Usłyszeć muzykę z filmu: Piraci z Karaibów a nie dzwoneczek celem na Rio! – reportaż z cyklu: Sport jest jeden (7)

A pani jest skąd….? Z Jedwabnego. Tak to znane Jedwabne. Tak odpowiadam zawsze – mówi miłym lecz twardym głosem Karolina Karwowska. Kiedyś jak byłam mała to rodzice się zastanawiali czy coś jest nie tak z moim głosem, ale nie, wszystko było w porządku. Bywało, że jak dzwonił tata to nie wiedział czy rozmawia z mamą czy zemną. Karolina Karwowska będzie reprezentować Polskę na igrzyskach paraolimpijskich w Rio de Janerio. Wie pan, za każdym razem jak na niego wsiadam, wiem, że może zrobić mi krzywdę, ale i tak to kocham! 

Wkrótce reportaż prosto z Jagodne! 😊 dla igrzyska24.pl

A photo posted by Michał Krogulec (@michalkrogulec) on

Emol/Emil

Jagodne, miejscowość położona na trasie Warszawa – Siedlce. To tu trenuje Karolina, nie sama, bo ten sport bez niego, mowa tu o Emolu, a można było wymienić także Kabareta, nie byłby możliwy do uprawiania.  Tu w Jagodnem są jeszcze Mozart, Elton, Walencja, Wezyr czy Kalina. Ich właścicielami są państwo Kozłowscy. Właścicielami koni. Kalina Jagodne, Kabaret Jagodne, to słowa Jagodne dodaje się, jak konie startują na danych zawodach, po prostu ze względu marketingowych. Tłumaczy mi trenerka Karoliny, Natalia Kozłowska.

Emil – mówi Karolina, nazywając również tak Emola – na padoku (czyli trawiastym ogrodzonym terenie) jest sam, nie przebywa z innymi końmi, bo jak to konie jeden drugiego może zaczepić, w celu zabawy i różnie może się skończyć, a Emil jest koniem mającym 15 lat i startuje na zawodach, więc nie chcemy, żeby mu się coś nieszczęśliwego stało. Koń Karoliny jest maści gniadej, czyli brązowe ciało, brązowa sierść i czarny ogon i grzywa. Jeżeli koń jest brązowy i tego samego koloru jest grzywa i ogon to wtedy zwierzę jest maści kasztanowatej – tłumaczy nasza dresażystka, trzecia w historii Polka, która wystartuje w paraujeżdżeniu na igrzyskach. Para-jeździectwo działa w Polsce od 15 lat.

Początkowo uczyłam się jeździć na Kabaracie, on teraz ma 7 lat. U nas w para ujeżdżeniu konie mogą startować w zawodach grupie walczącej o mistrzostwo, gdy mają minimum 6 lat. A ja na nim zaczynałam jeździć jak miał 5, więc startowałam w grupie B – mówi Karolina.

Karolina_Karwowska

Bo jedni do koni się garną, a inni mówią, że im śmierdzi!

Odwiedzamy Karolinę  w Jagodnem, w stajni, gdy już przygotowuje konia do treningu. Zakłada mu czaprak, następnie podkładkę, a potem siodło. Na nogi wędrują ochraniacze. Na głowę tzw. ogłowie. Młode konie jeszcze nie ogarniają o co chodzi z tym ogłowiem, więc czasem trzeba się natrudzić – opowiada Karolina. Zanim wyprowadzę go ze stajni, to jeszcze go podrapię, bo go na grzbiecie swędzi. Jeździec i koń to dwie dusze w jednym ciele. Trzeba się nim opiekować jak człowiekiem czy innym zwierzęciem. Ma kaprysy, ale dogadujemy się dobrze – opowiada Karolina. Dodaje, że od razu lubi, kocha konie. Nie wszyscy, bo części ludziom zapach w stajni śmierdzi i są z dala od koni.

Najtrudniejszy galop

Trening odbywa na dużej hali, gdzie pod dachem przyglądają się temu jaskółki. Nikt nie wie jak tam się dostają. Te, którym nie uda się znaleźć drogi powrotnej niestety giną. Woltę zrób w literze A lub C -mówi trenerka do Karoliny, ale nie krzyczy, bo żeby było łatwiej usłyszeć się z każdej odległości, to słyszą się w słuchawkach. Dobry stęp pośredni! Za mało zadu! Puściłaś wodze! Wykonaj półparadę! To tylko niektóre komendy używane podczas treningu przez trenerkę. Po jego zakończeniu należy postępować konia, aby mógł dojść do siebie, mógł wyrównać oddech, musi też wyschnąć, bo i on się poci. Potem koń idzie do kąpieli a następnie można mu jeszcze wykonać wcierki regenerującymi preparatami. I tak stale powtarza się te czynność. Najtrudniejszy dla mnie jest galop, ponieważ muszę mocno działać biodrami czyli wykorzystywać tzw. dosiad. Ja ze względu na własną niepełnosprawność mam mały zakres ruchów. Jest mi trudniej usiąść w siodle w galopie. W stępie też mam tę trudność, ale tam jest łatwiej bo wszystko dzieje się wolniej – mówi reprezentantka Polski na igrzyska. Niepełnosprawność Karoliny Karwowskiej objawia się skoliozą, ma usztywnioną piersiową część kręgosłupa. Dodatkowo także jest po operacji serca w wieku dziecięcym. Paradoksalnie osoby, który mają skoliozę nie powinny jeździć konno – tłumaczy nam zawodniczka – ponieważ podczas jazdy występują wstrząsy, drgania, które mogą pogłębiać skoliozę. Tyle, że mi ona pomaga. Jak nie jeździłam bardzo bolały mnie plecy. Jeżdżąc konno pracują nasze mięśnie kręgosłupa. Przez to wzmacniają się one. Ja jestem przykładem osoby, które mogą jeździć. Z trenerka poznały się na zawodach. Natalia zajmowała się wcześniej Tomaszem Zdańkowskim, też para jeźdźcem. Pojechałam w listopadzie  2012 r. na zgrupowanie do Niemiec, ale jeszcze z innym trenerem Romualdem Wojtkowskim. Wtedy poznałyśmy się. Zaproponowała mi współpracę, możliwość trenowania blisko Warszawy, tu w Jagodnem, a że ja rozpoczynałam studia w stolicy, to skorzystałam z tej możliwości – opowiada zawodniczka.

Usłyszeć piratów

Wszystko podporządkowane igrzyskom paraolimpijskim, na które wyjazd Karolina wywalczyła z rankingu. Poleci tam wraz z trenerką Natalią Kozłowską, luzakiem – mężem trenerki, Ireneuszem Kozłowskim oraz z weterynarzem Jarosławem Karczem. To była długa droga, którą Polka przeszła zwycięsko, na które składało się kilka startów w sezonie. Na igrzyskach wystartuje w oby trzech programach. W drużynowym, polskiej drużyny nie będzie, bo do tego potrzeba trzech jeźdźców, oraz w indywidualnym. Z każdego przejazdu sumuję się punkty. I one decydują czy ktoś dostał się do programu dowolnego czy nie. Jeżeli Polka się dostanie, to wykona przejazd przy muzyce z filmu: Piraci z Karaibów. W programie dowolnym mamy wytyczone elementy, które dresażyści muszą wykonać. Różni się on od programu indywidualnego tym, że istnieje dowolność kolejności ich wykonania. Każdy program zaczynamy od wjazdu na czworobok, w „X” czyli na środku całego placu robimy zatrzymanie i witamy się z sędzią ukłonem. W programach indywidualnych wjeżdżamy kłusem, a w dowolnym możemy sobie wybrać sposób – mówi Karolina. A potem rusza do wykonywania elementów: kłusem, stępem lub galopem. Ma do tego jak każdy jeździec pomoce. Są to: bacik (trzymany w lewej lub prawej ręce), łydki czy też dosiad. Jeżeli pomylimy się i któregoś elementu nie wykonamy, to wtedy sędzia dzwoni dzwoneczkiem. To jest liczone jako pomyłka i odejmuje nam punkty. Trzy takie pomyłki kosztują wyeliminowaniem z konkursu. Nigdy nie dałam się na szczęście wyeliminować, ale dzwoneczek już słyszałam.

Podróż do Rio

Wyjazd konia do Rio de Janeiro jest drogi – tłumaczy Karolina. Dodaje, że koszty w dużej części pokrywa organizator. Z polskiej strony, zaś Ministerstwo Sportu i Turystyki. Koń poleci do Rio inną trasą niż zawodniczka i trenerzy. Najpierw obierze kurs na Belgię, do miejscowości Liege, to tam zostanie przetransportowany specjalnym samochodem. Oczywiście z dwoma postojami, aby się nie zmęczył. Tu wsiądzie do samolotu i poleci już do bezpośrednio do Brazylii wraz z innymi końmi. Na pokładzie będą również osoby, które mają się nimi opiekować tzw. Luzak. Ze względu na to, że przyjaźnimy się z Francuzami, to właśnie oni zwrócą na Emola baczną uwagę – mówi trenerka Natalia Kozłowska. Emol nigdy nie podróżował tak daleko. Podobnie jak Karolina. Ruszają razem, ale osobnym samolotem, ale z celem jednym: wykonania dobrych programów, a później zobaczymy, które to da miejsce. Być może między przejazdami lub już po wszystkich czekać ich będzie kontrola antydopingowa. I też nie muszą iść razem. Może albo koń, albo Karolina. Gdy teraz tu w Jagodnem zamieszkuje u państwa Kozłowskich i przychodzi rano do stajni, zbliża się do niej, to Emol to już się cieszy i słychać jego reakcje, a wie, że idzie do niego Karolina. A potem trening a podczas niego też mówi do Emola: uwaga teraz, coś się będzie działo, w sytuacji gdy używa np. półparady. Niech w Rio podczas ich startów dzieje się dobrze, bo będziemy wtedy zadowoleni, że wykonali dobry przejazd!

 Michał Krogulec