Łyżwiarstwo figurowe: Dobre występy polskich par w Estonii i na Słowacji

Takiego weekendu w polskim łyżwiarstwie figurowym nie mieliśmy już bardzo dawno. Trzy miasta, trzy duże, międzynarodowe turnieje i w sumie ośmioro reprezentantów Polski na starcie. Nasi łyżwiarze podbijają w tym tygodniu lodowiska Junior Grand Prix w Tallinie oraz zawodówcyklu Challeger Series – Memoriału Ondreja Nepeli na Słowacji i kanadyjskiego Autumn Classics.

Memoriał Ondreja Nepeli 

Największa grupa pojechała do Słowacji, gdzie w ten weekend rozgrywany jest memoriał ku pamięci mistrza olimpijskiego (1972), trzykrotnego mistrza świata i pięciokrotnego mistrza Europy, czechosłowackiego solisty, Ondreja Nepeli. I to właśnie za naszą południową granicą doczekaliśmmy się (przynajmniej jak do tej pory) najlepszego rezultatu.

W programie krótkim par tanecznych mogliśmy oglądać aż dwie nasze pary. Lepiej zaprezentowała się ta bardziej doświadczona i bardziej utytułowana. Natalia Kaliszek i Maks Spodyriew w tym roku postawili na mocną zmianę muzyki – od nastrojowego bluesa („Back to the dirty Town”) do ostrego hip-hopu („Sax”) oraz na zmianę… kostiumów. Zmianie nie uległo jedno – ta para wciąż czyni postępy, co po raz kolejny mogliśmy zobaczyć dziś na tafli.

Program śmiało można nazwać choreograficzną petardą. Każda sekunda prezentacji przemyślana od początku do końca – oglądając ten występ po prostu nie da się nudzić, a efekt ten potęguje jeszcze bardzo dobre tempo jazdy. Technicznie wiele można jeszcze dopieścić – zwłaszcza sekwencje kroków, ocenione dziś na poziom drugi oraz sekwencje obowiązkowe (poziom 3). Pomimo drobnych błędów podopieczni Sylwii Nowak-Trębackiej uzyskali nowy rekord życiowy 60,24 pkt. i po tańcu krótkim zajmują piąte miejsce.

Równie ciekawy program zaprezentowali dziś Justyna Plutowska wraz z nowym partnerem, Francuzem Jeremie Fleminem. Wspólnie trenują zaledwie od maja, oboje po dwuletniej przerwie od rywalizacji. Tak dużych zaległości treningowych nie da się nadrobić w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Pod względem technicznym program naszego duetu wymaga jeszcze bardzo dużo pracy. Justyna i Jeremie mają jednak ogromny potencjał, zwłaszcza pod względem komponentów – widać, że rozumieją się na tafli, świetnie czują muzkę i potrafią przekazać klimat tańca. Duet Plutowska/Flemin został dziś oceniony na 48,68 pkt. i po tańcu krótkim plasuje się na 11. lokacie.

W rywalizacji zdecydowane prowadzenie objęły dwa duety – medaliści ostatnich dwóch mistrzostw świata, Kanadyjczycy Madison Chock/Evan Bates (72,72 pkt), którzy nieznacznie, o 1,68 pkt. wyprzedzają duet rosyjski – Jekaterina Bobrowa/Dmitrij Sołowiew.

Swojego przedstawiciela mamy także w zmaganiach solistów. Pochodzący z Ukrainy Igor Rezniczenko po pierwszej części rywalizacji zajmuje 9. miejsce z wynikiem 59,14 pkt. Program krótki zawodnika, który po raz pierwszy wystąpił dziś w polskich barwach,  można podzielić na dwie części – elementy poza-skokowe zostały wykonane rewelacyjnie, z tylko jednym poziomem trzecim za sekwencję kroków. Do perfekcji zabrakło niestety czystości w warstwie skokowej. Pochodzący z Dniepropietrowska ływiarz błędnie wykonał ambitną kombinację 4T+2T, otwierającą przejazd, a następnie wyskakał tylko pojedynczego Axla, który domyślnie miał być chyba „trójką”. Do kolekcji doszedł jeszcze błąd w potrójnym flipie. Budujący jest jednak fakt, że po poprawieniu warstwy skokowej będzie można myśleć o naprawdę dobrych rezultatach…

Liderem po pierwszej części zmagań jest Rosjanin Sergiej Woronow (80,21 pkt.), który wyprzedza Kanadyjczyka Kevina Reynoldsa (75,35 pkt.) i innego solistę Sbornej – Gordeja Gorszkowa (71,37 pkt.).

Junior Grand Prix – Tallin

W tym roku na zawodach juniorskiego Grand Prix oglądaliśmy już dwie polskie pary taneczne – Aleksandrę Borysową z Cezarym Zawadzkim oraz Elisę Saez z Yannem Thayalanem. Teraz przyszedł czas na kolejną. Jenna Hertenstein i Damian Binkowski w swoim pierwszym międzynarodowym starcie w tym sezonie znacząco poprawili rekord życiowy (41,53 pkt.), ale do perfekcji brakuje im jeszcze sporo. Zdecydowanie najlepiej w tańcu krótkim naszej pary wypadły twizzle i podnoszenie krótkie, ocenione na poziom czwarty. Przy pozostałych elementach – obowiązkowych sekwencjach tańca i sekwencji kroków pojawiły się ujemne punkty za wykonanie. Martwi także nie najwyższe tempo jazdy, przed co program znacząco traci w odbiorze. Jest zatem jeszcze nad czym pracować, jednak nie ulega wątpliwości, że po dzisiejszym występie Jenny i Damiana wśród juniorskich par tanecznych mobilizacja wzrośnie jeszcze bardziej. Walka o jedno wolne miejsce na mistrzostwa świata juniorów zapowiada się bowiem pasjonująco.

Autumn Classics 

W odległej Kanadzie o punkty cyklu Challenger Series rywalizowała Colette Coco Kaminski. Nasza solistka w programie krótkim zawodów Autumn Classics zaprezentowała się całkiem przyzwoicie, chociaż pozytywny odbiór występu mogła zaburzyć otwierająca przejazd kombinacja skoków. Polka wykonała w niej bowiem tylko pojedynczego toeloopa z podwójnym toeloopem, przez co sędziowie musieli uznać ten element za nieprzepisowy. Im dalej w las było już jednak znacznie lepej – dobrze wyskakany potrójny Salchov i podwójny Axel w połączeniu z niezłymi ocenami za elementy poza- skokowe dały Polce w sumie 38,77 pkt. i 16. lokatę na półmetku rywalizacji.