Tokio 2020: Wspinaczkowy ból głowy, czyli jak zdobyć olimpijskie złoto

Trójstopniowa eliminacja lub punktowany wielobój – te dwie prozycje kształtu rywalizacji we wspinaczce sportowej na igrzyskach rozważa Międzynarodowa Federacja Wspinaczki Sportowej (IFSC). Dyscyplina ta w programie olimpijskim zadebiutuje w 2020 roku podczas igrzysk olimpijskich w Tokio.

wspinaczka

3 sierpnia 2016 roku Międzynarodowy Komitet Olimpijski zadecydował o włączeniu do programu XXXII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio pięciu nowych dyscyplin. Obok wspomnianej już wspinaczki sportowej zaszczytu dołączenia do olimpijskiej rodziny dostąpiły baseball z softballem, surfing, karate i skateboarding. Dla całego środowiska wspinaczkowego była to przede wszystkim wielka radość, która później przerodziła się w dość nieoczekiwany ból głowy.

Przed działaczami IFSC stanęło bowiem zadanie pogodzenia interesów zawodników, trenerów, a także tych najtrudniejszych, MKOl-owskich. Zgodnie z decyzją Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego podczas igrzysk w Tokio o zaledwie dwa komplety medali rywalizować będzie 20 mężczyzn i 20 kobiet. Oczywistym wymogiem MKOl-u jest także „dostarczenie” na igrzyska zawodników z absolutnej czołówki, swoistych ikon światowej wspinaczki oraz zapewnienie czytelności i widowiskowiści zmagań.

W tym miejscu pojawia się problem. Problem wymyślenia zupełnie nowej konkurencji. W jaki sposób połączyć bowiem trzy bardzo indywidualne konkurencje w jedną i jednocześnie zapewnić rywalizację sprawiedliwą i stojącą na wysokim poziomie? O ile połączenie dwóch klasycznych konkurencji, czyli prowadzenia (wspinania z linką, polegającego na docieraniu do kolejnych punktów) z boulderingiem (rozwiązywaniem tzw. problemów w jak najmniejszej ilości prób) można sobie jeszcze wyobrazić, co pokazuje przykład Czecha Adama Ondry, aktualnego mistrza świata w prowadzeniu i wicemistrza w boulderze, o tyle czasówka (pokonywanie 18-metrowej ściany w jak najkrótszym czasie) wydaje się żyć własnym życiem. Ta ostatnia konkurencja wymaga bowiem zupełnie innego treningu, skupionego bardziej na sile, dynamice i szybkości, aniżeli na technice wspinania.

Międzynarodowa federacja zdaje się rozważać dwa rozwiązania, omówione zresztą dość szczegółowo podczas zebrania w ramach paryskich mistrzostw świata. Pierwsza propozycja zakłada rozpoczęcie zmagań od czasówki, która wyeliminowałaby czterech najsłabszych zawodników. Kolejnego dnia boulder wyeliminowałby kolejną szóstkę, a pozostała dziesiątka zmierzyłaby się w prowadzeniu – to już podczas trzeciego dnia rywalizacji. Nie sprecyzowano jednak czy o medalach rozstrzygałaby ostatnia konkurencja, czy suma punktów/miejsc za wszystkie starty. Druga koncepcja zakłada start całej dwudziestki we wszystkich konkurencjach, rozgrywanych dzień po dniu, a następnie wyłonienie zwycięzcy na podstawie sumy punktów/miejsc.

Obie propozycje mają swoje wady i zalety. System eliminacyjny zapewnia wysoki poziom emocji i dość dużą czytelność rywalizacji (o ile o medalach decydować będzie ostatnia konkurencja). Z drugiej jednak strony mistrzowie leadu lub boulderu mogą odpaść już w pierwszej konkurencji, a o ewentualnych rozstrzygnięciach medalowych może rozstrzygnąć występ tylko w jednej, ostatniej konkurencji. Druga propozycja wydaje się być bardziej sprawiedliwa i może wyłonić faktycznie najlepszego wieloboistę, aczkolwiek wszelkie przeliczenia punktowe komplikują system rywalizacji i sprawiają iż jest ona mniej emocjonująca. Ponadto może dojść do sytuacji w której mistrz olimpijski okaże się „średniakiem” we wszystkich trzech specjalnościach, a zwycięzcy poszególnych konkurencji będą szorować doły tabeli.

Przed działaczami międzynarodowej federacji piekielnie trudne zadanie ustalenia formatu rozgrywek, a także przygotowanie ścieżki kwalifikacji zawodników na igrzyska olimpijskie w Tokio. Plan jest jednak niezwykle ambitny – przetrwać rok 2020, zarazić pasją do wspinaczki wszczystkich fanów olimpizmu i bić się o pozostanie w programie olimpijskim ze znacznie wyższą pulą zawodników i możliwością rozdzielenia wieloboju w trzy odrębne konkurencje.