Zapasy – MŚ kadetów : Bułgarki za mocne…

Dziś w Tbilisi swoją rywalizację rozpoczęły kadetki w stylu wolnym. Dziś zaprezentowały się trzy z nich, a pozostała czwórka wystartuje jutro. Niestety już wiemy, że wszystkie nasze młode dziewczyny pożegnały się z turniejem. Dwie z nich przegrały z rywalkami w zasięgu, czyli Bułgarkami… Jedną walkę wygrała tylko Angelika Mytkowska (56kg). 

Nasze młode kadetki nie poszły w ślady mistrza świata – Gerarda Kurniczaka i żadna z nich nie powalczy wieczorem, kiedy to zostaną rozegrane walki o medale. Wczoraj trzech naszych kadetów-klasyków nie poradziło sobie z pierwszymi rywalami. O ile przegrana z Gruzinem czy późniejszym brązowym medalistą – Turkiem nie boli tak bardzo, to już porażka z Finem tak… Gruzini, Rosjanie, Irańczycy, Azerowie, Kirgizowie, Turcy to nacje, które dominują w stylu klasycznym w każdej kategorii wiekowej. Oczywiście można z nimi też wygrywać, co pokazał nasz mistrz świata z Poznania. On właśnie poradził sobie z Azerem, Rosjaninem i Irańczykiem. Ilość medali dla tych krajów jest różna na każdej imprezie międzynarodowej, ale to oni rozdają karty w stylu klasycznym, kolekcjonują tytuły mistrzowskie i medale. Na każdej imprezie rangi mistrzowskiej, w zależności od kategorii wiekowej, jest inna ilość kompletów medali do rozdania. Seniorzy na Igrzyskach w Rio walczyli w 6., juniorzy na MŚ w 8., a kadeci walczą w aż 10. kategoriach wagowych. Niemniej te same kraje dominują. Oczywiście wszystkich tytułów nie zgarniają i wszystkich medali, bo to jest sport i zawsze coś zostanie dla innych. Właśnie w Gruzji zdarzyło się, że na najwyższym stopniu podium stawali : Polak, Mołdawianin i Węgier. Tym bardziej to miłe dla nas, że nasz Gerard pokazał, że można wygrywać z najlepszymi. Srebro zdobył wczoraj np. Austriak, a brąz Meksykanin!!! Trzeba się cieszyć z każdego zwycięstwa nad zawodnikami z tych mocniejszych krajów, z każdego medalu, a tym bardziej z tytułu mistrzowskiego. Szkoda jest porażek np. z Finami, którzy nie są mocarzami w zapasach. W zapasach ważne jest losowanie. Jak już trafiać w pierwszej walce, to albo na najmocniejszego albo rywala w zasięgu. Ten mocny jak awansuje do finału to daje szansę walki w repasażu. Taką szansę wykorzystała w Rio Monika Michalik. Jeżeli natomiast jest rywal w zasięgu w pierwszej walce to trzeba wygrać. Potem zwycięstwo w ćwierćfinale i wtedy jest podwójna szansa na zdobycie medalu. Przegrywasz w półfinale, to jeszcze możesz stanąć do walki o brązowy krążek. Nawet przegrana w drugiej walce z kimś mocniejszym kto awansuje do finału, daje możliwość na odkucie się w repasażach. Najgorzej jak się przegrywa z zawodnikiem czy zawodniczką, którzy nie dość, że nie awansują do finału, to nawet nie stają do walki o brązowy medal. Dziś walczyły trzy nasze panie w porannych eliminacjach :

49 kg – Amanda Tomczyk 

Polka nie musiała walczyć w kwalifikacjach. Zaczęła od 1/8 finału i starcia z Bułgarką Raymyal Ziberovą. Na tej fazie zakończyła Amanda zmagania. Porażka 0:7 i odpadnięcie z turnieju. Bułgarka w następnej walce też do zera przegrała z Turczynką, więc nie była jakimś czarnym koniem turnieju… Polka sklasyfikowana została na 16. miejscu.

56 kg – Angelika Mytkowska 

Wydawało się, że wszystkie rywalki Polek są do pokonania. Nie trafiły one przecież na Japonkę, Rosjankę, Białorusinkę, Amerykankę czy Azerkę… Angelika Agnieszka Mytkowska trafiła w kwalifikacjach na… Hiszpankę. Maria Victoria Baez Dilone. Swoją drogą pięknie brzmiące imiona i nazwisko. Nasze kadetki też piękne imiona mają : Amanda i Angelika. Mytkowska rozbiła zgodnie z oczekiwaniami zawodniczkę z Półwyspu Iberyjskiego. 11:0 przez przewagę punktową. Następna przeciwniczka w 1/8 finału to groźna Białorusinka – Krystsina Sazykina. Porażka aż 4:16! i walka zakończona przez położenie Angeliki na łopatki… Liczyliśmy, że Sazykina powalczy o finał, czym umożliwi jeszcze stoczenie walki przez Polkę w repasażu. I było bardzo blisko tego [sic!]. Przegrała z Japonką Sawą 6:7 tylko i to Japonka wystąpi w finale. Niemniej jestem przekonany, że Białorusinka medal brązowy zdobędzie. Japonki są piekielnie silne i nawet przegrana jednym punktem jest sukcesem… Polka odpadła z turnieju i wielkich szans nie miała na ugranie czegoś więcej. Koleżanki z kadry miały w starciach z Bułgarkami, które nic nie osiągnęły w turnieju później. Sazykina natomiast pokazała, że jest bardzo mocna i była w stanie pokonać nawet Japonkę. One mają dziś 4 przedstawicielki w finałach na 5 kategorii wagowych. Dlaczego nie 5??? Bo w kategorii do 38kg nie wystawiły zawodniczki… Angelika zakończyła zmagania w Gruzji na 9 miejscu.

65 kg – Kamila Kulwicka

Kolejna z naszych młodych zawodniczek. Trafiła na Bułgarkę Siyke Ivanovą. W przeciwieństwie do Amandy, Kamila zdobyła punkty, ale przegrała jednak 2:4. Bułgarka o groźnie brzmiącym nazwisku, nie wystraszyła w następnej walce Węgierki i gładko przegrała 0:5. Węgierka powalczy o brąz, ale coś mi mówi, że w tej walce przegra z Amerykanką. Oczywiście Kulwicka z turnieju odpadła i zajęła 11. miejsce.

Drugi dzień bez pozytywów na MŚ kadetów w Gruzji. Dwa ostatnie dni to start trójki kadetów i trójki kadetek. Jedno zwycięstwo i sześć porażek. Znów ta szóstka nieszczęsna… Miejmy nadzieję, że jutro lepiej powalczą ostatnie 4 kadetki w stylu wolnym. Do rywalizacji staną rano : Monika Klepuszewska (46 kg), Sylwia Martyka (52kg), Paulina Martyka (60kg), Ewelina Ciunek (70kg). Rywalki poznają wieczorem i wtedy można mniej więcej ocenić szanse.

Wciąż wracam do sukcesu Kurniczaka, bo jakby nie patrzeć, mistrzostwa zakończymy na pewno z jednym i to złotym medalem. Reszta kadrowiczów na razie nie zachwyca, ale poczekajmy, bo jeszcze 3 dni startów. 4 panie w stylu wolnym i 5. kadetów w stylu wolnym.

Wczorajsza środa była ogólnie jakaś smutna dla polskiego sportu. Oczywiście swoje robią nasi wspaniali paraolimpijczycy, a koledzy i koleżanki z redakcji świetnie to wszystko relacjonują, śledzą i opisują. Już na koncie mają paraolimpijczycy 24 medale, a przecież jeszcze kilka dni rywalizacji. W Londynie było aż 36 medali w tym 14 złotych!! Ciężko będzie to powtórzyć, bo na razie jest 5 złotych medali. Liczba medali natomiast może być podobna. Cudownie się obserwuje rywalizację tych ludzi. Nawet nie zwracam uwagi, że im czegoś brakuje. Super, że polska telewizja to pokazuje, bo można zobaczyć, że nawet z takimi ograniczeniami można uprawiać sport. Ja nawet dzięki nim jakoś szybciej biegam. Zawodnik bez jednej nogi skacze np. wzwyż 1.94 m. Ile oni muszą wysiłku w to włożyć. Wielki podziw i szacunek. Zdrowi i ze wszystkimi kończynami powinni brać przykład. Niewidomy Wojtek Makowski powiedział, że jak myślisz, że twoje życie jest do bani, to popatrz na paraolimpijczyków. Wystarczy siła ducha i serce do walki, a możesz być wielki nawet z dysfunkcjami czy brakiem kończyn. To pokazuje ogromną siłę człowieka do walki. To pokazuje, że organizm walczy do końca. Przecież niektórzy z nich chcą się poddać eutaji, jak już choroba stanie się nie do zniesienia i ból. Ból i cierpienie to ich życie. Dlatego nie boją się tego trenując i stając do rywalizacji. Oni znają ból i go się nie boją, co pozwala im robić niewiarygodne rzeczy. Zdrowy człowiek myśli, że nie jest w stanie tego zrobić, a oni potrafią. Dzięki paraolimpijczycy, bo jesteście inspiracją dla tego świata, który biegnie w szalonym tempie i zmierza w jakąś przepaść. Wy przekazujecie światu czystą radość!!! Radość z uprawiania sportu bez względu na wynik, radość z możliwości rywalizacji, radość z bycia człowiekiem ograniczonym, radość bycia z innymi i cieszenia się ze swoich osiągnięć. To jest piękne… Coraz więcej ludzi jest chorych, bo taki mamy świat teraz, który do tego prowadzi, ale każdy może to zmienić. Prynajmniej się starać ruszać. Paraolimpijczycy to robią, a nie mają przecież wszystkiego. Często nie mają ręki czy nogi, a walczą. Nasi olimpijczycy przywożą ostatnio po 10 medali czy 11. Paraolimpijczycy natomiast zadziwiają świat i pewnie znów zdobędą ponad 30 medali. Wychodzi na to, że mamy lepszych chorych i poszkodowanych w kraju przez los niż tych zdrowych???… Taka mała dygresja…

Natomiast zdrowi koszykarze i piłkarze wczoraj wpędzili naród w depresję. Patrząc na popisy Legii wolałem patrzeć jak kobiety pchają kulą na wózkach inwalidzkich w Rio. Tyle, że tam na stadionie zbyt wielu widzów nie ma, a na Łazienkowskiej byli i nawet gazu używali… Naśladując Niemców podczas wojny?… Wyglądało to koszmarnie. 0:6 na własnym stadionie w LM… Borussia przyjechała na trening. Boję się co będzie w następnych spotkaniach.

Koszykarze w eliminacjach do ME też sobie skomplikowali sytuację… Porażka u siebie 57:76 z Białorusią. Znów ta moja ulubiona liczba sześć… Miało być pięknie i awans, a tak trzeba drżeć do ostatniego spotkania na wyjeździe z Estonią. Taki kubełek lodowatej wody… Także wczoraj ciężko było patrzeć na popisy koszykarzy i Legii, ale na szczęście w nocy na poprawę nastroju walczą paraolimpijczycy. Koledzy i koleżanki z redakcji wiedzą na czym skupić największą uwagę.

P.S Na obrazku obok tytułu Japonka leży na macie, ale to one dziś górują na MŚ kadetek. Tak jak w Rio czy w MŚ juniorek w Macon. Ciekawe ile złotych medali dziś zdobędą…? Stawiam na 4.