Tenis stołowy – Kwalifikacje DME: Nieudany początek męskiej drużyny

Meczem ze Słowenią, Polacy rozpoczęli walkę o udział w drużynowych mistrzostwach Europy. Nie było to udane otwarcie batalii  o awans, bowiem w Działdowie górą okazali się nasi rywale, którzy ograli podopiecznych Tomasza Krzeszewskiego 3:1.

Polacy do meczu w Działdowie przystąpili w składzie: Jakub Dyjas (44 w rankingu ITTF), Wang Zengyi (49 ITTF), Daniel Górak (63 ITTF) oraz Konrad Kulpa (213 ITTF). Podopiecznych wybitnego przed laty zawodnika – Tomasza Krzeszewskiego czekało nie lada wyzwanie. Naprzeciw nich stanęli bowiem Słoweńcy, na czele ze swoim liderem Bojanem Tokicem. Wielokrotny uczestnik igrzysk olimpijskich i zawodnik Bundesligi, wspierany przez dwóch utalentowanych zawodników – Jorgića oraz Kožula,

Jako pierwsi przy stole pojawili się Dyjas z Jorgiciem. Polak, który imponuje w ostatnim czasie świetną formą był faworytem tego spotkania. Mimo to, początek tego pojedynku nie był dla niego udany. Słoweniec od pierwszej piłki kontrolował przebieg partii otwarcia. Szybkie prowadzenie 6:2 stawiało go w komfortowej sytuacji. Mimo pościgu naszego reprezentanta to jednak Jorgić zapisał ją na swoim koncie. Drugi set również nie potoczył się po myśli Dyjasa, który przegrał go 3:11. Chwila odpoczynku po tej odsłonie pozwoliła na zmianę stylu gry. Od tego momentu to biało-czerwony dominował przy stole. Świetna obrona oraz udane ataki zapewniły mu sukces w kolejnych dwóch partiach. O losach pierwszego punktu w rywalizacji polsko-słoweńskiej miał zatem zadecydować piąty set. W nim górą okazał się jednak Słoweniec, który wygrał 11:6.

Tuż po tym spotkaniu do gry przystąpił Wang Zengyi, który zmierzył się z Bojanem Tokicem. Zdeterminowany Polak od razu przystąpił do ataku i błyskawicznie objął kilkupunktowe prowadzenie, którego nie wypuścił do końca pierwszego seta. Drugi set miał zupełnie inny przebieg, bowiem gra toczyła się punkt za punkt, a o końcowym sukcesie popularnego Wandżiego zadecydowały dwie wygrane piłki od stanu 10:10. Kolejne dwie partie padły jednak łupem Słoweńca, który przejął inicjatywę w spotkaniu. Polak w kluczowym momencie zmobilizował się, dzięki czemu po kapitalnej grze wygrał decydującego seta i zapewnił biało-czerwonym pierwszy punkt.

Kolejne starcie wydawało się formalnością, bowiem przy stole zameldowali się Daniel Górak oraz notowany o ponad 250 pozycji niżej od Polaka – Deni Kožul. Nasz reprezentant fatalnie rozpoczął ten pojedynek. Przez dwa sety kompletnie nie potrafił odnaleźć odpowiedniego rytmu. Notoryczne błędy w ataku, a także nieskuteczna obrona przełożyły się na porażkę w pierwszych dwóch setach. Katastrofalna dyspozycja Góraka uległa nieznacznej poprawie w trzeciej i czwartej odsłonie, dzięki czemu udało mu się zapisać je na swoim koncie. Zatem o punkcie w całym meczu Polski ze Słowenią ponownie miała zadecydować piąta partia. Wszystko wskazywało na to, że Górak wrócił na odpowiednie tory. Jednakże było to mylne wrażenie, bowiem to Kožul zyskał szybko sporą zaliczkę, którą dowiózł do końca seta, ogrywając sensacyjnie 63. zawodnika rankingu ITTF.

Czwarty pojedynek dnia miał przedłużyć nadzieje kibiców na końcowy sukces. Do gry desygnowano ponownie Dyjasa, który miał się zrehabilitować w starciu z liderem Słowenców – Tokicem. Niestety rywal okazał się zbyt wymagający dla naszego reprezentanta. Tokić bez straty seta ograł Polaka, kończąc tym samym po ponad dwóch godzinach starcie w Działdowie.

Polacy szansę na pierwsze zwycięstwo w kwalifikacjach będą mieli 1 listopada. Zmierzą się wówczas z reprezentacją Belgii.

Polska – Słowenia 1:3
Jakub Dyjas – Darko Jorgić 2:3 (9:11, 3:11, 11:6, 11:6, 6:11)
Wang Zengyi – Bojan Tokić 3:2 (11:5, 12:10, 6:11, 7:11, 11:8)
Daniel Górak – Deni Kožul 2:3 (9:11, 5:11, 11:7, 11:7, 6:11)
Jakub Dyjas – Bojan Tokić 0:3 (8:11, 10:12, 5:11)