Rio 2016 – Takie je zapamiętam [felieton]

Kilka godzin temu wygaszono znicz w Rio. Po raz kolejny już. Wcześniej kończyły się igrzyska olimpijskie, teraz końca dobiegła paraolimpiada. Jak oceniamy Rio? Myślę, że pozytywnie. Choć początkowo popsute humory musiały być regularnie poprawiane.

Prowizoryczna organizacja i problemy Rio
Od początku igrzysk olimpijskich w Rio widać było wszechobecną prowizorkę. Zrobili z tego wręcz hasło tych igrzysk. Czy to jednak coś dobrego? Wyglądało to tak, jakby nic nie było dokończone na czas. Braki w wiosce olimpijskiej, w infrastrukturze, do tego afery na szczeblu rządowym i dymisja prezydenta.

Można powiedzieć, że od pierwszych dni Rio nie było sobą. Zawiodłem się ceremonią otwarcia. I to nie dlatego, że nie była odpowiednio bogata, że nie było jakichś „efektów specjalnych”. Zabrakło mi tego, z czym zawsze kojarzyłem Rio de Janeiro – imprezy. Lub po prostu zwykłej samby. Dziwne było natomiast patrzenie na przedstawianie roztańczonych fawel, które w rzeczywistości są przecież zalążkiem biedy i przestępczości.

Osobiście dużo bardziej, o dziwo, podobały mi się ceremonie na igrzyskach paraolimpijskich. Delikatne, wyważone, bez głupot, a jednak z tą wewnętrzną radością z nich bijącą. To dużo lepiej obrazowało Brazylię. Przynajmniej taką, jaką sobie ją wyobrażam.

Brazylia przed turniejami miała jeszcze jeden głęboki problem, niezależny już od organizatorów. Był nim z pewnością wirus Zika. „Szalejący wirus”. Sprawa nagłośniona do granic możliwości stawiała Brazylię w bardzo złym świetle. A znaczyła mniej więcej tyle, co rezolucja Unii Europejskiej o Polsce. Nic. Cały świat przestraszył się choroby roznoszonej przez owady, w momencie, gdy w Kraju Kawy mieliśmy zimę, a więc ryzyko ukąszenia przez cokolwiek było bardzo niewielkie. Do tego organizatorzy zadbali, aby każdy dostał również specjalny płyn/spray, który miał uchronić przed Ziką (prawdopodobnie był to zwykły środek na komary).

Czy po igrzyskach ktoś z Was słyszał o tym, żeby ktoś zachorował? Jakiś sportowiec, trener, oficjel związku, wolontariusz, kibic? Nic? A mimo to do Brazylii, w obawie przed chorobą (a przynajmniej tak się tłumacząc) nie przyleciało kilka znanych tenisistek, do spółki z mniej znanymi koleżankami z innych dyscyplin. Poza tym, ze względu na ten ogólny strach, nie wiadomo ilu kibiców zrezygnowało z chęci przylotu do Rio.

Nie mogę krytykować jednak tylko tych, którzy straszyli. Gospodarze również nie spełnili zadania, podając kibicom środek na komary. Według mnie… zwykła prowizorka, jak całe te igrzyska.

Z tej całej prowizorki żartowała sobie, jeszcze przed turniejem, w mediach społecznościowych Hope Solo – bramkarka reprezentacji USA, będąca jednocześnie jedną z najbardziej rozpoznawalnych piłkarek na świecie. Brazylijscy kibice nie wybaczyli jej tego i za każdym razem, gdy Solo była przy piłce, trybuny zgodnie skandowały „ZIKA”.

Generalnie, moim zdaniem, Rio z organizacją igrzysk poradziło sobie średnio. Trzeba im jednak wybaczyć z jednego względu – IO i paraolimpiada trafiły naprawdę na bardzo zły okres dla Brazylii. Okres, w którym ludzie bardziej niż „chleba i igrzysk” chcieli po prostu chleba i dachu nad głową.

Afera dopingowa – z Rosją na czele i Polską w tle
Niestety, całkiem sporej ilości osób – tak jak i mi – igrzyska w Rio wiecznie już kojarzyć się będą z dopingiem. Jak na moje oko w MKOl zadziałało jakieś lobby, które spowodowało, że dosłownie na chwilę przed rozpoczęciem IO nie wiedzieliśmy jeszcze co dziać się będzie z rosyjskimi sportowcami. Ostatecznie wykluczono wszystkich lekkoatletów Sbornej oraz sportowców innych dyscyplin, którzy w przeszłości mieli jakikolwiek związek z niedozwolonymi środkami. Do tego… pozbyto się całkowicie reprezentacji Rosji z igrzysk paraolimpijskich.

Zgadzam się oczywiście z tym, że doping powinniśmy tępić każdym możliwym sposobem, lecz w mojej ocenie był to chwyt zdecydowanie poniżej pasa. Szczególnie, że są dowody na stosowanie dopingu na szeroką skalę nie tylko przez Rosjan. W podobny sposób – za igrzyska w Pekinie – podejrzani są Chińczycy. A Amerykanie? Ile osób słyszało o tym, że sprzątaczka „przypadkiem” zdemolowała tackę ze wszystkimi próbkami reprezentantów USA od igrzysk w Atlancie? Czyż nie jest zatem tak, że Rosjanie zostali potraktowani nie równo? Jeśli mielibyśmy być sprawiedliwi, należało wykluczyć: a) wszystkich zawodników wszystkich reprezentacji, którzy mieli w przeszłości kontakt z dopingiem (i wtedy nie wiem kto pojechałby w wyścigu kolarskim) lub b) oprócz Rosji, również Chiny i USA, co do których są podobne podejrzenia.

Doping to jednak nie tylko Rosja i inne sportowe mocarstwa. Problem ten dopadł również nas. Tuż przed olimpijskim startem przyłapani zostali bracia Zielińscy. A to nie jedyne „pozarosyjskie” przypadki stosowania niedozwolonych środków. Cały czas trafiają do sieci kolejne przypadki. Rosyjscy hakerzy po zaatakowaniu WADA, wyciągają na światło dzienne kolejne przypadki. Pojawiły się już informacje o przyzwoleniu na doping dla m.in. sióstr Williams, Simone Biles czy naszej Natalii Madaj. Trudno mówić jednak na ile prawdziwe są te informacje. W większości dotyczą chorób (takich jak choćby norweska astma w biegach narciarskich) lub tego typu przypadkach. Mimo iż należy patrzeć na nie z dystansem, mogą niepokoić.

Nowi herosi
Oczywiście nie jest tak, że igrzyska w Rio będą nam się kojarzyć tylko z dopingiem i aferą dotyczącą wyrzuceniem Rosjan. Niepełna stawka wręcz przyczyniła się do tego, że mogły narodzić się nowe megagwiazdy. Klasę udowodnił ponownie Bolt. Michael Phelps pobił natomiast starożytny rekord. Nie byli oni jednak jedynymi herosami igrzysk. W Rio pokazała się również Simone Biles, o której teraz wiedzą chyba wszyscy, mimo że wcześniej mało kto interesował się zawodami gimnastyczek. Amerykanka zdobyła w nich cztery złote krążki.

Superherosi pojawili się również na igrzyskach paraolimpijskich. W zawodach kolarskich Rafał Wilk i Alessandro Zanardi nie mieli sobie równych. Podobnie jak… polscy tenisiści stołowi. W historii paraolimpiady zapisała się w szczególności Natalia Partyka, po raz czwarty z rzędu zdobywając paraolimpijskie złoto.

Igrzyska niespodzianek
Od pierwszego dnia igrzysk olimpijskich do ostatniego dnia paraolimpiady rywalizacji towarzyszyło wiele niespodzianek. Myślę, że słowo „sensacja” będzie z Rio kojarzyło się w tak samo dużym stopniu jak „doping” czy „prowizorka”. Niestety w pierwszych dniach wyglądało to tak, jakby wszystko sprzeniewierzyło się przeciwko nam. Wydawało się, że wszystkie kraje potrafią sprawić sensację, a u nas… wszystko działało in minus. Już w pierwszym meczu przegrała Agnieszka Radwańska, zawiedli nasi pływacy. Również w lekkoatletyce, na którą tak liczyliśmy, nie działo się najlepiej.

Na szczęście końcowe dni igrzysk poprawiły naszą sytuację. Sensacyjne medale Moniki Michalik, Wojciecha Nowickiego i Oktawii Nowackiej dały nam ten „power”. Do tego należy doliczyć również sensacyjnie dobry występ (2cm od medalu) Marysi Andrejczyk w rzucie oszczepem. Łącznie zdobyliśmy 11 medali. Najlepszy wynik w XXI wieku przez większość został jednak potraktowany jak… porażka. I choć to dziwne, rzeczywiście coś w tym było. Ci, w których pokładano największe nadzieje, zawiedli. A nasz dorobek ratowali inni.

Paraolimpiadzie, jak zwykle zresztą, towarzyszyło zgoła inne podejście. Ja od początku tonowałem nastroje, przypominając, że mamy tam sporo konkurencji więcej i prawie 2 razy więcej kompletów medali do zdobycia. A początek… również nie był kolorowy. W pierwszych dniach polskim sportowcom często przypadało tak znienawidzone przez sportowców miejsce 4.

Podobnie jak na IO, tak jak na paraolimpiadzie w kolejnych dniach nastąpiło jednak odrodzenie. Można powiedzieć, że było to wielkie boom. Polacy zaczęli bowiem zdobywać medale na potęgę. I choć z pewną dozą zazdrości patrzyłem w klasyfikacji medalowej na Wielką Brytanię czy Ukrainę, które zdobyły ponad setkę medali (!), wyprzedzając w tabeli Stany Zjednoczone, duma rozpierała mnie patrząc również na nasz dorobek. Każdego dnia przybywało po kilka krążków. Udało się przebić wynik z Londynu. Nasi paraolimpijczycy do kraju przywieźli łącznie 39 medali, co należy uznać za spory sukces.

Nasi bohaterowie
Nie sposób ich wszystkich tutaj wymienić. Myślę, że wypisanie samych nazwisk przyćmiłyby tekst.  Była ich bowiem aż pięćdziesiątka. Zawrotna liczba 50 medali zdobytych łącznie na igrzyskach olimpijskich i paraolimpijskich. To dla nich opłacało się nie spać i przez ostatni miesiąc funkcjonować w czasie brazylijskim.

11 medali zdobytych na IO, 39 na paraolimpiadzie – tyle właśnie krążków nasi bohaterowie przywieźli do kraju. Za to wszystko należą im się ogromne brawa i chwała na lata. Podziękujmy im bardzo serdecznie za trud włożony w treningi i starty. Po to, aby móc świętować medale, aby móc słuchać Mazurka Dąbrowskiego na najwyższym stopniu podium!

Drodzy Czytelnicy!
Na koniec chciałbym podziękować również Wam! Robiłem to już tuż po zakończeniu relacji LIVE z ostatniego dnia paraolimpiady. Było jednak wtedy bardzo późno, nie każdy to dostrzegł. A zatem dziękuję jeszcze raz wszystkim, że byliście z nami, z uwagą czytaliście to, co chcieliśmy Wam przekazać i doceniliście naszą pracę. Dziękujemy za każdą uwagę, każde słowa uznania, pochwały i krytykę.

Przypominamy, że po zgaszeniu znicza olimpijskiego nie znikamy w czeluści internetu. Igrzyska24 będą ciągle trwać. Każdego dnia możecie wejść tu i przeczytać najświeższe wiadomości dotyczące sportów olimpijskich. Serdecznie wszystkich zapraszamy – od poniedziałku do niedzieli, o każdej porze dnia i nocy. Chcemy dzielić się z Wami najbardziej olimpijskim przekazem w polskiej części internetu! Do przeczytania!