Szermierka – Puchar Świata Juniorów: Mateusz Godlewski 7. w Płowdiw

Początek października to bardzo pracowity okres dla naszych młodych szermierzy i szermierek. W sobotę w Pucharze Świata Juniorów w Płowdiw rywalizowali specjaliści od szabli, wśród których bardzo dobrze spisał się Mateusz Godlewski. Na Węgrzech bez sukcesów rywalizowali kadeci we florecie, choć 9. miejsce Macieja Bema można uznać za niezły prognostyk na przyszłość. 

Puchar Świata Juniorów (Płovdiw)

W eliminacjach wystartowały cztery reprezentantki Polski. W eliminacjach świetnie walczyła Sylwia Matuszak, która zaliczyła pięć zwycięstw przy jednej porażce. O jedno zwycięstwo mniej udało się wywalczyć Martynie Tobiaszewskiej. Natalia Mazurek i Natalia Nowinowska zaliczyły w swoich grupach trzy zwycięstwa, co pozwoliło Polkom zakwalifikować się dalej.

W pierwszej rundzie wolny los miała tylko Matuszak, która w kolejnej walce pokonała Niemkę Katharinę Peter. Polka nie sprostała jednak w trzeciej rundzie Chiarzę Crovari (10:15) Dwie walki wygrała Tobiaszewska, która najpierw w stosunku 15:9 pokonała Teodorę Vutovą, by później wygrać jednym trafieniem z Sabiną Martis. Niestety, podobnie jak wyżej wymieniona koleżanka, przegrała w trzeciej rundzie z Francuzką Maliną Vongsavady (9:15). Jedną walkę wygrała Mazurek, która pokonała Alexis Anglade (15:13), ale przegrała z Aliną Michajłową (9:15). Bez zwycięstwa z trudnego pojedynku pierwszej rundy wyszła Nowinowska, ulegając Włoszce Eloisie Passaro (7:15).

 W rywalizacji szablistów mieliśmy pięciu Polaków. Karol Lademann w swojej grupie eliminacyjnej nie znalazł ani jednego pogromcy wygrywając sześć razy. Jedno zwycięstwo mniej odniósł Mateusz Godlewski, a Cezary Białecki i Krzysztof Kaczkowski zaliczyli cztery wygrane, Mateusz Kneź zaliczył remisowy bilans 3:3. Wszyscy Polacy zakwalifikowali się do głównej fazy zawodów.

Najgorzej wystartował Mateusz Kneź, który w pierwszej swojej walce przegrał z Włochem Alberto Arpino 10:15. Krzysztof Kaczkowski pokonał w pierwszej rundzie Kamara Skeete z USA 15:5, ale w kolejnej rundzie uległ Rosjanowi Konstantinowi Lokhanowi. Podobnie poszło Cezaremu Białeckiemu, który wygrał z Turkiem Muhammedem Anasizem (15:11), by potem przegrać z Niemcem Raoulem Bonahem (12:15). Świetnie w swoich walkach wystąpił Mateusz Godlewski, pokonując Tudora Dreera z Rumunii (15:12), Khalida Asadova z Azerbejdżanu (15:8), Brytyjczyka Joshuę Maxwella (15:12) i Włocha Leonardo Dreossiego (15:14). W ćwierćfinale tak dobrze już nie było, bo Godlewski przegrał z Benjaminem Natanzonem z USA aż 3:15, ale zajmując 7. Pozycję spisał się powyżej oczekiwań.  W pierwszej rundzie wolny los miał Karol Lademann, a w drugiej rundzie wygrał z Włochem Flavio Mario Tricarico 15:10. W kolejnej walce za mocny dla Polaka okazał się jednak Lorenz Kempf (8:15).

W gronie kobiet najlepsza okazała się Sofia Pozdniakova, wygrywając w finale z Lizą Pusztai 15:8. U mężczyzn triumfował pogromca Godlewskiego, który w finale jednym trafieniem pokonał Konstantina Lokhanova.

Cadet Circuit (Budapeszt)

W eliminacjach węgierskiego turnieju startowało aż 254 kadetów specjalizujących się we florecie, w tym 18 reprezentantów Polski. Bilans był dla biało-czerwonych bardzo dobry, gdyż swoich grup eliminacyjnych nie przebrnęli tylko Kamil Loba i Mateusz Lobakowski (1 zwycięstwo) oraz Jakub Szczurkowski (bez wygranej). Najlepiej w eliminacjach zaprezentowali się niepokonani w swoich grupach Jakub Cierluk (6 zwycięstw) oraz Jan Zakrzewski i Maciej Bem (5 zwycięstw). Tyle samo zwycięstw odniósł Wiktor Stachera, ale on poniósł jeszcze jedną porażkę. Ponadto, po 4 zwycięstwa zanotowali Bartosz Goc, Filip Iżycki, Patryk Martyniak, Jan Jurkiewicz i Ignacy Szykulski. O jedną wiktorię mniej odnieśli Franciszek Czaja, Michał Chtioui, Jakub Dolżycki, Kacper Szczypiński, Jan Brzeziński. W najbardziej podbramkowej sytuacji znaleźli się Adam Podralski, Kacper Seyfried i Kacper Haladuda, ale dwa zwycięstwa też dały przepustkę do następnej fazy.

Walki w głównej fazie nie ułożyły się już dla Polaków tak udanie, jak eliminacje. Najdalej z Polaków dotarł Bem, który by dojść do 1/16 finału musiał pokonać dwóch kolegów z reprezentacji – najpierw pokonał Jana Brzezińskiego (14:13), potem również jednym trafieniem okazał się lepszy od Bartosza Goca (15:14). Polak wygrał jeszcze z Nathanem Jeonem w stosunku 15:10, ale w kolejnej rundzie uległ łatwo Kenji Bravo z USA (15:5). Ostatecznie Polak zajął jednak dobre 9. miejsce.

Ponadto, nie rozwodząc się bardzo nad każdym z licznego grona biało-czerwonych należy uzupełnić, że w pierwszych walkach przegrało trzech reprezentantów Polski (Czaja, Seyfried i Chtioui), jedną walkę udało się wygrać w dziesięciu przypadkach (Haladuda, Szypulski, Dolżycki, Zakrzewski, Martyniak, Iżycki, Stachera, Podralski, Goc,  Brzeziński). Najbliżej awansu do decydującej części zawodów byli Szczypiński, Cierluk i Jurkiewicz, ale oni polegli w swoich trzecich walkach. Finał był wewnętrzną sprawą Rosjan – Kiril Bordachev pokonał 15:11 Ivana Troshina.

Jeszcze więcej Polek, bo aż 20 wystąpiło w eliminacjach florecistek. Do dalszej fazy dostało się aż 15 naszych zawodniczek. Żadna z Polek nie zaliczyła jednak w eliminacjach kompletu zwycięstw. Najlepiej spisała się Kinga Pijaczyńska z 5 zwycięstwami. O jedną wiktorię mniej zanotowały Aleksandra Wieczorek, Julia Bessman i Maria Sadowska. Trzy zwycięstwa w grupie przypadły tylko Antoninie Lachman, a dziesiątka Innych reprezentantek Polski dostała się dalej tylko z dwoma zwycięstwami.

Cóż z tego – w fazie głównej swoje walki wygrywały tylko Marta Oklińska (2 zwycięstwa),  Katarzyna Winiarska, Aleksandra Wieczorek, Oliwia Dębicka, , Kinga Pijaczyńska, Julia Bessman oraz Malwina Kołodziejczya, które zwyciężyły po jednej walce.

Choć w eliminacjach najlepsze bilanse należały do florecistek z USA oraz Rosji, nie sięgnęły one w węgierskim turnieju po największe laury. Finał był sprawą węgiersko-grecką. Reprezentantka gospodarzy Nora Hajas pokonała w nim Marię Eleni-Chaldaiou 15:10.

Jutro rywalizacja szpadzistów z dwudziestoma Polakami w rywalizacji.