Skoki narciarskie: Kultowy obiekt w Harrachovie spisany na straty?

W położonym tuż przy polskiej granicy, nieopodal Szklarskiej Poręby, czeskim Harrachovie obserwujemy od paru lat upadek ośrodka skoków narciarskich. Od niemal trzech lat zamknięty jest najbliższy polskim kibicom „mamut”, czyli obiekt Certak (HS 205). Podupadają też inne tamtejsze obiekty, a ratunku dlań nie widać.

Sentymentalny dla polskich kibiców czeski obiekt popada w ruinę. Skocznie Certak, na których podczas zawodów zdecydowanie dominowała polska publiczność i można było odczuć atmosferę podobną do tej w Zakopanem, czy Wiśle, na których trzykrotnie triumfował Adam Małysz, po raz kolejny nie znalazły się w kalendarzu Pucharu Świata. Nie ma w tym nic dziwnego, zainteresowanie skokami w Czechach spadło wraz z formą tamtejszych skoczków, a skocznie w Harrachovie nie nadają się do organizacji zawodów. Jakichkolwiek. W 2014 roku, tuż po goszczonych tam, zapamiętanych głownie z powodu torpedującego plany organizatorów wiatru Mistrzostwach Świata w Lotach, zamknięto obiekt mamuci, gdyż zgniła bula… zapadła się pod ratrakiem! Od 2011 roku zawodów nie gościł też obiekt HS 142. Co prawda nie jest on jeszcze tak zrujnowany, ale nic nie osłania go od kapryśnego w tym rejonie wiatru, co zniechęca FIS do organizowania tam zawodów. Rychłe wydaje się być zamknięcie kompleksu Certova Hora, gdzie na skoczniach K-90, K-60 i K-40 uczą się skakać młodzi zawodnicy. Skakanie na nich jest coraz niebezpieczniejsze. Zamknięcie go może oznaczać koniec dla czeskich skoków. Burmistrz Harrachova – Eva Zbrojova, chce uratować skoki w tej sudeckiej miejscowości. Powiedziała ona, że „Harrachov posiada dwie atrakcje turystyczne – Wodospad Mumlawy oraz jedną z pięciu mamucich skoczni na świecie. Mam nadzieję, że cały kompleks narciarski uda się uratować”. Wymaga to jednak dużego nakładu finansowego, a pieniędzy na to zwyczajnie nie ma.