Rio 2016 – Lekkoatletyka: Jóźwik 5. na pożegnanie ze Stadionem Olimpijskim

Piąte miejsce Joanny Jóźwik w finale biegu na 800 m, to najlepszy wynik reprezentanta Polski w ostatnim dniu zmagań lekkoatletycznych na Stadionie Olimpijskim. Na siódmych miejscach finały zakończyły polskie sztafety 4×400 m.

Joanna Jóźwik po półfinale wspominała o tym, że spodziewa się szybkiego biegu, który rozciągnie stawkę, ale tempo finału biegu na 800 m było zawrotne. Klasę i dominację potwierdziła Caster Semenya, która pewnie zwyciężyła z wynikiem 1:55.28. To piąty wynik w historii tej konkurencji. Za nią utrzymała się Francine Niyonsaba, która wywalczyła drugi medal olimpijski w historii Burundi. Brąz przypadł Kenijce Margaret Wambui. Jóźwik nie dała się jednak zostawić daleko z tyłu i nadrobiła sporo dystansu finiszując tak jak w półfinale, ale strata była zbyt duża. Poza tym tempo było rekordowe, przynajmniej dla Polki. Jóźwik pobiła swój rekord życiowy o niemal sekundę. Ukończyła więc finał olimpijski ze świetnym czasem 1:57.37, który dał jej 5. miejsce.

Doskonałej szansy na podium nie wykorzystała Kamila Lićwinko. Mimo aż 17 finalistek, do eliminacji większości wystarczyły 3 wysokości. Niestety, Lićwinko nie radziła sobie od początku. 1.88 m i 1.93 m zaliczała za drugimi podejściami. Kluczowe były jednak skoki na 1.97 m. Tylko czterem zawodniczkom udało się ją przeskoczyć i to one rozegrały między sobą walkę o medal. Choć właściwie, to rozegrano ją wcześniej, bo wyżej już nikt nie skoczył. W tej czwórce nie było Kamili Lićwinko, która 1.97 m strąciła trzykrotnie. „Najczyściej” skakała Hiszpanka Ruth Beitia i to jej, w wieku 37 lat, przypadł złoty medal. Srebro wywalczyła Bułgarka Mirela Demireva, a brąz, powracająca do wielkiego skakania (choć dzisiaj wielkiego skakania zabrakło) Blanka Vlasić. Tuż za podium uplasowała się Chaunte Lowe, która w tym roku skakała już 2 metry, na których zatrzymały się wszystkie skoczknie. Szanse na medal były spore, tym bardziej, że w drugich próbach wszystkie wysokości zaliczała też 3. Vlasić.

Na siódmym miejscu finał sztafety 4×400 m zakończyły Polki. Małgorzata Hołub, Patrycja Wyciszkiewicz, Iga Baumgart i Justyna Święty pobiegły wolniej niż dzień wcześniej w eliminacjach, a szkoda bo taki czas dałby medal. Dziś było 3:27.28. Najlepsze Amerykanki, przed Jamajkami i Brytyjkami. Wyczyn pań powtórzyli panowie. Łukasz Krawczuk, Michał Pietrzak, Jakub Krzewina i Rafał Omelko też pobiegli trochę wolniej niż w półfinale. 3:00.50 pozwoliło tylko na wyprzedzenie Brazylijczyków, dodanych do finału po dyskwalifikacji Brytyjczyków. Złoto dla Amerykanów, srebro dla Jamajczyków, a brąz dla niezawodnych w tej konkurencji Bahamczyków.

Wyczyn Lasse Virena, czyli złota na 5000 i 10000 m na dwóch igrzyskach z rzędu, powtórzył Mo Farah. Brytyjczyk odparł ataki rywali i zdobył swój 4. złoty medal olimpijski (13:04.35). Drugi przybiegł Amerykanin Chelimo, który początkowo tuż po biegu został zdyskwalifikowany. Medal wtedy przypadał Bernardowi Lagatowi, ale ostateczni Amerykanie wnieśli uznany protest, który przywrócił medal Chelimo. Brąz dla Etiopczyka Gebrhiweta.

Nie udało się zdobyć medalu dominującemu w tym roku na 1500 metrów Asbelowi Kipropowi. Kenijczyk dał się zamknąć i na finiszu przegrał z pięcioma zawodnikami. Wygrał prowadzący niemalże od startu Amerykanin Matthew Centrowitz. Drugi obrońca tytułu Taoufik Makhloufi, a trzeci Nowozelandczyk Nicholas Willis.

Mistrzem olimpijskim w rzucie oszczepem został Niemiec Thomas Rohler z wynikiem 90.30. Srebro trafiło do mistrza świata, Kenijczyka Juliusa Yego, który miał zaliczony tylko jeden rzut, a w końcówce złapał kontuzję. Brąz dla broniącego tytułu Keshorna Walcotta.

Polacy kończą więc zmagania na Stadionie Olimpijskim z dorobkiem 3 medali – złotym, srebrnym i brązowym. Jutro ostatnia konkurencja lekkoatletyczna – maraton mężczyzn, z trójką biało-czerwonych.