Osiem medali – Felieton Magdy Piekarskiej

Worek z medalami na igrzyskach olimpijskich otworzył kolarz Rafał Majka. Po kilku dniach bez większych sukcesów, wioślarki pokazały klasę. Magdalena Mularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj o zaledwie sekundę, ale jakże cenną, wyprzedziły w rywalizacji dwójek podwójnych Brytyjki i tym samym stanęły na najwyższym stopniu podium.

Świetnie spisała się też nasza wioślarska czwórka podwójna. Dziewczyny w składzie: Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald i Joanna Leszczyńska powiosłowały po brązowy medal igrzysk olimpijskich. Dominację pań, na chwilę tylko, przerwał Piotr Małachowski. Nasz dyskobol zapowiadał walkę o złoto, co potwierdził w konkursie. Aż do ostatniej kolejki Polak prowadził. Ostatecznie został jednak wyprzedzony przez Niemca Christopha Hartinga i został wicemistrzem olimpijskim. Dziś wiemy już, że Piotrek swój srebrny medal oddał na cele charytatywne (dokładnie na leczenie złośliwego nowotworu oka, z którym walczy mały Olek).

Wielki człowiek o wielkim sercu z tego „Małacha”. Chapeu bas! Piotrek w Rio de Janeiro spisał się świetnie, ale na medale dziewczyn długo nie trzeba było czekać. Złoto i jednocześnie rekord świata po rzucie młotem na odległość 82,29m zdobyła Anita Włodarczyk. Królowa jest tylko jedna i niech nam króluje jak najdłużej. Oby tylko warunki do trenowania były iście królewskie. Może po takim sukcesie władze miasta spróbują coś zrobić ze stadionem Skry Warszawa, na którym Anita trenuje, a który od lat niszczeje. Tej sprawie będę się bacznie przyglądała, a tym czasem wracam do Rio.

Srebrny i brązowy medal dla Polski wywalczyły kajakarki. Marta Walczykiewicz została wicemistrzynią olimpijską w kategorii K1 200m, a w konkurencji K2 na 500m, na najniższym stopniu podium stanęły Beata Mikołajczyk i Karolina Naja. Polki potwierdziły więc formę sprzed czterech lat, kiedy to w Londynie również wywalczyły brązowy medal. Od wczoraj, doskonałe wiadomości otrzymali również kibice zapasów. Monika Michalik, nasza najbardziej utytułowana zapaśniczka, wykorzystała swoją szansę w stu procentach. Polka najpierw przegrała z Risako Kawai, ale Japonka wchodząc do finału, pociągnęła Monikę do repasaży. I tam polska zapaśniczka najpierw pokonała Łotyszkę Anastasiję Grigoriewą, a później rozprawiła się z Rosjanką Inną Trażukową. Gratulacje!

Jak widzicie, na igrzyskach to nasze dziewczyny są górą. Zdobyły już 6 krążków, a przecież to jeszcze nie musi być koniec. Przed nami jest jeszcze start Mai Włoszczowskiej, czwórka kajakarek też może powalczyć o medal. Poza tym bardzo dobrze rozpoczęła rywalizację pięcioboistka Oktawia Nowacka, która po szermierce zajmuje pierwsze miejsce w klasyfikacji.

Medali może przybyć i oby było ich więcej niż 10. Wszak obstawiałam ich aż 13. Jutro do boju o finał staną również szczypiorniści, którzy zmierzą się z Duńczykami. Awans Polaków do półfinału jest już swego rodzaju sukcesem, bo ta sztuka nie udała się naszym szczypiornistom od 40 lat. Teraz trzeba tylko wykorzystać szansę. Szansę, której nie wykorzystali niestety siatkarze.

Przegrali w ćwierćfinale z Amerykanami, którzy nie oszukujmy się, grali po prostu lepszą siatkówkę i zasłużyli na awans. Szansy nie wykorzystał też, co zaskakuje najbardziej, Paweł Fajdek. Najlepszy polski kulomiot, zwycięzca większości konkursów od dwóch lat, nie sprostał oczekiwaniom swoich i fanów i nie przebrnął nawet przez eliminacje. Po nieudanym konkursie, nasz kulomiot umieścił na portalu społecznościowym nagranie, na którym przeprasza kibiców za swoją porażkę. Nie wiem dlaczego w sporcie dzieje się tak, że mistrzowie świata, czy Europy, na igrzyskach nie osiągają medali. Niektórym nie jest to po prostu dane. Oczywiście tu nie ma mowy o złym przygotowaniu fizycznym, w grę może wchodzić jedynie psychika, ale dlaczego ta, niektórych zawodzi na najważniejszym turnieju czterolecia? Nie wiem. Wiem jednak, że z każdej porażki trzeba wyciągnąć wnioski i ruszyć do walki ze zdwojoną mocą.

Ja z taką właśnie mocą wyruszam już jutro na zgrupowanie klubowe do Giżycka. Tam czeka mnie dalszy ciąg przygotowań do sezonu. Tam również napiszę dla Was już ostatni felieton na tym portalu. Dla czytelników moich tekstów, mam jednak dobrą wiadomość. Każdy koniec, to początek czegoś innego. Dojrzałam już i dorosłam do tego, by pisać dla Was na mojej stronie internetowej, która teraz jest też blogiem. Pierwszy tekst pojawi się na dniach, więc bądźcie czujni…