Zapasy – MŚJ : Polacy wracają bez medalu

Dorobek polskiej ekipy na MŚ Juniorów we francuskim Macon, które zostały zakończone w ubiegłą niedzielę to dwa piąte miejsca wolniaków : Krzysztofa Sadowika (84kg) i Kamila Kościółka (120kg) i ósme miejsce Natalii Strzałki (72kg). Kadra liczyła 16 osób : 5. klasyków, 5. wolniaków i 6 juniorek. Łączny bilans walk to 6-21… 

Czy brak medalu i dwa piąte miejsca oraz łącznie trzy miejsca punktowane to dużo czy mało? Medal zdobył Tomasz Busse w 1975 roku, a potem czekaliśmy aż do 2014 roku! Na dodatek Kamil Kośćiółek dostał ten medal kilka miesięcy po starcie, po dyskwalifikacji Gruzina. Patrząc na te dokonania w ostatnich 40. latach, to te dwa piąte miejsca nie wyglądają blado. Martwić może natomiast bilans walk. W poprzednim wpisie zapomniałem o jednej wygranej walce Natalii Strzałki. Krzysztof Sadowik i Kamil odnieśli 5 zwycięstw, a pozostała „trzynastka” nie wygrała żadnej walki… Taka pechowa liczba… Dobrze, że wolniacy w ostatnim dniu stanęli na wysokości zadania, bo wyglądałoby to marnie.

KLASYCY

W zasadzie nie ma o czym za bardzo pisać. 5. reprezentantów i 5 porażek. Rywale z górnej półki nie byli i nie osiągnęli niczego w dalszej rywalizacji. Zwycięstwa z Polakami nic im nie dały. Dwóch Finów, Bułgar, Francuz i Uzbek. Ogólnie tylko Uzbekistan w klasyku zdobył medal. Francuzi i Finowie żadnego i nie ma się co temu dziwić. Z kronikarskiego obowiązku podam miejsca Polaków, ale nie mają one tak naprawdę żadnego znaczenia. W klasyku polskim jest jak jest i widać gołym okiem, że szybko się to nie zmieni… Przyszli seniorzy Macon nie podbili. Najgorsze jest to, że walczyli jak się później okazywało z rywalami do ogrania. Finowie i zapasy to tak jak Radwańska i półfinał US Open… Chociaż hokeistów mają silnych, a tam też czasami dochodzi do trzymania i podcięć. Kto wie czy tych zapaśników nie uczyli hokeiści fińscy… Nasi naszych nie uczyli na pewno…

14. Rafał Płowiec (120 kg)

19. Erwin Imbierski (96 kg)

20. Mateusz Szewczuk (60 kg)

22. Norbert Daszkiewicz (74 kg)

22. Oskar Czyżewski (84 kg)

JUNIORKI

Tutaj jest więcej do napisania, bo bilans walk 6. juniorek to 1-9. Niby niewiele więcej od klasyków, ale tu chociaż coś się działo i były jakieś emocje. Dlatego, że Polki walczyły w repasażach co oznacza, że miały silniejsze przeciwniczki, które dochodziły do finałów. Jedna z nich Francuzka Larroque została nawet mistrzynią świata. Z takimi zawodniczkami nie wstyd przegrać. Tak się złożyło, że po jednej walce stoczyły nasze dwie brązowe medalistki ME juniorek z 2015 roku : Beata Kośla i Dominika Szynkowska. Ukrainki były mocne i wydawało się, że przeciwniczka Dominiki coś zwojuje. Akurat ta niczego nie osiągnęła, a jej cztery koleżanki w innych kategoriach wagowych tak. Między innymi rywalka Agaty Walerzak – Bereza, która zdobyła brązowy medal. Beata przegrała z Turczynką, ale one nie zdobyły nawet jednego medalu w przeciwieństwie do kolegów wolniaków i klasyków. Oczywiście dla Agaty to też okazała się jedyna walka turniejowa, ale położyła ją na łopatki medalistka. Także 3 Polki walczyły tylko raz jak klasycy.

Patrycja Sperka uległa mistrzyni świata Francuzce wspomnianej wcześniej. I ona mogła powalczyć w repasażu. Los dał jej Indyjkę… Widocznie jednak położenie na łopatki przez Larroque przypadkiem nie było, bo Polka uległa 2:5 Indyjce. Ta oczywiście medalu nie zdobyła, ale chociaż o brązowy krążek mogła walczyć.

Dwie walki też toczyła Alicja Czyżowicz. Obie przegrała, ale minimalnie. Z późniejszą srebrną medalistką Sednevą z Kazachstanu 4:5. Dawało to nadzieję na udany bój w repasażu. I tu niestety znów porażka jednym punktem 1:2 z Niemką. Niemka ta medalu brązowego nie zdobyła… Znów była szansa dla drugiej Polki na walkę o brąz. Niewykorzystana.

Aż 3 walki stoczyła Natalia Strzałka. Wygrała jedną. Tę pierwszą z Bułgarką i to wysoko 12:2. Nawet Sadowik i Kościółek tak wysoko nie pokonywali swoich rywali. Czy miała Polka na coś szansę jeżeli chodzi o dwie następne rywalki? Dwie poprzednie nasze panie miały, ale Natalia nie. Przegrała najpierw z Shisterovą z Rosji (późniejsza srebrna medalistka) gładko 0:11, a potem z równie mocną Chinką Chuchu Yan w repasażu, przez położenie na łopatki. Oczywiście Yan zdobyła brązowy medal. Japonki, Chinki i Rosjanki zdominowały rywalizację juniorek w stylu wolnym więc nie ma co mieć pretensji do Natalii.

8. Natalia Strzałka (72 kg)

10. Beata Kośla ( 44 kg)

11. Patrycja Sperka (67 kg)

13. Alicja Czyżowicz (55 kg)

13. Dominika Szynkowska (48 kg)

16. Agata Walerzak (51 kg)

WOLNIACY

Tutaj można i trzeba napisać najwięcej. Na obu panów liczyliśmy. Bardziej oczywiście na Kamila Kośćiółko, ale przecież Krzysztof Sadowik w MEJ w 2015 roku w Stambule zajął piąte miejsce. Tam jednak jego droga do walki o brązowy medal była inna, ale przeciwnik w tej walce taki sam jak w Macon. I tak samo okazał się za mocny. Azer Magomedsaidov… Pewnie się już śni po nocach Polakowi.

Natomiast Krzysztof Ołenczyn, Dawid Piskorz i Bartosz Stawinoga walczyli tylko raz. Jedynie Ołenczyn postawił się Uzbekowi i przegrał 10:16. Tata, który jest trenerem olimpijskiej kadry kobiet nie musiał się wstydzić za syna. Pozostała dwójka przegrała odpowiednio z Egipcjaninem i Szwajcarem… Na dodatek gładziutko. Dostosowali się do klasyków, a mieli przecież czerpać z Kościółka i Sadowika.

I oto oni. Bohaterowie niedzieli. Uratowali honor całej naszej kadry. Pozostała „trzynastka” pewnie liczyła na to. Krzysztof miał bilans walk 3-2, a Kamil 2-2. Jak łatwo obliczyć reszta kadry miała bilans 1-17! Walki o brązowe medale im nie wyszły kompletnie. Nie mieli nic do powiedzenia w starciach w rywalami, ale brawo, że tam w ogóle doszli.

Sadowik rozprawił się planowo z Egipcjaninem i Włochem. W pierwszej walce było 4:4, ale to rękę Polaka sędzia podniósł do góry. Potem był Turek Gocen, który walczył rewelacyjnie i przegrał dopiero w finale. Polaka pokonał 7:2. I nadal była szansa na medal. W repasażu czekał Niemiec Opitz. 3:1 dla naszego wolniaka i wielkie emocje czekały. W MEJ w 2015 roku Sadowik przegrał półfinał i walczył o brąz. W Macon natomiast wszedł do tej walki z repasażu. Tyle, że tam i tu czekał ten Azer… I nic nie stracił z przewagi nad Polakiem jaką miał rok temu. Nie robił nic wielkiego. Wypychał Polaka za matę i to by było na tyle. Nic mu nie mógł zrobić Krzysztof. Gadzhimurad był mocniejszy po prostu. Imię też ma takie groźnie brzmiące i taki sam jest na macie. Znów 5. miejsce, które pokazuje, że gdzieś tam Sadowik jest blisko medalu na ważnej imprezie. To cieszy. Może następnym razem nie będzie tam Azera…

Kamil to lider naszej ekipy i nie zawiódł. Chciałoby się znów medalu, ale jak pokazuje historia to w ciągu 40 lat były dwa… Następny nie będzie pewnie za 40 lat, bo tego nie doczekam. Co do walk to najpierw Amerykanin i 6:2. Przełamał kompleks seniorów-wolniaków z Igrzysk w Rio. Jednak można faceta z USA pokonać… Dwóch szalało dzień wcześniej, ale nie ten. Potem Kazach i 6:0. Jest dobrze, a nawet bardzo dobrze. Apetyty rosną w miarę… walk. Półfinał i Rosjanin, a ci znowóż się czegoś napili czy najedli i mieli czterech zawodników w finałach w niedzielę. Khubulov pokonał minimalnie Polaka. Tylko 2:0. Taki wynik bardziej piłkarski. W walce o brąz czekał Irańczyk… Oni też byli naładowani, ale w sobotę. Ten jedyny zdobył medal w niedzielę dla Iranu kosztem Polaka. Amiri wygrał gładko 7:2. Kościółek nie miał już sił. Nie wiem co jadł i co pił. Amir Reza Mohammad Jafar na pewno zachował więcej mocy. Tym samym Kościółek znów zajął 5. miejsce jak w Zagrzebiu w 2014 roku. Na pozycję medalową awansował po dyskwalifikacji Gruzina. Nie mogę napisać, że będziemy czekać znów na dyskwalifikację np. złotego medalisty, bo sprawa Rosjan i całego dopingu w sporcie jest bardzo, ale to bardzo zagmatwana…

Tak czy owak Kamil nie zawiódł, a Krzysztof potwierdził, że też stać go na walkę o medale. To nasze najbardziej miłe i pozytywne akcenty tych MŚ. Na koniec, bo na koniec, ale nieważne jak się zaczyna, ale jak się kończy… Prawdziwi mężczyźni startowali na ostatki MŚ juniorów w Macon.

5. Krzysztof Sadowik (84 kg)

5. Kamil Kościółek (120 kg)

13. Patryk Ołenczyn (60 kg)

22. Bartosz Stawinoga (66 kg)

26. Dawid Piskorz (74 kg)