Szermierka – PŚ Juniorek: Świetna Julia Walczyk na podium w Bochum!

W ten weekend juniorska karuzela szermiercza zawitała do Bochum i Leszna, a oba miasta opanowane zostały przez specjalistów od floretu. W niemieckiej miejscowości walczyły panie i sukces – ku naszej wielkiej radości – odniosła Julia Walczyk, która zajęła 2. miejsce. W Lesznie gospodarze byli dużo bardziej gościnni i nie odnosili tak dużych sukcesów. 

Puchar Świata w Bochum

Walczyk już od walk grupowych pokazywała się ze znakomitej strony. W pokonanym polu zostawiła wszystkie zawodniczki w swojej stawce, łącznie z reprezentantką gospodyń Pią Ueltegsporth, która zaliczyła jedno zwycięstwo mniej. Dzięki bardzo dobrej postawie w pierwszej rundzie fazy pucharowej Polka miała wolny los, a w kolejnej walce spokojnie wygrała z Evą Tisseuil z Francji – 15:6. Reprezentantki „Trójkolorowych” były dziś Julii pisane, bo w kolejnej walce Polka po trochę trudniejszej przeprawie odprawiła Solenę Butruille. Los chciał, że w 1/8 finału doszło do bratobójczego pojedynku, w którym Walczyk pokonała świetnie spisującą się w Bochum swoją imienniczkę – Julię Chrzanowską – 15:12. W ćwierćfinale Polka musiała się zmierzyć z przedstawicielką włoskiej szkoły szermierczej – Eleną Tangherlini, ale i ten pojedynek udało się wygrać – 15:12. Po francuskiej serii, ćwierćfinał i półfinał okazał się pasmem serii włoskiej, bo w walce o finał Julia łatwo pokonała Serenę Rossini 15:8. Biało-czerwona znalazła pogromczynię dopiero w finale, a okazała się nią reprezentantka gospodarzy Leonie Ebert.

W najlepszej 16-tce zameldowała się też wspomniana Chrzanowska, która po czterech wygranych walkach w grupie, w 1/64 też miała wolny los. Dalej pokonała Amerykankę May Tieu – 15:12, a w kolejnej walce bardzo groźną Anastasię Semenovą z Rosji – 15:6. Kolejnym pojedynkiem była wspomniana bratobójcza walka, której Chrzanowska nie będzie pamiętać zbyt dobrze.

W fazie pucharowej walczyły też inne Polki. Polsko-polski pojedynek wygrała Katarzyna Matysiak, pokonując 15:9 Julię Wojtaluk. Niestety w kolejnej rundzie Polka trafiła na późniejszą zwyciężczynie i mimo ambitnej postawy przegrała 5:15. Dobrze turniej rozpoczęła Aleksandra Frąckowiak, która po grupowych walkach miała w pierwszej rundzie pucharowej wolny los, potem pokonała 15:10 reprezentantkę gospodarzy Anne Kirsch, aż w końcu zakończyła swój marsz na Rosjance Adelyi Abdrakhmanovej. Wolny los w pierwszej rundzie miała też Renata Tomczak, która potem wyeliminowała Amerykankę Jane Caulfield, ale w kolejnej rundzie przegrała z Naomi Moindrot-Zilliox. Beata Żurowska po pokonaniu Isabelle Elizondo 14:12 przegrała z Sereną Rossini 5:15. Jedną walkę wygrała też Weronika Wisoky, pokonując Szwedkę Harriet Rundquist 15:8, przegrywając później z Iman Blow. Marta Mech udowodniła swą wyższość nad Jade Rowland z Wielkiej Brytanii, by potem przegrać z Elisabettą Bianchin. Grono Polek, które po pierwszej wygranej walce przegrywały swoje drugie boje „w pucharach” dopełniła Julia Lidzbarska. Polka stoczyła jednak bardzo trudną pierwszą walkę z Niemką Sophie Irene Brunets, by przegrać później ze wspomnianą Kanadyjką Naomi Moindrot-Zilliox.

Aleksandra Jeglińska przegrała pierwszą walkę z Ariane Bilodeau,  a Adrianna Frąckowiak uległa tej, która poznała potem siłę floretu Renaty Tomczak – Amerykanką Caulfield.

Puchar Świata w Lesznie

W fazie grupowej polskiego turnieju startowało… aż 24 polskich florecistów. Z racji tego, że czytający ten tekst musieliby siedzieć przy komputerach do rana, by poczytać o wszystkich, najlepiej wymienić tylko najbardziej wartościowe wyniki, a ich tak wiele nie było, zważając na fakt, że żadnego z biało-czerwonych nie było w półfinale. W pierwszej 16-tce uplasowało się dwóch Polaków. Dobrze walczył Mikołaj Rudnicki, który w swojej sześcioosobowej grupie eliminacyjnej wygrał wszystkie pojedynki, potem w wewnętrznym boju pokonał Bartosza Goca 15:7, w 1/32 wygrał z Amedeo Contestabile 15:9 oraz Brytyjczykiem Harry Birdem – 15:11. Polak zatrzymał się dopiero na Enguerandzie Rogerze z Francji, ulegając 12:15. Podobną drogę przebył Andrzej Rządkowski, który w grupach wygrał jednak tylko cztery walki i nie miał wolnego losu, w związku z czym w fazie pucharowej stoczył o jedną walkę więcej. Wygrał z Samuelem Moelisem i Tyvanem Bibardem po 15:12, potem wygrał jeszcze walkę z Nikitą Sokołovem 15:14, by zatrzymać się Amerykaninie Geoffreyu Tourecie (9:15). Rundę wcześniej, niż Rudnicki i Rządkowski odpadł Maxime Tarasiewicz.

Turniej w Lesznie zdominowali Rosjanie. Bogdan Barmakov i Iskander Achmetow w grupach eliminacyjnych zaliczyli solidarnie po jednej przegranej walce, ale w fazie pucharowej byli już bezkonkurencyjni i bez porażki doszli do finału. Ten miał zacięty przebieg, ale ostatecznie lepszy był Achmetow, wygrywając 15:11.

Na kolejne zawody indywidualne specjaliści od floretu będą musieli poczekać trzy tygodnie. 19 listopada zarówno panie, jak i panowie zmierzą się w Gwatemali. Jutro zarówno w Bochum, jak i w Lesznie odbędą się turnieje drużynowe. W Niemczech panie powalczą w składzie Julia Walczyk, Renata Tomczak, Aleksandra Frąckowiak, Julia Chrzanowska. W Lesznie powalczą Maxime Tarasiewicz, Andrzej Rządkowski, Maciej Podralski i Ludwik De Bazelaire.