Igrzyska w kolorze: Mam tak samo jak Ty

Dziś ostatni dzień igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro. Nie licząc ceremonii zamknięcia, ostatnie emocje opadną około godziny 22, co oznacza, że dzisiejszą noc będzie można przespać w całości. A więc od jutra – wracamy do żywych.

Na dwa tygodnie zawiesiliśmy kontakty towarzyskie, relacje rodzinne ograniczyliśmy do minimum, a każdą decyzję o wyjściu z domu podejmowaliśmy po dogłębnym przestudiowaniu terminarza olimpijskiego.

Wcześniejsze przychodzenie do pracy, aby można było i wyjść z niej wcześniej – akurat da radę zdążyć na finały wioślarstwa.

Albo odwrotnie – zostawanie po godzinach, bo za 15 minut dziewczyny płyną w finale, trzeba w pracy przed wyjściem obejrzeć.

Godzinna drzemka od 18:30 do 19:30, bo akurat wtedy nie dzieje się nic ciekawego, a trzeba łapać każdą minutę snu, bo w nocy na spanie nie ma czasu.

Wyrobienie ogromnej liczby nadgodzin w lipcu, które można było teraz odebrać.

Elastyczny grafik? W drugiej połowie lipca branie wszystkich zmian po 12 godzin.

Odpuszczenie ze czterech grilli, dwóch domówek i wieczoru filmowego.

Wybór terminu wyjazdu na obóz tak, aby nie pokrywał się z igrzyskami.

Przekonywanie psa, że wytrzyma z sikaniem do końca konkursu rzutu młotem.

Tłumaczenie znajomym, dlaczego Rafał Majka nie miał szans obronić pierwszego miejsca i dlaczego w kolarstwie torowym panowie wyglądają jakby jechali wedle zasady „kto wolniej”.

Namawianie rodziny do przeniesienia miejsca spożywania posiłków do pomieszczenia, w którym jest telewizor.

Wyrobienie miesięcznej normy na przekleństwa po ostatnim rzucie Christopha Hartinga.

Codzienne wstawanie o 2 w nocy na dwie godziny, aby oglądać pływanie i lekkoatletykę.

Objęcie stanowiska smsowego serwisu olimpijskiego dla rodziny i znajomych.

Rozpoczynanie dnia od sprawdzenia planu transmisji oraz godzin startów Polaków.

Ciągłe dyskusje w Internecie o szansach medalowych i punktowych.

Prowadzenie statystyk i tabelek, obliczanie i porównywanie z poprzednimi igrzyskami i z innymi krajami.

Znacie to? Witamy w rodzinie.