Zapasy – MP : Festiwal zapasów w Zgierzu

Po raz drugi w „stolicy polskich zapasów” – Zgierzu – odbyły się zapaśnicze mistrzostwa Polski. Rywalizacja wolniaków, klasyków i kobiet trwała 2 dni. Od piątku do soboty (9.09-10.09) zaprezentowało się ponad 250. zapaśników i zapaśniczek z kilkudziesięciu klubów. 

Zgierskie Towarzystwo Atletyczne (ZTA) od wielu lat stawia na zapasy i wkłada wiele wysiłku w promowanie tej pięknej dyscypliny sportu, która dała Polsce wiele medali Igrzysk Olimpijskich. Zapasy nie należą do najbardziej popularnych i medialnych dyscyplin, a Zgierz pokazał, że można fajnie to wszystko pokazać i zorganizować. Wieczorne walki finałowe były pokazywane w telewizji w kanale TVP Sport. Jest to też kolejny krok w promocji tej dyscypliny sportu w której nie ma łamania rąk i robienia sobie krzywdy. Organizatorzy chcą przyciągnąć dzieci do uprawiania zapasów i pokazać, że to bezpieczny sport walki wysokiej kultury, który rozwija ogólną sprawność dzieci. Czy te wysiłki okażą się skuteczne? Tego nie wiemy, ale próbować trzeba na wszelkie możliwe sposoby i zgierzanie pokazali, że zapasy można pokazać szerszej publiczności w atrakcyjny sposób. Walki finałowe podczas sobotniej „Złotej Gali Zapaśniczej” przypominały oprawą walki bokserskie i MMA. Zawodnicy i zawodniczki wychodzili na główną arenę przy przyciemnionych światłach i muzyce. Wyglądało to bardzo efektownie i widać było, że ZTA zasługuje na to, żeby na stałe wpisać się w kalendarz organizując rokrocznie MP. Wszyscy podkreślali świetną organizację imprezy. W piątek rozgrywano eliminacje, repasaże i walki o brązowe medale. Natomiast w sobotę tylko walki finałowe na jednej macie. Większa część walk rano, a wieczorem 9 pozostałych finałów, które pokazywała już telewizja. Celem było stworzenie widowiska i to się udało. Najpierw był finał jednej z kategorii kobiet, potem walczyli w finale wolniacy, a na koniec klasycy. I tak na przemian. Łatwo policzyć, że na wieczornej gali zaprezentowano po 3 finały w każdym stylu. Dla każdego coś miłego. Widz mógł poznać i odmianę klasyczną i styl wolny i popatrzeć też na nasze dzielne kobiety w stylu wolnym. Ciekawa formuła.

Dla seniorów to był w zasadzie ostatni akord tego sezonu. Po ME, kwalifikacjach olimpijskich i samych Igrzyskach w Rio. Oczywiście nie dla wszystkich, bo w tym sezonie są jeszcze Akademickie MŚ czy Wojskowe MŚ. Z ośmiu naszych niedawnych olimpijczyków zaprezentowała się dokładnie połowa (3 kobiety, 1 wolniak). Nie było niespodzianek i zgarnęła ta czwórka złote medale. Agnieszka Wieszczek-Kordus, Katarzyna Krawczyk, Monika Michalik i Zbigniew Baranowski poradzili sobie z rywalami na polskim podwórku. Zabrakło Iwony Matkowskiej, braci Baranów i Gadzhieva. Pod ich nieobecność inni mieli szansę na zdobycie tytułu mistrza czy mistrzyni Polski. Niektórzy nie startowali w swoich nominalnych kategoriach wagowych. Największą niespodzianką jest brak medalu Damiana Janikowskiego w kat. do 98 kg. Przegrał on swoją walkę półfinałową z Radosławem Grzybickim i nie wyszedł do starcia o brązowy medal. Nasz medalista olimpijski z Londynu być może jeszcze ma w głowie brak awansu do Igrzysk w Rio.

STYL WOLNY KOBIET

Zacznę od kobiet, bo to one są na fali i za sprawą Moniki Michalik zapasy dorzuciły jeden krążek w Rio. Na wieczornej gali odbyły się walki finałowe w kategoriach wagowych : 53 kg, 55 kg i 69 kg. Organizatorzy postanowili przede wszystkim wynieść na piedestał Monikę Michalik i całkowicie zasłużenie. Nie zapomnieli też o świetnie walczącej w Rio Katarzynie Krawczyk, ale i o sobie… O swojej dumie jaką jest zawodniczka ZTA Zgierz Roksana Zasina. Przyznam, że dobór walk transmitowanych przez telewizję był trafiony.

53 kg – doświadczona Roksana Zasina nie pojechała na Igrzyska do Rio. W finale MP walczyła z młodziutką Paulą Kozłow. W tamtym roku Roksana zdobyła tytuł w wadze do 55 kg. Zgierzanie mogli być dumni ze swojej zawodniczki, która efektywnie zdobywała punkty na młodej przeciwniczce. Nie miała większych problemów i wygrała 7:0. Między innymi zrobiła dwa obejścia kontrujące. W podobnym stylu walczyła Michalik w Rio. Czekając na ataki rywalek i kontrując. Zasina walczyła podobnie do czego potrzebne jest duże doświadczenie.

69 kg – brązowa medalistka z Rio – Monika Michalik postanowiła zdobyć swój 15.!!! tytuł w karierze w wyższej kategorii wagowej. Medal w Rio zdobywała w wadze do 63 kg. Nasza trzykrotna olimpijka nie dała szans młodszej koleżance – Natalii Strzałce i wygrała przez tzw. tusz zapaśniczy. Położyła rywalkę na łopatki, a ta już nie mogła się bronić będąc w pozycji zagrożonej. Lekko, łatwo, szybko i przyjemnie zawodniczka Grunwaldu Poznań rozprawiła się z rywalką, która jeszcze musi się dużo uczyć od doświadczonej koleżanki. Wynik brzmiał w tym momencie 8:0. Pokaz klasy najbardziej utytułowanej zawodniczki w naszym kraju, która ani myśli kończyć karierę i nie widać powodów, żeby miała się rozstawać z matą.

55 kg – świetną formę z Igrzysk pokazała Katarzyna Krawczyk z MKS Cement Gryf Chełm. Swoją rywalkę Ilonę Sobczyńską pokonała przed czasem, przez przewagę punktową. Sędzia musiał zakończyć walkę przy stanie 10:0. Kasia zaprezentowała swoją koronną technikę, czyli rzut przez ramię. Jest bardzo szybka i dynamiczna więc wygląda to tak efektownie jak cała gala zorganizowna przez zgierzan.

W innych kategoriach wagowych, których finały odbywały się rano mistrzyniami Polski zostały :

48 kg – Anna Łukasiak (nie było Iwony Matkowskiej)

58 kg – Karolina Krawczyk (siostra Kasi)

60 kg – Katarzyna Mądrowska

63 kg – Agata Tatar

75 kg – Agnieszka Wieszczek – Kordus

STYL WOLNY MĘŻCZYZN 

U kobiet nie wystartowała jedna olimpijka z Rio, a u panów jeden się zaprezentował. Zbyszek Baranowski, który walczył w Zgierzu w wyższej kategorii wagowej, co mu w niczym nie przeszkodziło. Walczył w finale jednej z 3 walk wieczornych w tym stylu.

74 kg – Andrzej Sokalski z ZKS Slavia Ruda Śląska doczekał się w końcu tytułu MP. Zawsze drugi wykorzystał nieobecność 13-krotnego mistrza Polski – Krystiana Brzozowskiego. Andrzej był 5. na tegorocznych ME więc ma udany sezon. Krystiana nie było więc naprzeciwko Andrzeja stanął młody zgierzanin Marcin Majka. Mocno dopingowany przez miejscową publiczność starał się jak mógł, ale uległ rywalowi przed czasem, przed upływem 5. minuty walki. Sokalski udanie atakował obie nogi rywala i sadzał go na macie. Wynik brzmiał 11:0.

86 kg – w kategorii Zbyszka Baranowskiego triumfował Sebastian Jezierzański. Zawodnik LKS Dąbu Brzeźnica zmierzył się z innym zapaśnikiem „młodej fali” Patrykiem Dublinowskim. Bardzo wyrównana walka zakończona wynikiem tylko 3:0.

97 kg – nie było Radosława Barana więc w tej kategorii postanowił powalczyć Zbigniew Baranowski. Nie miał problemów z rywalami jak i przeciwnikiem finałowym Aleksandrem Wojtachnio. Pewne zwycięstwo 11:2.

Mistrzowie Polski w pozostałych kategoriach wagowych :

57 kg – Adrian Hajduk

61 kg – Grzegorz Łabus

65 kg – Krzysztof Bieńkowski (brak Magomedmurada Gadzhieva)

70 kg – Mateusz Pisarski

125 kg – Kamil Kaskiewicz (brak Roberta Barana)

STYL KLASYCZNY

Klasycy są w cieniu wolniaków i kobiet, ale to nie znaczy, że nie mają szans wyjść z cienia. Z 9. walk finałowych, które odbyły się wieczorem w sobotę właśnie jedna z walk w tym stylu okazała się najciekawsza. Tutaj nie można atakować nóg rywala więc pole ataku jest ograniczone. Niemniej wózki i wynoszenia są bardzo efektowne. Pokazały to 3 walki finałowe na wieczornej gali. Styl klasyczny nie jest taki nudny jak się wydaje…

66 kg – Dawid Kareciński został mistrzem Polski, ale pojedynek z równie młodym Mateuszem Bernatkiem był ozdobą tej gali. Zawodnik Śląska Wrocław najpierw popisał się „wózkiem”, potem rywal wyrównał tym samym. Mieliśmy remis 2:2 i trudno było wskazać faworyta. Bernatek miał rywala w parterze i mógł próbować wózka. Dawid okazał się sprytniejszy i popisał się kontrą, tym samym wygrywając 4:2. Warto było śledzić zmagania finałowe chociażby dla tej walki, gdzie do końca nie było wiadomo kto wygra.

59 kg – wcześniej odbyła się walka Michała Tracza i Dawida Ersetica. Kolejny zawodnik z WKS Śląsk Wrocław zdobył tytuł mistrza Polski. Jest w świetnej dyspozycji, a czekają go jeszcze w tym sezonie wojskowe MŚ. Ciekawe jest to, że obu zawodników trenują polscy medaliści olimpijscy. Dawida – Ryszard Wolny, a Michała – wujek Józef Tracz. Mamy nadzieję, że talent Michała będzie się rozwijał i osiągnie podobne sukcesy międzynarodowe jak sławny wujek. Wygrał 6:1 prezentując świetną akcję. Najpierw wózek, a potem jeszcze efektowne wyniesienie rywala. Warto było to zobaczyć.

85 kg – Tadeusz Michalik był trzeci na tegorocznych ME w Rydze i w Zgierzu zdobył tytuł MP zasłużenie. Wykonał w finale na Patryku Bonieckim dwie akcje za 4 punkty – za wyniesienia. Szybki pojedynek zakończony wynikiem 8:0.

Pozostali mistrzowie Polski to :

71 kg – Edgar Melkumov

75 kg – Arkadiusz Kułynycz

80 kg – Edgar Babayan

98 kg – Radosław Grzybicki

120 kg – Łukasz Banak

I tak to wyglądało w Zgierzu. Po tym co pokazali organizatorzy można się spodziewać, że mogą organizować MP rok po roku. Stawiają na tę dyscyplinę, umieją ją pokazać w ciekawy sposób. Zapasy są taką dyscypliną, że każda promocja, każda innowacja jest na wagę złota olimpijskiego. Już nie zdobywamy tylu medali olimpijskich co kiedyś i fajnie, że zgierzanie wkładają tyle wysiłku w rozwój i przyciągnięcie dzieci do zapasów. To zaprocentuje w przyszłości. Brawa za galę i oprawę. Kadeci jadą teraz na swoje MŚ. Potem będziemy mieli jeszcze Wojskowe MŚ i Akademickie MŚ. Jednak najważniejsze imprezy już za nami.