Azarenka nadal katem Isi. Debel w finale.

Dobiegają końca tegotygodniowe turnieje tenisowe. Nasz eksportowy debel awansował do finalu turnieju w Barcelonie. Agnieszka Radwańska po raz kolejny poległa z Victorią Azarenką – tym razem w pólfinale turnieju w Stuttgarcie.

Po raz piąty w tym roku Agnieszka Radwańska musiała zejść z kortu, po meczu z Viktorią Azarenką, ze spuszczoną głową. Tym razem Polka przegrała z Białorusinką w półfinale turnieju WTA w Stuttgarcie. Wynik mówi sam za siebie: 2:0 (6:1, 6:3) – na korzyść liderki światowego rankingu.

Pierwszy set to nieustannie powtarzające się błędy własne Radwańskiej, które bez najmniejszych problemów wykorzystywała Viktoria, dodając do tego fantastyczne zagrania na kraniec kortu, których było bardzo dużo. Na konto Polki w tej partii powędrował tylko jeden gem.

Tylko trochę inny przebieg miał drugi set, w którym częściej myliła się Azarenka, a Agnieszka momentami grała lepiej, lecz takie krótkie zrywy na nic się zdały, ponieważ Białorusinka cały czas kontrolowała swoją przewagę i ostatecznie pozwoliła wyrwać sobie trzy gemy. Co ciekawe Agnieszka Radwańska w tym roku przegrywa tylko ze swoją dzisiejszą przeciwniczką!


Miłą niespodziankę mógł sprawić nam Łukasz Kubot, który – wraz z Francuzem Jeremy Chardym – stanął przed szansą wygrania deblowego turnieju ATP w Bukareszcie. Niestety, szwedzko-rumuńska para Lindstedt/Tecau uporała się z Kubotem i Chardym w ponad półtorej godziny, w dwóch setach 2:0 (7:6, 6:3) i triumf w turnieju, odbywającym się w rumuńskiej stolicy, przeszedł im koło nosa.


Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski pokonali parę Max Myrnyi/Daniel Nestor w półfinale turnieju ATP na kortach ziemnych w Barcelonie (z pulą nagród 2,072 mln euro). Polski debel awansował tym samym do wielkiego finału.

Spotkanie Polaków miało niecodzienny przebieg. Pierwszy set to gra pod dyktando Fyrstenberga i Matkowskiego, którzy od początku meczu uzyskali przewagę przełamania i kontrolowali wynik , wygrywając pierwszego seta 6:3. Druga partia to druzgocąca porażka polskiego debla, którzy popełniali wiele błędów i nie ugrali w drugim secie nawet jednego gema! W trzeciej i decydującej odsłonie spotkania to nasza najlepsza para zachowała więcej sił i wygrała tzw. "super tie-break" 10:6.

W finale Polacy zmierzą się ze zwycięzcami drugiego półfinału, w którym zagrają Marach/Peya i Granollers/Lopez