Zapasy – MŚ kadetów : Gerard Kurniczak z pewnym medalem!

W stolicy Gruzji – Tbilisi – rozpoczęły się MŚ kadetów. Już w pierwszym dniu mamy powody do radości. Gerard Kurniczak z KS Sobieski Poznań stanie wieczorem przed szansą wywalczenia tytułu mistrza świata w stylu klasycznym kadetów w kategorii do 100 kg. W finale zmierzy się z Irańczykiem Ghasemem Abadim. Przynajmniej srebrny medal ma już Polak w kieszeni. 

Fantastycznie zaczęły się mistrzostwa świata kadetów dla polskiej kadry. W niedawno rozegranych MŚ juniorów czekaliśmy aż do ostatniego dnia na pozytywne akcenty. Niestety z Macon polska ekipa wyjechała ostatecznie bez medalu. W Tbilisi natomiast już mamy pierwszy, pewny medal. Tym milsze jest to, że za sprawą klasyków, którzy są ostatnio w odwrocie. Pisałem jednak po MP, że to może się szybko zmienić i już mamy tego najlepszy przykład w Gruzji. Pojechała tam kadra kadetów złożona z 19. zawodników : 7. klasyków, 5. wolniaków, 7 kobiet. Łącznie kadeci będą rywalizować w 10. kategoriach wagowych w każdym ze stylów. Zostanie więc wyłonionych 30. mistrzów świata. Na Igrzyskach w Rio mieliśmy po 6 kategorii wagowych, w MŚJ w Macon po 8, a kadeci walczą aż w 10. kategoriach. Mistrzostwa potrwają do niedzieli. Formuła będzie taka sama jak w MŚ juniorów. 6 dni zawodów. Pierwsze dwa dni to rywalizacja klasyków, następne dwa kobiet i ostatnie dwa dni wolniaków. Każdego dnia zostaną rozegrane walki w pięciu kategoriach wagowych. Rano eliminacje, repasaże i półfinały, a wieczorem walki o medale.

Przejdźmy jednak do najważniejszego wydarzenia dzisiejszego poranka. Gerard Kurniczak walczył świetnie w kategorii do 100 kg i zasłużenie awansował do wieczornego finału. Nasz młody klasyk już osiągnął największy sukces w karierze, ale jest szansa na więcej. Trzeba będzie jednak pokonać Irańczyka… Poranek dzisiaj należy do nich. Wprowadzili do finałów aż 3. zawodników. Więcej niż gospodarze – Gruzini, którzy mają w wieczornych finałach 2. zawodników. Przeciwnikiem Gerarda będzie Vahid Dadkhav Ghasem Abadi. 3 pojedynki w drodze do finału wygrał wyraźnie : 10:0, 6:1 i 9:2. Ten pierwszy oczywiście przed czasem przez przewagę punktową. Wydaje się, że to on jest faworytem w finale, ale poczekajmy do wieczora.

Nasz zawodnik natomiast musiał stoczyć w drodze do wielkiego finału 4 pojedynki. Poznaniak swoje walki wygrywał nie tak gładko jak Irańczyk, ale minimalnie na punkty. Ciężkie, siłowe, zażarte pojedynki z niewieloma akcjami. Punkty zdobywane za pasywność oraz wypchnięcie za matę. W kwalifikacjach zwycięstwo nad Grekiem Iordanisem Kalaitzidisem 3:0. W 1/8 finału trafił na obecnego mistrza Europy kadetów – Rosjanina Sharapa Alikhanova. Miał z nim rachunki do wyrównania, bo to właśnie Gerard był jego przeciwnikiem w tym finale. Przegrał gładko w tym lipcowym finale w Sztokholmie 0:9. Dziś Kurniczak lekcję odrobił i wygrał 2:1. Nie zostawił jednak mistrza Europy na lodzie i dzięki awansowi do finału umożliwił Rosjaninowi walkę w repasażach. Ten pokazał, że przyjechał tu w formie i zarówno Greka jak i Azera pokonał gładko 9:1 i 8:0. Z oboma walczył Polak. Z Azerem Alim Aminzadem zmierzył się w ćwierćfinale. Jego akurat pokonał w lipcu na ME w półfinale 5:1. Dziś miał trudniejszą przeprawę i wygrał w stosunku 2:1. Aminzade w końcówce próbował desperackiej akcji, ale Polak był czujny. Ma patent na Azerów, bo gdy zdobywał srebro ME w lipcu to pokonał w drodze do finału nie tylko Aminzade, ale też jego kolegę z kadry. Przypomnijmy, że Gerard oprócz srebra ME kadetów w tym roku w wadze do 100 kg jest również mistrzem Europy kadetów z 2015 roku w kategorii do 85 kg. Był tutaj wymieniany w gronie faworytów i nie zawiódł czym pokazuje, że jego kariera rozwija się bardzo dobrze i osiąga on międzynarodowe sukcesy. Ciekawostką jest to, że Kurniczak również sprawdza się w sumo… Priorytetem są dla niego zapasy, ale jest aktualnym mistrzem Polski kadetów z tego roku też w kategorii do 100 kg. W tamtym roku natomiast został mistrzem Europy kadetów w sumo!

Najważniejszy pojedynek stoczył jednak w półfinale. Wielu zapaśników przyznaje, że to półfinał jest najważniejszy. Wygrana oznacza pewny medal, a przegrana daje możliwość walki o brązowy medal. Można zostać ostatecznie z niczym… Gerard już po ćwierćfinale klękał ciesząc się z awansu, a niedługo potem czekała jak na razie w krótkiej karierze najważniejsza walka w życiu zapaśniczym. Indyjczyk o tym samym imieniu i nazwisku – Deepanshu Deepanshu… Chyba rodzice nie mieli pomysłu na imię… Walczył on wcześniej z Węgrem i Gruzinem… Obu pokonał w stosunku 2:0 i 1:0. Gospodarze na pewno zachwyceni nie byli tym faktem. Zapowiadała się ciekawa walka, gdyż Polak też minimalnie wygrywał ze swoimi rywalami. Tyle, że Gerard musiał stoczyć 3 pojedynki 4. minutowe, a Indyjczyk dwie. Walka była wyrównana. Punkty za pasywność. Remis 1:1 i Deepanshu sprowadził Polaka do parteru za co otrzymał 2 punkty. Prowadzenie 3:1 i mało czasu do końca walki. Zostało pół minuty i wtedy Gerard zaskoczył rywala i położył go na łopatki. Wcześniej tego samego próbował Indyjczyk, ale jemu się nie udało. Świetny zwrot akcji i zwycięstwo Polaka!!! Trener wskoczył na matę i cieszyli się jak na załączonym obrazku. Obaj wiedzą, że już osiągnął Gerard Kurniczak życiowy sukces. W finale będzie bardzo ciężko, ale on już swoje zadanie wykonał celująco. To już będzie jego trzeci medal wielkiej imprezy i to rok po roku. Klasycy potrzebują sukcesów i trzeba obserwować rozwój kariery tego młodego chłopaka z KS Sobieski Poznań. Jak na razie jest w ścisłej czołówce kadetów w Europie, a teraz w najcięższej wadze potwierdza to na świecie. Miło się zaczęły te MŚ kadetów. I jestem przekonany, że na tym się nie zakończy medalowe żniwo naszej kadry.

Oprócz świetnego startu Gerarda, rano zaprezentowało się jeszcze trzech jego kolegów z kadry : Filip Petrończak (54kg), Aleksander Mielewczyk (58kg) i Kacper Gajda (63kg). Nie wypadli oni jednak najlepiej i nawet nie mieli szans na powalczenie w repasażach. Filip przegrał w pierwszej walce gładko przez przewagę punktową 0:8 z Ormianinem Shantem Khachatryanem. Ten już w następnej walce przegrał i Petrończak nie mógł się zrehabilitować w repasażach. Podobnie sytuacja wyglądała z Kacprem Gajdą. Ten uległ Kazachowi Kokenovi aż 2:9. Tenże rywal przegrał następną walkę w ćwierćfinale. Dłużej na rozwój sytuacji w turnieju czekał Aleksander Mielewczyk, a to za sprawą tego, że on pierwszego rywala pokonał. Był to Czech Vit Lebl. Nie miał z nim kłopotu i wygrał 9:0. Ćwierćfinał to Amerykanin Jack Russell Davis. Źle mi się Amerykanie kojarzą po Rio, ale jednego z nich Kościółek pokonał w MŚ juniorów… Olkowi to się nie udało i został położony na łopatki. Wynik 0:6 w momencie przerwania pojedynku. W półfinale jednak Davis nie miał szans z Irańczykiem Mokhtarim, który go rozbił 10:2. Tym samym Olek może wieczorem kibicować Gerardowi jak i jego dwaj koledzy. Jutro natomiast staną do walk pozostali trzej klasycy : Piotr Zabłocki (69kg), Szymon Szymonowicz (76kg) i Michał Dybka (85kg). Swoich pierwszych rywali poznają w wieczornym losowaniu. Gerardowi życzymy powodzenia wieczorem, ale faworytem nie jest. Tak czy owak emocje będą wielkie, a walki finałowe odbędą się od godziny 19 30 do 21 30. Najważniejsze jest to, że zaczynamy te mistrzostwa od medalu. I bilans walk klasyków to 5:2. Juniorzy – klasycy na MŚ nie wygrali żadnej walki z 5. stoczonych… Powodzenia Gerard wieczorem!!!