Kolarstwo szosowe – MŚ: Katarzyna Pawłowska z miejscem w „10-tce”

Wtorek na kolarskich Mistrzostwach Świata, które odbywają się w Katarze był czasem specjalistów jazdy indywidualnej na czas, w której rywalizowali juniorzy oraz kobieca elita. W obu specjalnościach mieliśmy jednego przedstawiciela w biało-czerwonej koszulce. Dużo bardziej możemy być zadowoleni z występu Katarzyny Pawłowskiej. 

Jazda indywidualna na czas juniorów.

Dzień na katarskich trasach upływał pod znakiem jazdy indywidualnej na czas. Ściganie rozpoczęli juniorzy, którzy mieli do pokonania trasę liczącą 28,9 kilometra. Wśród 83 startujących zawodników znajdował się jeden reprezentant Polski Filip Maciejuk, który startował jako 26 od końca. Zawodnicy, podobnie jak w poprzednich dniach, startowali w bardzo trudnych warunkach – upał, ogromne zmęczenie, a do tego niewielka ilość kibiców na trasie. To nie mogą być przyjemne warunki do jazdy.

Początkiem rywalizacji słabsi zawodnicy osiągali oczywiście słabsze czasy i wiadomo było, ze nie włączą się do walki o medale. Pierwszym, który zanotował rezultat warty uwagi był Słoweniec Jaka Primozic, który przejechał trasę jako 59 od końca z czasem 36,36.24. Długo jednak nie cieszył się on prowadzeniem, gdyż kilka minut później na trasę wyjechał Mikkel Bjerg i rozkręcając się powoli z kilometra na kilometr zdecydowanie wyprzedził słoweńskiego rywala, z czasem 35,17.47. Chwilę później bliski wyprzedzenia Duńczyka był Ian Garrison, ale stracił do prowadzącego rywala 18 sekund.

Kolejni kolarze także próbowali zagrozić Duńczykowi, ale niewiele z tego wynikło. Dobry czas wykręcił reprezentujący Erytreę Awet Habtom, z którym Afrykanie wiązali swoje nadzieje na pierwsze złoto w historii dla „Czarnego Lądu”. Czas 36,22.31 nie mógł jednak dać medalu. W międzyczasie widzieliśmy też występ Filipa Maciejuka. Polak zaczął spokojnie, nie forsował tempa i umiejętnie rozłożył siły, by w drugiej części dystansu próbować gonić rywali. Do najlepszych brakło jednak sporo 38,13.14 i 39. miejsce na pewno daje jednak pole do sporej poprawy w przyszłości.

Wracając do podziału medali. Gdy rywalizacja zbliżała się już ku końcowi na trasę wyjechał ostatni zawodnik – Brandon McNulty. Amerykanin pojechał po profesorsku. Od początku narzucił mordercze tempo uzyskując najlepsze czasy na wszystkich trzech pomiarach czasowych (znajdowały się one na 7, 13  i 22 kilometrze) uzyskał łącznie 34.42,29. Pozwoliło mu to spokojnie wygrać z rywalami. Mikkel Bjerg stracił do niego 35,18 sekund, a Ian Garrison 53,08. Strata reszty przekraczała już minutę. Dwa medale powędrowały więc do USA, a jeden przypadł reprezentantowi Danii.

1. Brandon McNulty (Stany Zjednoczone)       34:42
2. Mikkel Bjerg (Dania)                      00:35
3. Ian Garrison (Stany Zjednoczone)          00:53
4. Julius Johansen (Dania)                   01:02
5. Ruben Apers (Belgia)                      01:24
6. Iver Knotten (Norwegia)                   01:32
7. Awet Habtom (Erytrea)                     01:40
8. Marc Hirschi (Szwajcaria)                 01:43
9. Jaka Primozic (Słowenia)                  01:53
10. Jamo Mobach (Holandia)                   02:00
...
39. Filip Maciejuk (Polska)                  03:30

Jazda indywidualna na czas kobiet:

Elita kobiet miała do pokonania taki sam dystans w jeździe indywidualnej na czas. Zawodniczki jechały w czterech grupach po 10 zawodniczek każda – od najsłabszej do najsilniejszej. W tym gronie z numerem 13 w przedostatniej grupie jechała jedyna Polka Katarzyna Pawłowska. Całą zabawę kończyły faworytki – Zabelinskaya, Brennauer i Van Der Breggen.

Początek rywalizacji kobiet mocno zdominowała Hannah Barnes. Srebrna medalistka tych mistrzostw z Canyon Sram Racing w jeździe indywidualnej na czas zespołów narzuciła bardzo mocne tempo i z czasem 39,00.37 objęła prowadzenie po przejeździe pierwszej grupy i dzierżyła je aż do startu Niemki Trixi Worrack, która rozpoczęła serię zmian na pozycji lidera, gdyż jadąca zaraz po niej Annamiek Van Vleuten uzyskała 37,02.83, co było świetnym rezultatem, patrząc na fakt, że zawodniczka miała groźny upadek podczas jazdy indywidualnej na czas drużyn i nie było wiadomo, w jakiej będzie dziś formie. Jadąca tuż po niej Amber Neben wyśrubowała jednak ten czas o 25,79 s.

Jako 13. Zawodniczka od końca na trasie pojawiła się Katarzyna Pawłowska. Na pierwszym pomiarze czasu Polka plasowała się na granicy pierwszej 10-tki z niewielką stratą do prowadzących zawodniczek.  Na kolejnych kilometrach Polka jeszcze mocniej nacisnęła na pedały i przed końcowym odcinkiem trasy legitymowała się czasem 30,25.02, co dawało 4. pozycję. Ostatecznie Polka utrzymała dobre tempo i po finiszu 31. zawodniczek plasowała się na 5. lokacie, z czasem 38,15.53.

Wracając ponownie do walki o medale, między Amber, a Van Vleuten wcisnęła się jeszcze koleżanka tej ostatniej Ellen Van Dijk, która do Amerykanki straciła ledwie 5,99 sekundy. Kibice jednak z niecierpliwością czekali na przejazd najlepszych zawodniczek. Wiele zawodniczek nie do końca jednak poradziło sobie z ciężkimi warunkami. Poza podium wylądowała Rosjanka Olga Zabelinskaya, ale dobrze pojechała Australijka Katrin Garfoot po swoim świetnym przejeździe była na 3. miejscu. Zawiodła wielka faworytka Van Der Breggen, która ostatecznie skończyła na 13. miejscu. Wielkie brawa należą się Pawłowskiej, która uplasowała się na 9. lokacie.  Złoto przypadło w udziale Amber Neben, srebro Ellen Van Dijk, a brąz Katrin Garfoot.

1. Amber Neben (USA)                          36:37
2. Ellen van Dijk (Holandia)                  00:05
3. Katrin Garfoot (Australia)                 00:08
4. Olga Zabelinskaya (Rosja)                  00:11
5. Annemiek van Vleuten (Holandia)            00:25
6. Lisa Brennauer (Niemcy)                    00:57
7. Trixi Worrack (Niemcy)                     01:11
8. Ann-Sophie Duyck (Belgia)                  01:27
9. Katarzyna Pawłowska (Polska)               01:36
10. Alena Amialiusik (Białoruś)               01:41