Szermierka – PŚ: Biało-czerwoni bez błysku i czołowych miejsc

W tym tygodniu szermiercza karuzela przeniosła się do Azji i wiąże się to z wczesnoporannymi turniejami w Tokio (floreciści) i Suzhou (szpadzistki). Biało-czerwoni nie zrobili wielkiego szumu swoimi wynikami i zostali sklasyfikowani poza pierwszą 16-tką.

Jak pisaliśmy wczoraj, dużo lepszy start w eliminacjach zaliczyli polscy floreciści, gdyż z siódemki wspaniałych, która przystąpiła do kwalifikacji, tylko Jakub Surwiłło i Ludwik de Bazelaire nie znaleźli sposobu na swoich rywali i odpadli w eliminacjach. Już w pierwszej rundzie głównych zawodów czekał nas bratobójczy pojedynek dwóch Michałów – Jandy i Siessa. Lepszy okazał się Janda, który wygrał z rodakiem 15:11, ale w kolejnym boju zatrzymał się na Dmitrym Riginie, przegrywając 8:15.

Świetnie w pierwszych swoich pojedynkach spisywał się inny z klanu Janda – Piotr. O ile pokonanie Niemca Marka Perelmanna w stosunku 15:14 nie było tak dużą niespodzianką, to zwycięstwo w kolejnym pojedynku ze zwycięzcą Pucharu Świata w Kairze – Racem Imbodenem z USA (15:11) można było uznać za niespodziankę. Niestety, po kolejnym dramatycznym pojedynku Janda pożegnał się z turniejem, przegrywając z Carlosem Llavadorem z Hiszpanii jednym trafieniem. Niestety, jak się później okazało – występ Piotra Jandy był najlepszym występem Polaka w stolicy Japonii. Leszek Rajski wygrał jedną walkę – z Enzo Leforem z Francji – 15:10, by w kolejnym pojedynku ulec Toshiyi Saito  – 11:15. Reprezentant gospodarzy będzie zmorą biało-czerwonych, gdyż wcześniej pokonał on Andrzeja Rządkowskiego – 12:15.

W ćwierćfinale japońskiego turnieju mieliśmy aż trzech Włochów i dwóch reprezentantów USA i to przedstawiciele tych krajów rozstrzygnęli między sobą o losach finału,. Miles Chamley-Watson wygrał z Giorgio Avolą 15:10. Trzecie miejsca przypadły Włochowi Alessandro Paroliemu i Erwanowi Le Pechoux z Francji.

Dużo słabiej poszło naszym paniom, choć trzeba przyznać, że zawalczyły one bardzo solidarnie, wygrywając jedną walkę w turnieju głównym i przegrywając w kolejnym pojedynku. Barbara Rutz najpierw pokonała Alexandrę Ndolo 15:11, by potem przegrać z solidną Koreanką Shin A Lam. Renata Knapik-Miazga wygrała z Valentiną Lushiną 15:13, potem ulegając po zaciętej walce Węgierce Annie Kun 13:15 i wreszcie nasza była felietonistka Magdalena Piekarska pokonała Leonorę Mackinnon 10:9, by przegrać z Mingje Zhu 10:12. To nie był udany turniej naszych pań. Szczególnie Knapik-Miazga, która w pierwszych zawodach sezonu stawała na podium, oczekiwała lepszego wyniku.

W decydującym pojedynku turnieju w Chinach najlepsza okazała się Amerykanka Anna Van Brummen, która pokonała Ukrainkę Dzhoan Feybi Bezhurę 15:13. Trzecie miejsce w turnieju przypadło w udziale Koreance Serze Song oraz Tatianie Logunov. Jutro tradycyjnie turnieje drużynowe, w których będziemy trzymać kciuki za reprezentantów Polski.

Floreciści:
1. Miles Chamley-Watson
2. Giorgio Avola
3. Alessandro Paroli
3. Erwan Le Pechoux

=======
14. Piotr Janda
20. Michał Janda
30. Leszek Rajski
51. Michał Siess
52. Andrzej Rządkowski
74. Jakub Surwiłło
80. Ludwik De Bazelaire

Szpadzistki
1. Anna Van Brummen
2. Dzhoan Feybi Bezhura
3. Tatiana Logunova

===========
27. Magdalena Piekarska
29. Barbara Rutz
73. Aleksandra Zamachowska
93. Kamila Pytka
103. Ewa Nelip