Rio 2016 – Badminton: Królowa Carolina Marin i król Chen Long

Przepiękne były dwa ostatnie dni badmintonowej rywalizacji w Rio. Półfinały i finały singli przejdą do historii nie tylko dzięki pięknej grze. Hiszpanka Carolina Marin jest pierwszą Europejką na najwyższym olimpijskim podium, Chen Long przejął schedę po Lin Dan, Viktor Axelsen nawiązał do tradycji swoich wielkich duńskich poprzedników. 

Zacznijmy od kobiet. Faworytką była Carolina Marin. Hiszpanka nie przegrywa na mistrzowskich imprezach od 2014 roku, w tym czasie zdobyła dwa tytuły mistrzyni świata i dwa europejskie. W Rio okazała się też najlepsza. W półfinale pokonała Xuerui Li, która w końcówce nabawiła się kontuzji, uniemożliwiającej przystąpienie do gry o brąz. W finale Marin po długiej, wyczerpującej walce pokonała największą niespodziankę kobiecego turnieju, Pusarlę Sindhu z Indii. Brązowy medal wywalczyła także 21-letnia Nozomi Okuhara z Japonii.

W półfinałach singla panów mieliśmy kwartet największych faworytów tych igrzysk. Każdy z czterech meczów to niesamowita walka o każda lotkę, badminton na najwyższym, wspaniałym do oglądania poziomie. Każdy z czterech meczów to niebywałe emocje nawet dla postronnych obserwatorów. Lee Chong Wei zrewanżował się Lin dan za porażki w dwóch poprzednich olimpijsich finałach, chopo pierwszym secie wydawało się, że to jednak stary mistrz znów okaże się lepszy. W drugim półfinale Chen Long dość pewnie,w dwóch setach pokonał Viktora Axelsena. Duńczyk ostatecznie zdobył brąz, zwyciężając Lin dan, choć i w tym meczu Chińczyk był górą w pierwszej partii. W kolejnych wyraźnie brakowało już mu mocy. Tak więc Axelsen dołączył do Petera Gade i Erika Hoyera-Larsena, którzy zdobywali olimpijskie medale w singlu. Finał był wielkim widowiskiem, w którym Chen Long okazał się lepszy w dwóch setach. Lee Chong Wei po raz trzeci na igrzyskach i po raz nie wiadomo który w życiu, musiał się zadowolić srebrem.

W męskim deblu triumfowali Chińczycy Haifeng Fu i nan Zhang, dla którego to był drugi medal w Rio. Niespodziewanymi brązowymi medalistami zostali Anglicy Chris Langridge i Marcus Ellis, którzy w fazie grupowej pokonali Adama Cwalinę i Przemysława Wachę.

Na szersze podsumowanie rywalizacji badmintonistów przyjdzie jeszcze czas, jednak to, co już teraz można dostrzec, to zdecydowana regresja w wynikach Chińczyków – w Londynie zdobyli komplet złotych medali, tu tylko dwa. Reszta świata poczyna sobie coraz śmielej, wydaje się, że nadchodzą czasy dominacji Marin, Axelsena, Okuhary. Pokolenia, które na początku tej dekady rozdzielało miedzy sobą medale mistrzostw świata juniorów.

Singiel mężczyzn

1. Chen Long (Chiny)
2. Lee Chong Wei (Malezja)
3. Viktor Axelsen (Dania)
4. Lin Dan (Chiny)
5-8. Tien Chen Chou (Tajwan), Srikanth Kidambi (Indie), Rajiv Ouseph (Wielka Brytania), Son Wan Ho (Korea Południowa)

Singiel kobiet

1. Carolina Marin (Hiszpania)
2. Pusarla V Sindhu (Indie)
3. Nozomi Okuhara (Japonia)
4. Xuerui Li (Chiny)
5-8. Sung Ji Hyun (Korea Południowa), Porntip Buranaprasertsui (Tajlandia), Akane Yamaguhi (Japonia), Yihan Wang (Chiny)

Debel mężczyzn

1. Heifeng Fu/Nan Zhang (Chiny)
2. Shem Goh/Wee Kiong Tan (Malezja)
3. Marcus Ellis/Chris Langride (Wielka Brytania)
4. Biao Chai/Wei Hong (Chiny)
5-8. Vladimir Ivanov/Ivan Sozonov (Rosja), Yong Dae Lee/Yeon Seong Yoo (Korea Południowa), Gi Yung Kim/Sa Rang Kim (Korea Południowa), Hiroyuki Endo/Kenichi Hayakawa (Japonia)