Rio 2016 – Piłka nożna: Maracana oszalała! Brazylijczycy ze złotem olimpijskim!

Spełniło się marzenie milionów brazylijskich kibiców. Na Maracanie, w świątyni futbolu, Canarinhos zrewanżowali się Niemcom. Po zwycięstwie w rzutach karnych Brazylijczycy pokonali Mistrzów Świata, zgarniając przy tym złote medale olimpijskie.

Od pierwszych minut zarówno Brazylijczycy jak i Niemcy dali nam popis godny olimpijskiego finału. Zarówno jedni jak i drudzy zagrali otwartą piłkę, z impetem uderzając na bramkę rywala. Już w 11. minucie swoich sił spróbował Julian Brandt. Jego strzał z dystansu zaskoczył Wevertona, ale… skończyło się tylko na uderzeniu w poprzeczkę.

Chwilę później odpowiedzieli Canarinhos. Neymar świetnie wypatrzył Santosa, ten dośrodkował z lewej strony na Luana, lecz zawodnik Gremio nieczysto uderzył w piłkę, wywołując jedynie jęk na trybunach.

Kolejne próby zaczęły przynosić coraz to lepsze skutki. W końcu, w 26. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla gospodarzy z bliskiej odległości. Do piłki podszedł Neymar. O ile w poprzednich spotkaniach jego strzały z rzutów wolnych pozostawiały wiele do życzenia, o tyle dziś nie chybił już za pierwszym razem. Jego strzał był mocny i precyzyjny. Piłka przemknęła gdzieś po palcach interweniującego Timo Horna, musnęła poprzeczki i wpadła wprost w okienko bramki. Tym sposobem gwiazdor Barcelony wyprowadził Canarinhos na prowadzenie.

Skłamalibyśmy pisząc, że po stracie gola Niemcy rzucili się do ataku. Nie, nadal trwała wyrównana walka. Piłkarze zza naszej zachodniej granicy stwarzali sobie jednak lepsze okazje od rywali. W 30. minucie Max Meyer perfekcyjnie dośrodkował z rzutu wolnego. W zamieszaniu ktoś uderzył piłkę w… poprzeczkę brazylijskiej bramki. Chwilę później z groźnym strzałem z kilku metrów poradził sobie Weveton.

Kilka minut później, dośrodkowanie tym razem Juliana Brandta. Po nim doskonale głową strzelił Sven Bender. I tym razem jednak futbolówka poszybowała wprost w poprzeczkę, która do końca pierwszej połowy pozostawała niezwykle przychylna drużynie Kanarkowych. Po 45 minutach Brazylijczycy prowadzili zatem 1:0.

Wychodząc na drugą połowę Canarinhos ani myśleli o murowaniu bramki. W dalszym ciągu prowadzili zatem dobrą, widowiskową, otwartą grę w piłkę nożną. Okazje wypracowywały sobie obie strony. Niemcy byli jednak bardziej zmobilizowani, aby je wykorzystywać. W 59. minucie przy piłce na prawym skrzydle znalazł się Jeremy Toljan. To on dośrodkował piłkę w pole karne, przepuścił jeszcze po drodze futbolówkę Sven Bender. Ta trafiła wprost pod nogi Maxa Meyera, a niemiecki kapitan huknął z pierwszej piłki. Weverton tym razem nie miał szans – po raz pierwszy na turnieju musiał skapitulować, a Niemcy doprowadzili do wyrównania.

Sytuacja się zatem odwróciła. Tym razem bardziej na bramce zaczęło zależeć Brazylijczykom. Do końca meczu udało im się stworzyć jednak tylko jedną groźną sytuację. Renato Augusto podał prostopadle do Gabriela Jesusa. Ten jednak został w porę zatrzymany.

Bramka już zatem nie padła, a przy wyniku 1:1 po 90 minutach doszło do dogrywki. W niej wyraźnie zmęczeni piłkarze nie tworzyli już aż tylu okazji. Dogodna szansa na bramkę była jedna – w 106. minucie, gdy Neymar prostopadłym podaniem uruchomił Felipe Andersona. Ten wyszedł już na pozycję sam na sam, lecz… Horn okazał się lepszy. Później kilka mniejszych okazji miał również Luan, który regularnie pokazywał się w ataku. I on jednak nie znalazł recepty na pokonanie niemieckiego bramkarza.

Walka o olimpijskie złoto swój finał znalazła zatem w konkursie rzutów karnych. Tam było nieprawdopodobnie nerwowo. Rozpoczęli Niemcy. Matthias Ginter, Serge Gnabry, Julian Brandt i Nicklas Sule strzelali bezbłędnie, choć Weverton dwukrotnie zdołał dotknąć piłki ręką. Więcej pewności mieli natomiast Renato Augusto, Marquinhos, Rafinha i Luan. Brazylijczycy bardzo pewnie zmylali goalkeepera rywali, pewnie strzelając swoje jedenastki.

W ostatniej serii zawalił… król strzelców olimpijskiego turnieju. Mający już na swoim koncie Nils Petersen uderzył na tyle czytelnie, że Weverton zdołał odbić jego strzał. Pozostał zatem ostatni rzut karny, wielkie wyczekiwanie… Neymar, piłka i 80 tysięcy kibiców na trybunach. Piłkarz FC Barcelony nie zawiódł. Pewnym uderzeniem posłał piłkę do siatki, dając Canarinhos zwycięstwo 5:4 w rzutach karnych. Canarinhos zgarnęli zatem olimpijskie złoto. Maracana oszalała z radości.


WIELKI FIN:
BrazyliaNiemcy 1:1 (1:0) k. 5:4

Bramki: Neymar (26′) Meyer (59′)
Karne: Renato Augusto, Marquinhos, Rafinha, Luan, Neymar Ginter, Gnabry, Brandt, Sule, Petersen