Szermierka: Kadeci na Węgrzech, Juniorki w Timisoarze, czyli karuzela trwa

 Szermiercza karuzela nie zwalnia tempa. Niedługo będziemy wchodzić na szybko kręcącą się karuzelę Pucharu Świata, ale nie można zapominać o polskich kadetach i juniorkach. Podbijali dziś Gödöllő (szabla), płeć piękna (floret) walczyła w rumuńskiej Timisoarze. Większych sukcesów nie było, ale niektórym naszym reprezentantom należą się wielkie brawa. 

Cadet Circuit Gödöllő 

W gronie startujących było aż 20 Polaków. Nasi rodacy – obok Niemców – byli drugą najliczniej reprezentowaną nacją na tym turnieju, co nie do końca przełożyło się na wyniki. Dzisiejsze zawody główne poprzedziły dwie rundy eliminacyjne. W pierwszej fazie nie poradzili sobie tylko Łukasz Filipek, Rafał Gałecki i Krystian Waszak. Z pozostałych, najlepiej zaprezentował się Jakub Broniszewski, który wygrał 5 z 6 grupowych walk. 7 biało-czerwonych wygrało 4 z 6 pojedynków eliminacyjnych, 6 Polaków zaliczyło 3 zwycięstwa, a Krzysztof Koptas, Michał Szreder (2 wygrane) i Mikołaj Górski (1 wygrana) do końca drżeli o swój los, jednak ostatecznie udało się awansować dalej.

 Druga faza eliminacji to rywalizacja w 24 grupach po 7 zawodników każda. Polacy nie błyszczeli. Najlepiej poradził sobie Piotr Szczepanik, przegrywając w grupie tylko z Gerardem Molinero z Hiszpanii. Z rywalizacją znowu pożegnało się trzech Polaków – Mateusz Michoń, Franciszek Nowak i Oskar Peliński. Trzech Polaków wygrało w drugiej rundzie kwalifikacyjnej czterokrotnie, aż 7 biało-czerwonych odniosło 50% zwycięstw, a Michał Ryczkowski, Maciej Bielawski i Jędrzej Dłużniewski rzutem na taśmę z dwoma zwycięstwami awansowali dalej.

W fazie początkowej eliminacji świetnie walczyli Piotr Szczepanik, Hubert Glasner i Jakub Broniszewski. Pierwszy z nich najpierw pokonał Razila Zakirova 15:9, a potem 15:11 wygrał z Włochem Giuseppe Lazaro. Glasner odprawił z kwitkiem Santę Oyę z Japonii (15:11) oraz groźnego Rosjanina Edgara Alexanyana(15:12). W końcu Broniszewski wygrał z Michajło Rogozianem (15:10) oraz innym Rosjaninem Eduardem Szeniarą (15:12). W walce o przepustkę do najlepszej 16-tki Piotr Szczepanik uległ Joe Pocknellowi, ale za to świetnie spisał się Glasner, mszcząc kolegę z reprezentacji zwycięstwem z innym reprezentantem Wielkiej Brytanii Zacharym Kleinem. Wolny los w tej fazie miał Jakub Broniszewski. Niestety, zarówno on, jak i Glasner swój całkiem niezły występ zakończyli na kolejnej rundzie. Broniszewski okazał się gorszy od… Brytyjczyka Noaha Matricciani (7:15), a Glasner przegrał jeszcze wyżej z Michelle Gallo (6:15). Finał okazał się pojedynkiem rumuńsko-rosyjskim, w którym Razvan Stanescu pokonał po zaciętym boju Magmeda Khalimbekova 15:13. Dwaj Polacy, którzy doszli najdalej zostali sklasyfikowani na miejscach 21-22. Reszta spisała się przeciętnie.

Puchar Świata Juniorek w Timisoarze

Nasze młode florecistki nie były tak licznie reprezentowane jak panowie na Węgrzech, ale w eliminacjach reprezentowały się koncertowo i w komplecie przebrnęły eliminacje. Weronika Wisoky, Katarzyna Matysiak, Adrianna Frąckowiak i Julia Wojtalik tylko raz poznały gorycz porażki w grupach eliminacyjnych. Beata Żurowska, Aleksandra Jeglińska, Wiktoria Szewczyk, Renata Tomczak, Marta Mech i Aleksandra Frąckowiak wygrały jedną walkę mniej. Trochę problemów miała Julia Lidzbarska, ale z dwoma zwycięskimi pojedynkami awansowała dalej.

W najlepszej 64 zawodów pechowy los okazał się dla Polek, który musiały stoczyć bratobójczy pojedynek. Wiktoria Szewczyk pokonała Martę Mech 15:12. Z turnieju odpadły też Weronika Wisoky i Julia Wojtaluk, ale w grze pozostawało nadal aż 8 polskich zawodniczek. Świetnie walczyły siostry Adrianna i Aleksandra Frąckowiak, które w kolejnej rundzie okazały się zmorą dla Ukrainek – Anny Taranenko oraz Oleksandry Budenko. Podobne koszmary zapewniły Rinie Endo i Akane Chibie Beata Żurowska i Katarzyna Matysiak.

W najlepszej 16-tce doskonale poradziła sobie Aleksandra Frąckowiak, wykazując się niesamowitą odpornością psychiczną i pokonując Rumunkę Anę Boldor 15:14. Na Polkę sposób znalazła dopiero w ćwierćfinale Janka Toth, wygrywając pewnie 15:6, ale 7. miejsce pozostaje i tak bardzo dobrym wynikiem. Pozostałe trzy Polki walecznie pokazały się w rundzie decydującej o awansie do ćwierćfinałów, ale Adrianna Frąckowiak uległa 13:15 Beatrice Kudlacek, Beata Żurowska przegrała z Toth 15:11, a Karin Miyawaki pomściła koleżankę z reprezentacji, pokonując Katarzynę Matysiak aż 15:5. Ostatnia z Polek może jednak czuć się lekko usatysfakcjonowana, gdyż jej pogromczyni wygrała cały turniej po wygranej w finale z Fiorą Pasztor – 15:13.