Siatkówka plażowa – Mistrzostwa Polski: Dominacja Kingi i Moniki trwa!

W sobotę zakończył się turniej kobiet podczas Mistrzostw Polski, które w tym roku rozgrywane były we Wrześni. Po raz kolejny po złoto sięgnęły Kinga Kołosińska i Monika Brzostek.

Mistrzostwa Polski, które odbywały się we Wrześni rozgrywane były według systemu brazylijskiego, co oznaczało, że każda para mogła zaliczyć jedną wpadkę i nadal liczyć się w walce o medal. To się sprawdziło chociażby w przypadku Katarzyny Kociołek i Martyny Wardak, które najpierw przegrały z Jagodą Gruszczyńską i Dorotą Strąg, a później przebijały się po prawej stronie drabinki.

Wspomniane pary ponownie spotkały się w półfinale. I tym razem to para Kociołek/Wardak okazała się lepsza i wywalczyła awans do finału, zapewniając sobie tym samym medal mistrzostw Polski. – Każda porażka boli, a tym bardziej taka, gdy już z tą parą wygrałyśmy na tym turnieju – mówiła po turnieju Jagoda Gruszczyńska.

Do finału bez problemów awansowały także Kinga Kołosińska i Monika Brzostek, które odprawiały kolejne rywalki. Najlepsze Polki w łatwy sposób awansowały do decydującego meczu, gdzie musiały się zmierzyć z przedstawicielką gospodarzy (Martyną Wardak), która miała ogromne wsparcie na trybunach.

W „małym finale” grała Jagoda Gruszczyńska, a więc kolejna miejscowa zawodniczka. Z parą Gruszczyńska/Strąg o miejsce na podium walczyły Sandra Szychowska i Magdalena Rapacz-Matras. „Jago” i „Doris” spokojnie kontrolowały przebieg obu partii i wywalczyły brązowe medale. – Cieszymy się ze zdobytego medalu, w końcu to medal mistrzostw Polski. Dla mnie kolejny, dla Doroty pierwszy – mówiła Gruszczyńska. – Dla mnie pierwszy, więc tym bardziej się cieszę, że w końcu udało się wywalczyć medal po wcześniejszych czwartych i piątych miejscach – dodała Strąg.

A jak brązowe medalistki oceniały turniej we Wrześni? – Cudowna atmosfera, bo tutaj jest jedna wielka siatkarska rodzina. Wszyscy sobie pomagają, wszyscy są zawsze uśmiechnięci, o wszystko można poprosić. A do tego kibice dopisali – przyznała „Jago”. – W każdym meczu czułyśmy wsparcie kibiców. Jesteśmy wdzięczni Wrześni za zorganizowanie tych mistrzostw – dodała „Doris”.

Dla większości zespołów ten turniej oznacza koniec sezonu, tak też było w przypadku Jagody i Doroty. – Jesteśmy bardzo zadowolone z naszego sezonu. W styczniu otrzymałam telefon z pytaniem czy będę chciała grać i reprezentować kraj z Jagodą. Bardzo się zastanawiałam nad tym, aczkolwiek w tym momencie cieszę się, że podjęłam taką, a nie inną decyzję. Super się dogadujemy. Bardzo jestem zadowolona z tego sezonu. Wygrałyśmy nasz pierwszy medal w seniorskiej siatkówce na arenie międzynarodowej, stając na podium w Rumunii, z czego jesteśmy bardzo dumne. Trzy razy weszłyśmy do turnieju głównego na world tourach, co dla tak młodych zawodniczek jest nie lada wyczynem. Ogólnie jesteśmy zadowolone – podsumowała Strąg. – Dorota już praktycznie wszystko powiedziała. Jestem bardzo zadowolona z tej współpracy i mam nadzieję, że trenerzy to docenią i dadzą nam szansę na kolejny sezon – dodała Gruszczyńska.

W finale gra była nie tylko o złoty medal, ale także o głowę jednego z głównych organizatorów. I to tak niemal dosłownie. Robert Wardak założył się w trakcie turnieju z Martyną Wardak, że jeśli ona wywalczy złoty medal, to prezes zetnie włosy, a warto podkreślić, że ma nieco dłuższe. Czyżby pan prezes nie wierzył w ten zespół? Czy jednak chciał się pozbyć włosów? Tego się jednak nie dowiemy.

A nie dowiemy się dlatego, że po raz kolejny, a dokładniej piąty raz z rzędu, najlepszą polską parą zostały Kinga Kołosińska i Monika Brzostek. Pierwszy set przyszedł „Kini” i „Moni” w miarę łatwo, w drugim musiały się więcej namęczyć, ale w końcówce zdołały zagrać skutecznie i zakończyć finał w dwóch partiach. – Bardzo się cieszymy z kolejnego złota. To już nasz piąty złoty medal z rzędu. Wszyscy chcą z nami wygrać i wiadomo, że nikt nam się nie podłoży. Było ciężko, ale potrafiłyśmy się opanować w końcówce i wygrać – przyznała Kołosińska. – Do każdych mistrzostw Polski podchodzimy w pełni skoncentrowane i z chęcią wygrywania. Założenie było takie, żeby obronić tytuł i to się udało. Czasami było ciężej, czasami lżej. Zrobiłyśmy to, co miałyśmy zrobić i na pewno jesteśmy zadowolone – dodała Brzostek.

Przegrana, ale uśmiechnięta i szczęśliwa była Katarzyna Kociołek. – To dla nas wielki sukces i jest wielka radość. Myślę, że jest mały niedosyt po drugim secie, który mogłyśmy ugrać. Ale generalnie jesteśmy zadowolone, bo nie spodziewałyśmy się, że zagramy na takim poziomie. Medal to jest medal. Jesteśmy bardzo szczęśliwe z tego powodu, to świetnie zakończenie sezonu. Na pewno po półfinale była większa radość, bo to oznaczało zagwarantowany medal i wtedy finał gra się na luzie. Kinga i Monika to zawodniczki na najwyższym poziomie i było ciężko. Nie spodziewałyśmy się, że pójdzie nam gładko i wygramy 2:0, ale próbowałyśmy walczyć. Myślę, że podjęłyśmy walkę i pokazałyśmy się ze swojej najlepszej strony. Trenujemy na tych boiskach od dłuższego czasu. Osobiście tutaj przyjeżdżam od 6 lat, więc znam te boiska jak własną kieszeń. Czułam się, jakbym grała u siebie. Niesamowita atmosfera, super organizacja – podsumowała 21-latka.

Wyniki (szczegółowe wyniki TUTAJ)
1/4 turnieju kobiet:
Strąg/Gruszczyńska – Rapacz-Matras/Szychowska 2:0 (21:13; 21:17)
Brzostek/Kołosińska – Wołoszyn/Soja 2:0 (21:16; 21:12)
Soja/Wołoszyn – Wardak/Kociołek 0:2 (18:21; 9:21)
Szychowska/Rapacz-Matras – Zdon/Świstek 2:0 (21:13; 21:12)

1/2 turnieju kobiet:
Strąg/Gruszczyńska – Wardak/Kociołek 0:2 (15:21; 24:26)
Brzostek/Kołosińska – Szychowska/Rapacz-Matras 2:0 (21:10; 21:6)

Mecz o 3. miejsce:
Strąg/Gruszczyńska – Szychowska/Rapacz-Matras  2:0 (21:14; 21:12)

Finał:
Wardak/Kociołek – Brzostek/Kołosińska 0:2 (14:21; 18:21)