Kolarstwo torowe – ME: Ambitny Rajkowski blisko medalu

Ostatni dzień mistrzostw Europy w kolarstwie torowym w Saint-Quentin-en-Yvelines nie przyniósł już polskiej reprezentacji kolejnych medali. Najbliżej miejsca na podium był w niedzielę Patryk Rajkowski, który dotarł do finału zmagań w keirinie. W podparyskim welodromie zaprezentowały się też nasze pary w madisonie.

Do rywalizacji w keirinie przystąpili Rajkowski oraz Mateusz Lipa. Obaj trafili do tego samego wyścigu pierwszej rundy. Niestety, Lipa został w nim zdyskwalifikowany, za nieutrzymanie wylosowanej pozycji na pierwszym okrążeniu. Dużo lepiej spisał się Rajkowski. Dwudziestolatek z pierwszej lokaty awansował do kolejnej fazy. W niej również poradził sobie świetnie. W pierwszej serii zajął drugie miejsce, jedynie za Tomasem Babkiem z Czech. To dało mu wejście do pierwszej szóstki.

Wyścig finałowy Rajkowski rozpoczął nieźle i po zjechaniu z toru derny bardzo długo był na czwartej pozycji. Wydawało się, że może nawet włączyć się do walki o medale. Niestety, na ostatnim okrążeniu stracił ścisły kontakt z czołówką i ostatecznie finiszował jako piąty. Złoto trafiło do Babka, srebro do Andrija Winokurowa z Ukrainy, a brąz do Charly’ego Conorda z Francji.

W niedzielę o medale rywalizowano także w madisonie. Po raz pierwszy w jeździe w parach na kolarskim torze zaprezentowały panie. Żeński madison został wprowadzony do programu najważniejszych imprez międzynarodowych przez UCI dopiero w październiku tego roku, by wyrównać liczbę konkurencji, w których startują kobiety i mężczyźni. Wśród jedenastu ekip, które zdecydowały się wystawić swoje reprezentacje, nie zabrakło również Biało-czerwonych. Łucja Pietrzak i Nikol Płosaj pokazały się na trzecim lotnym finiszu, zdobywając 1 punkt. To niestety nie wystarczyło, by wyprzedzić którąkolwiek z drużyn. Wygrały Belgijki, przed Brytyjkami i Holenderkami.

Belgowie mogli świętować medal również w madisonie mężczyzn. Ich przedstawiciele stanęli na trzecim stopniu podium, ulegając reprezentantom gospodarzy, którzy byli drudzy oraz Hiszpanom, którym złoto dały aż dwa nadrobione okrążenia nad resztą stawki. Polacy – Wojciech Pszczolarski i Daniel Staniszewski – punktowali aż na siedmiu z dwudziestu lotnych finiszów, gromadząc łącznie 19 „oczek”. Dobra jazda zaowocowała wysoką, siódmą lokatą.

Jedyną konkurencją, w której nie oglądaliśmy dziś naszych reprezentantów, był kobiecy sprint. Walka o złoto rozstrzygnęła się pomiędzy Simoną Krupeckaite z Litwy a Anastazją Wojnową z Rosji. W pojedynku siódmej i ósmej zawodniczki tegorocznych igrzysk olimpijskich lepsza okazała się Litwinka, wygrywając już dwa pierwsze wyścigi. Dla Krupeckaite był to już trzeci medal w Saint-Quentin-en-Yvelines, po brązowych krążkach w drużynowym sprincie i keirinie. Na najniższym stopniu podium stanęła dziś natomiast Tania Calvo Barbero z Hiszpanii.

Mistrzostwa Europy zakończyliśmy, podobnie jak przed rokiem w Grenchen, z dorobkiem pięciu medali. Złoto wywalczyła drużyna sprinterów, trzy srebra dorzucili Adrian Tekliński w scratchu, Justyna Kaczkowska w wyścigu na dochodzenie oraz nasze panie w drużynowej jeździe na dochodzenie, a z brązu w wyścigu punktowym cieszyła się Katarzyna Pawłowska. Kolejny czempionat Starego Kontynentu odbędzie się za dwanaście miesięcy w stolicy Niemiec, Berlinie.