Rio 2016 – Szermierka: Brąz szpadzistów! Szpadzistki o krok…

Sporo radości sprawili nam dziś nasi szpadziści, którzy zgarnęli brązowe medale paraolimpiady. Niestety ta sztuka nie udała się kobiecej reprezentacji. I to mimo tego, że panie były naprawdę bardzo blisko celu.

Zarówno w turnieju szpadzistów jak i szpadzistek na starcie zobaczyliśmy po sześć drużyn. Każdy z teamów reprezentowany był przez trzy osoby, a walki polegały na wymianie walczących w ten sposób, aby podczas pojedynku każdy walczył z każdym.

Rozpoczęliśmy od fazy grupowej. W każdej z grup znajdowało się po 3 zespoły, z czego dwie mogły zagwarantować sobie awans do półfinału. Obie nasze reprezentacje nie zaczęły najlepiej. Panie wyraźnie uległy reprezentacji Hong Kongu. Panowie zaś – po emocjonującej walce – nie dali rady Chińczykom.

Aby awansować dalej, trzeba było zatem wygrywać. Na szczęście kolejni rywale byli już na nieco innym poziomie. Polki, mimo wyrównanego początku, bez problemów pokonały ekipę gospodyń – Brazylijki. Polacy natomiast z jeszcze większym spokojem uporali się z Włochami. Obie biało-czerwone ekipy doszły zatem do fazy finałowej.

Tam już jednak lepiej, nieco lepiej, poszło szpadzistom. Dariusz Pender, Michał Nalewajek i Kamil Rząsa w półfinale trafili na późniejszych mistrzów paraolimpijskich – Francuzów. Trójkolorowi w składzie Robert Citerne, Yannick Ifebe i Romain Noble przeważali od samego początku, nie pozwalając Polakom ani razu na objęcie prowadzenia. Ba! Z dziewięciu walk, tylko jedna potoczyła się po naszej myśli. Ta, w której Michał Nalewajek pokonał 6:5 Yannicka Ifebe. Pozostałe starcia wygrali szermierze z zachodu Europy, dzięki czemu cały pojedynek zakończyli wysokim zwycięstwem 45:28.

Naszym rodakom pozostało zatem walczyć o miejsce trzecie. W pojedynku o brąz Polacy spotkali się z Grekami. Już w pierwszej walce Dariusz Pender pokonał aż 5:1 Gerasimosa Pylarinosa, wyprowadzając Polaków na prowadzenie. Nalewajek i Rząsa nie zawiedli, skutecznie dokładając do przewagi kolejne „oczka”. Po jednej walce przegrali Rząsa i Nalewajek. Co ważne były to jednak porażki zaledwie jednopunktowe, nie wpływające zbytnio na wynik. Ten od początku do końca był po naszej stronie. Wygrywając ostatni pojedynek, Dariusz Pender przypieczętował zwycięstwo biało-czerwonych 45:29. W ten sposób Polacy zdobyli paraolimpijski brąz.

Wielkie szanse na medal miały również nasze szpadzistki. W półfinale poradziły sobie one bowiem dużo lepiej niż panowie. Wszystko za sprawą świetnie dziś dysponowanej Marty Fidrych. Gdy nasze rodaczki przegrywały z rywalkami już 13:20, najlepsza z naszych szpadzistek w pięknym stylu pokonała Zhou Jingjing 12:2, wyprowadzając tym samym niespodziewanie biało-czerwone na prowadzenie. Już w kolejnym starciu Renata Burdon przegrała jednak 2:8, później Marta Makowska – i ponownie Renata Burdon – straciły kolejne punkty. Mimo iż Fidrych wygrała ostatnią walkę, Polki ogólnie mecz z Chinkami przegrały 39:45 i musiały pogodzić się z tym, że powalczą tylko o brąz.

W rywalizacji o miejsce 3. nasze reprezentantki spotkały się z Węgierkami. I można powiedzieć, że historia powtórzyła się. Z sytuacji kryzysowej, jaką było prowadzenie rywalek 20:16, wyrwała nas Marta Fidrych. Bezlitośnie pokonała ona Gyongyi Dani 9:1. Na tablicy wyników było więc 25:21 dla naszych. Renata Burdon zniwelowała przewagę do zera, jednak później Marta Makowska wygrała z Gyongyi Dani 5:2 i nadzieje znów odżyły. Niestety, w przedostatniej walce szanse na medal mocno obniżyła Renata Burdon, przegrywając aż 3:8 z Zsuzsanną Krajnyak. W ostatnim starciu Marta Fidrych robiła wszystko co się da. Start jednak nie zdołała odrobić. Było blisko, bardzo blisko… Polki przegrały bowiem 44:45 i zostały sklasyfikowane na 4. pozycji.