimpijski, nie stworzymy kolejnego programu finansowego, będzie ciężko w osiągnięciu dobrych wyników.

Jeśli wypracujemy odpowiednie zasady działania, stworzymy program, to przestaniemy działać doraźnie. Musimy określić na co stać nasze państwo i pozwolić spokojnie pracować zawodnikom i trenerom.

Robert Kwiatkowski dodał również, że musimy propagować sport masowy, nie możemy się ograniczyć do enklawy 500-osobowej.  Bez sportu masowego nie będzie zawodowego.

0,5 kg ciężsi, 1 kg ciężsi…, dzięki „Olimpijczykowi” 

Podczas konferencji prelekcje wygłosiły Renata Klekotko i Jakub Tokarza. Czyli team, para w życiu prywatnym, na medal! Kuba wywalczył złoty medal w kajakowym sprincie na torze Lagoa w Rio. Wczoraj opowiadali o tym ile wyrzeczeń kosztował ich ten wynik i jak dużo zawdzięczają projektowi Olimpijczyk.

Dzięki projektowi Olimpijczyk parakajakarze trenowali w Sabaudii we Włoszech, w lutym i marcu. Gdyby nie one to musieliby przekopywać się przez śnieg, żeby dojść do kanału Żerańskiego w Warszawie, ciągle przekopując lód zamiast wody.

Oprócz duetu Tokarz/Klekotko głos zabrali również Justyna Kozdryk, która w podnoszeniu ciężarów zajęła 4. miejsce i trener Mariusz Oliwa. Wypowiedzieli się również trenerzy, odpowiednio naszych wioślarzy Tomasz Kazimierczak i żeglarzy Grzegorz Prokopowicz.

Fot. Adrian Strykowski

Fot. Adrian Strykowski

Gdyby nie projekt Olimpijczyk, co było kilkukrotnie potwierdzane podczas konferencji, w Rio moglibyśmy ponieść klęskę i uzyskać dużo gorszy wynik niż w Londynie, gdzie Polska zdobyła 36 medali. Jak powiedział wiceprezes Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego Eugeniusz Grabowski: Nie zepsujmy tego co zostało zrobione!

Dyskusję zwieńczył Wojciech Makowski, wicemistrz paraolimpijskim na „setkę” grzbietem, ale o tym co powiedział Wojtek, jaką laudację wygłosił, będzie w najbliższym felietonie.