Rio 2016 – Siatkówka: Reszta Świata – Europa 1:1. Chinki zagrają o złoto!

Przed turniejem olimpijskim szanse europejskich drużyn na podbicie Rio de Janeiro w turnieju siatkarskim kobiet nie były zbyt poważnie brane pod uwagę. Tezie tej zaprzeczyły na tym turnieju Serbki, które awansowały do finału. Ta sztuka nie udała się drugiemu przedstawicielowi Starego Kontynentu – Holandii, która uległa Chinom 1:3. 

USA, Serbia, Chiny i Holandia – nieobecność w tym gronie gospodyń z Brazylii może zaskakiwać, ale z drugiej strony, już przed półfinałami wiedzieliśmy, że to będą piekielnie ciekawe boje. Druga odsłona półfinałów – mecz Holenderek, wracających na olimpijską arenę po 16 latach oraz Chinek, które tutaj od samego początku aspirowały do medalu mógł spokojnie być zapowiadany jako hit i mimo późnej pory naszego czasu, nie można było go przegapić.

Od początku meczu świetnie wyglądały podopieczne Giovanniego Guidettiego. Doskonała zagrywka sprawiała wiele problemów Chinkom, do tego dyspozycja w ataku pozwoliła wyjść na 6-7 punktowe prowadzenie „Pomarańczowym”. Gdy set zbliżał się do połowy Chinki jednak zaczęły odrabiać punkty, szybko doszły do rywalek, a nawet wyszły na prowadzenie 24:20. Co ciekawe, rywalkom udało się odrobić tą stratę, ale w grze na przewagi błędy „Oranje” i większe opanowanie Azjatek, dało im zwycięstwo 27:25.

Druga partia rozpoczęła się od dużo lepszej postawy Chinek, które uskrzydlone wygraną partią mogły się cieszyć kilkopunktowym prowadzeniem. Taki stan rzeczy trwał do połowy seta, kiedy to Giovani Guidetti zaczął szukać alternatyw, a na boisko weszła żelazna rezerwowa – Celeste Plak, która zaczęła bardzo pewnie kończyć ataki, otwierajać kolejną opcję dla Laury Dijkemy, wskutek czego Holenderki prezentowały się bardzo pewnie. „Pomarańczowe” prowadziły już 24:20, ale mieliśmy deja vu z poprzedniej partii – tym razem w wykonaniu Chinek. Nie zostało jednak ono dokończone, gdyż po bloku Robin de Kruijf udało się wyrównać stan meczu.

Trzecia partia rozpoczęła się od kapitalnej gry Holenderek. Kompletnie rozbite zawodniczki Jenny Lang Ping nie potrafiły podnieść się po przegranej partii. Przewaga uzyskana w pierwszej części trzeciego seta pozwoliła Holenderkom być na prowadzeniu przez cały czas jego trwania, aż do… decydujących piłek. Przy stanie 23:21 kolejne dwie piłki wygrały Azjatki i byliśmy świadkami gry na przewagi. W niej inicjatywa przechodziła z jednej na drugą stronę, ale ostatecznie więcej trzeźwości w grze zachowały Chinki, triumfując 29:27!

Na początku czwartego seta najpierw prowadzenie objęły Chinki, zaraz jednak wyrównały rywalki. W trakcie trwania seta Azjatki grały jednak dużo lepiej, a Holenderki – mimo że miały sporo szans na dojście do rywalek – myliły się w ataku i nie wykorzystywały szans, co sprawiało, że Chinki posiadały 2-3 punktową przewagę. Grę Holenderek znowu odmieniła kapitalna Celeste Plak, która dobrą zmianą dała impuls reprezentacji Holandii. Stan remisowy utrzymał się do stanu 18:18, ale wtedy Chinki skontrowały, wyszły na prowadzenie i zaczęły wykorzystywać braki w przyjęciu „Oranje”, spowodowane słabszą formą Balkestein-Grothuijs. Holenderki znowu doszły do rywalek, ale nie wytrzymały w końcówce – brak skończonego kluczowego ataku i ostatecznie reprezentacja Chin triumfowała 25:23, a w całym meczu 3:1!

Chiny – Holandia 3:1 (27:25, 23:25, 29:27, 25:23)

Chiny: Ťuan, Ču, Wang, Kung, Wei, Čang, Liou, Sü, Ting, Chuej (C), Lin, Jen-

Holandia: Stoltenborg, Dijkema, Balkestein-Grothues (C), Plak, Buijs, Belien, De Kruijf, Steenbergen, Pietersen, Slöetjes, Stam-Pilon, Schoot.