Koszykówka – Eliminacje ME: Pewne zwycięstwo Polaków – świetna druga połowa biało-czerwonych!

Poza drugą kwartą pierwszego meczu eliminacji EuroBasketu 2017 z Portugalią, którą Polacy przegrali 12:19, był to świetny występ zawodników Mike’a Taylora, którzy pewnie pokonali przyjezdnych z Półwyspu Iberyjskiego 83:57.   

Pierwszym przeciwnikiem reprezentacji Mike’a Taylora w eliminacjach do EuroBasketu 2017 była Portugalia – reprezentacja bez wielkich gwiazd i historycznych zwycięstw, o których można wspominać latami. Zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego w rankingu FIBA są klasyfikowani na 84. pozycji, co automatycznie predestynowało Polaków do roli faworyta tej konfrontacji. Z drugiej strony, nasza kadra też przeszła pewną remontadę po zeszłorocznym EuroBaskecie. Z drużyną nie ma już kreowanego na lidera Marcina Gortata, a przy jego nieobecności ciężar gry muszą wziąć na barki „młodzi gniewni”, z Mateuszem Ponitką na czele. Miłym akcentem okazał się też powrót do kadry Macieja Lampego. Co by jednak się nie działo, w grupie z Estonią, Białorusią i Portugalią, to biało-czerwoni są murowanymi faworytami do wygrania grupy i – co najważniejsze – awansu do EuroBasketu.

Pierwszą kwartę świetnie zaczęli Polacy, zdobywając pierwsze cztery punkty. Nasi zawodnicy bardzo szczelnie zachowywali też strefy krycia, co zmuszało Portugalczyków do nieprzygotowanych rzutów z dystansu. Z drugiej strony, przyjezdni poradzili sobie z tym nieźle, bo w pierwszej kwarcie udało im się celnie rzucić z dystansu trzy razy, ale za każdym razem świetnie odpowiadali biało-czerwoni, którzy zaliczali wiele zbiórek pod oboma koszami, a także dobrze grali w ataku pozycyjnym, co sprawiło, że po pierwszych 10. minutach podopieczni Mike’a Taylora prowadzili 23:14, w pełni kontrolując przebieg meczu.

Druga kwarta rozpoczęła się trochę gorzej dla Polaków. Druga piątka, wystawiona przez amerykańskiego trenera nie radziła sobie tak dobrze z rywalami i przy stanie 25:19 musiał on prosić o czas. Niewiele to jednak dało, bo za chwilę Polacy zaliczyli trzy głupie straty i rywale zbliżyli się na dwa punkty, a po chwili – po rzucie za trzy punkty – wyszli na prowadzenie 28:27. Bardzo słaba kwarta w wykonaniu Polaków została zwieńczona świetną postawą w końcówce Mateusza Ponitki, który zdobył dla Polaków sześć punktów z rzędu. Ostatecznie, po dwóch różnych połowach prowadziliśmy, ale tylko 35:33.

Po przerwie gra toczyła się w bardzo dobrym i równym tempie z obu stron. Punkty zdobywali jedni i drudzy, a polskich kibiców bardzo cieszył fakt, że biało-czerwoni zaczęli być bardzo skuteczni zza linii 6,75 metra, czym popisali się choćby A.J. Slaughter i Maciej Lampe. Dzięki wielu dobrym akcjom, gospodarze wreszcie nabrali wiatru w żagle, nic nie robili sobie z heroicznych prób obrony rywali, co po trzech kwartach dało wynik 58:46. Pierwsza piątka znowu znakomicie spełniła swoje zadanie.

W ostatniej kwarcie Polacy tylko kontrolowali sytuację na boisku, chwilami grając naprawdę efektywną koszykówkę. Przewaga wzrastała z każdą udaną akcją podopiecznych Mike’a Taylora, a rywale nie byli już tak efektywni – nawet w rzutach z dystansu, za to Polacy trafiali bardzo pewnie, w samej czwartej kwarcie zaliczając cztery celne rzuty za 3 punkty, a w całym meczu legitymując się blisko 50% skutecznością w tym elemencie. Dzięki świetnej drugiej połowie, biało-czerwoni zwyciężyli 83:57, odnosząc pewne zwycięstwo w pierwszym meczu eliminacji EuroBasketu 2017.

W drugim spotkaniu „polskiej” grupy, Estonia łatwo pokonała reprezentację Białorusi 81:62. Kapitalnie w tym meczu spisał się Rain Veideman – zdobywca 32 punktów.  Kolejne spotkanie, biało-czerwoni zagrają w Mińsku z Białorusią (sobota, 17:30).

Polska – Białoruś 83:57 (23:14, 12:19, 23:13, 25:11)