Rio 2016 – Siatkówka: Amerykanki z brązem

To był mecz ostatniej szansy. Zarówno drużyna z Holandii, jak i z Usa prezentowały się na tym turnieju bardzo dobrze i dość niespodziewanie uległy swoim rywalkom w półfinałach. Oba teamy marzyły o medalach, zawiesić je na swoich szyjach mogły jednak jedynie zwyciężczynie tego meczu. Jak się później okazało tymi szczęśliwcami okazały się te drugie. Tym samym Amerykanki zagoszczą na olimpijskim podium już po raz 3. z rzędu.

Przedostatni mecz igrzysk w turnieju siatkarskim pań, który miał wyłonić brązowe medalistki. Zmierzyły się w nim Amerykanki, wicemistrzynie z Londynu, które dość niespodziewanie przegrały w półfinale z Serbkami oraz Holenderki, które 4 lata temu nie startowały na igrzyskach, a w półfinale przegrały z Chinkami. Obie drużyny spotkały się już w fazie grupowej, wtedy triumfowały reprezentantki Usa.

Mecz lepiej ułożył się dla drużyny z Ameryki Północnej. Amerykanki mimo drobnego falstartu (2:5) grały w pierwszej partii naprawdę dobrze, czego efektem było prowadzenie 17:13. Potem przytrafił się jednak drobny kryzys, który szybko wykorzystały ”pomarańczowe” doskakując rywalki przy stanie po 19. Wydawało się, że pozytywnie nakręcone tą dobrą grą Holenderki przechylą w końcówce szalę na swoją stroną. Nic podobnego, decydujący fragment partii należał do podopiecznych Karcha Kral’yego, które wygrały ją minimalnie 25:23 i objęły prowadzenie w meczu 1:0.

Drugi set miał bardzo podobny przebieg, znowu to Amerykanki jako pierwsze wywalczyły kilku punktową przewagę, którą przez większą cześć partii utrzymywały (18:14) i znowu wtedy przytrafił im się okres słabszej gry. Holenderki tylko czekały na taką okazję, i choć nie przyszło im to tak łatwo, jak w pierwszej części meczu to jednak dogoniły swoje rywalki przy stanie po 22 i tym razem to mozolne odrobienie przyniosło pożądany efekt. Gdyż końcówka należała do nich, a właściwie jedna akcja przy stanie 26:25. Punktowy serwis Anne Buijs i koniec. Holenderki wygrywają drugą partię 27:25, w całym meczu zaś remis po 1.

Trzeci set zaczął się trochę inaczej, gdyż to ”pomarańczowe” pozytywnie nakręcone tym arcyważnym zwycięstwem w secie poprzednim zaczęły grać lepiej. To one kontrolowały boiskowe wydarzenia i to one prowadziły już w pewnym momencie 19:16. Wtedy jednak Amerykanki jakby wrzuciły drugi bieg, a może nawet trzeci bieg. Trzy akcje i podopieczne Karcha Kiral’yego doprowadziły do stanu po 19. Wszystko wskazywało więc na kolejną emocjonującą końcówkę, jednak tym razem tak się nie stało, nie było gry na przewagi. Amerykanki lepiej wytrzymały końcówkę i ostatecznie triumfowały w tej partii 25:22 i to jak się później okazało był moment decydujący.

4. i zarazem ostatnia partia tego meczu była najmniej wyrównana. W niej to od początku do końca dominował jeden zespół. Były to oczywiście reprezentantki Usa, które tym razem kilku punktowej przewagi, którą wywalczyły na początku seta (8:4) nie oddały. Holenderki walczyły dzielnie, jednak tym razem strat odrobić po prostu nie potrafiły i ostatecznie przegrały tą partię 19:25, a cały mecz 1:3. To może oznaczać tylko jedno, brązowy medal zdobywają Amerykanki i jest to dla nich już trzeci olimpijski medal z rzędu, gdyż na podium stawały one zarówno w Pekinie, jak i w Londynie. Holenderki natomiast kończą turniej olimpijski na najgorszym dla każdego sportowca 4. miejscu.

Mecz o 3. miejsce:
Usa – Holandia 3:1 (25:23, 25:27, 25:22, 25:19)

Finał:
Serbia – Chiny ???