Rio 2016 – Siatkówka: Serbki pierwszymi finalistkami turnieju olimpijskiego

Ależ to był mecz! Pięciu setów potrzebowały Serbki, by po dramatycznym meczu zakończonym tiebreakiem pokonać jedne z głównych faworytek do olimpijskiego złota Amerykanki i zameldować się w wielkim finale.

Faworytkami tego meczu były Amerykanki, które w fazie grupowej grały znakomicie, tracąc tylko jeden punkt z Holenderkami (3:2). Po drodze ogrywając między innymi właśnie Serbki i to w czterech setach. W ćwierćfinale drużyna z Ameryki Północnej zdeklasowała Japonki i wydawało się, że nic nie powinno stanąć na jej drodze do wielkiego finału. Bałkanki wolno natomiast wchodziły w ten turniej, przegrywając w fazie grupowej z Holenderkami i Amerykankami. Szczyt formy miał jednak nastąpić w fazie pucharowej i tak się stało.

Mecz jednak nie zaczął się po myśli Europejek, które mimo dobrej gry musiały uznać wyższość jeszcze lepiej grającym w tej części meczu rywalkom. Zadecydowała końcówka, w której to Amerykanki lepiej wytrzymały presję, wygrały kilka piłek z rzędu i ze stanu po 18 zrobiło się 25:20 dla nich. To jednak był dopiero początek…

Druga partia to już jednak zupełnie inna historia. Wyglądało to tak jakby to Serbki wygrały pierwszą partię i podbudowane tym zwycięstwem jeszcze z większym animuszem zaczęły partię drugą. Amerykanki nie potrafiły się przeciwstawić swoim rywalkom i z minuty na minutę powiększała się ich strata (3:6, 6:10, 15:20,15:23). Ostatecznie Serbki wygrały tą partię 25:17 i udowodniły, że mogą być w tym meczu równorzędnymi rywalkami dla świetnych Amerykanek.

A może nawet, że są drużyną lepszą, bo jak inaczej opisać początek 3. seta, w którym Serbki wręcz zmiażdżyły swoje przeciwniczki, prowadząc w pewnym momencie 8:1. Tym razem jednak podopieczne Karcha Kiral’yego nie miały zamiaru tak łatwo oddać seta, zaczęło się mozolne odrabianie strat. Prawie się udało, PRAWIE. W pewnym momencie Amerykanki doszły swoje rywalki na 2 punkty (20:22), wtedy jednak Bałkanki znowu przyśpieszyły, zdobyły kilka punktów przy własnej zagrywce i ostatecznie triumfowały w tej partii 25:21. W całym meczu objęły zaś prowadzenie 2:1.

Te prowadzenie jednak straciły po partii 4, bardzo jednostronnej. W której od początku niepodzielnie rządziły Mistrzynie Świata reprezentantki Usa. Przewagę objęły one już na początku seta (7:4). Następnie nie dość, że już jej nie oddały to zaczęły ją systematycznie powiększać. Ostatecznie wygrały tą partię dość wyraźnie 25:16. Czekał nas więc w tym arcyciekawym spotkaniu tiebreak.

Ten lepiej rozpoczęła drużyna z Ameryki Północnej, która już na początku partii zdobyła drobną przewagę (5:3), następnie zaś konsekwentnie ją utrzymywała. Tak było do stanu 11:8 dla nich. Wtedy jednak zaczął się popis Serbek, które najpierw odrobiły straty (12:12), a następnie same ją zbudowały, wtedy kiedy moment do tego był najlepszy. Przy stanie 14:13, świetna kontra Bałkanek i koniec! Serbki wygrywają tiebreak 15:13, a cały mecz po horrorze godnym naszych szczypiornistów 3:2.

Po zwycięstwie z Mistrzyniami Świata to chyba właśnie Serbki stają się głównymi kandydatkami do olimpijskiego złota, czy tak się stanie zobaczymy. Póki, co wiemy, że w najważniejszym meczu 4 – lecia podopieczne Zorana Terzicia zmierzą się z kimś z pary Chiny – Holandia. Ten mecz odbędzie się dzisiaj o 3 w nocy.

Półfinały:
Serbia – Usa 3:2 (20:25, 25:15, 25:21, 16:25, 15:13)Chiny – Holandia ???