Badminton: Dwie Wieże

Magiczne były finały gier pojedynczych należącego do cyklu Superseries badmintonowego turnieju Malaysia Open. Zagrali w nich zawodnicy, którzy są legendami tego sportu, a widowisko było tego typu, od którego oczu nie idzie oderwać.

Wśród pań do finałowej rywalizacji stanęły mistrzyni olimpijska, dwukrotna mistrzyni świata i Europy, Hiszpanka Carolina Marin oraz aktualna liderka światowych list, dominatorka ostatnich miesięcy na kortach całego świata, Tajwanka Tai Tzu Ying. Jak się wydaje dwie obecnie najlepsze singlistki świata, dwie wieże tej konkurencji. Przez blisko 90 minut byliśmy świadkami walki do ostatniej kropli potu, przez dwa i pół seta nie zdarzyły się żadnej z zawodniczek choćby chwile słabości, choćby momenty zwątpienia, że ten mecz można wygrać. Pierwsze dwa sety kończyły się „na przewagi”, Marin była tą goniącą wynik, za pierwszym razem jej się udało, za drugim, przy stanie po 20 dwa punkty z rzędu zdobyła Tai Tzu Ying. Trzeci set do zmiany stron przebiegał pod dyktando Hiszpanki, prowadziła ona nawet 10:7. Jednak po przerwie technicznej Marin „odcięło prąd”. Od stanu po 12 istniała na korcie już tylko Tajwanka, która rywalce oddała tylko jedną wymianę. Dla Tai Tzu Ying było to drugie zwycięstwo w cyklu w tym roku (wcześniej wygrała All England), dla Marin druga finałowa porażka – tydzień temu przegrała z Pursalą Sindhu w New Delhi.

Pierwszy raz zagrali ze sobą 13 lat temu. Potem spotykali się jeszcze 34 razy, w tym dwa razy w finale olimpijskim i dwa razy w finale mistrzostw świata. Lin Dan i Lee Chong Wei – dwie największe postaci światowego badmintona XXI wieku. Dziś zagrali po raz 36, 25 wygraną zapisał na swoim koncie Chińczyk. Przyszło mu to nadspodziewanie łatwo, choć grał przecież w „jaskini lwa”, w Kuala Lumpur, gdzie dla tysięcy kibiców Lee Chong Wei jest megagwiazdą, najlepszym singlistą w historii, mimo drobnej „plamy na honorze”, jaką była kilkumiesięczna dyskwalifikacja dopingowa. Początkowo wszystko przebiegało po myśli tych rozentuzjazmowanych kibiców, Lee Chong Wei grał jak natchniony, nie pozwalając wielkiemu rywalowi na zbyt wiele. Było już 19:15 dla Malezyjczyka w pierwszym secie, gdy Lin Dan jakby złapał drugi oddech. Wygrał kolejnych sześć wymian i pierwszego seta zapisał na swoim koncie. W drugim panowie zdobywali punkty seriami, ale od początku na prowadzeniu był Chińczyk, Malezyjczyk dawał radę doprowadzać do remisu, ale po chwili znów tracił kilka punktów z rzędu. Lin Dan zakończył rywalizację przy pierwszej lotce meczowej. To był jego 64 wygrany turniej w karierze.

Niesamowitą serię zaliczają w tym roku Marcus Fernaldi Gideon i Kevin Sanjaya Sukamuljo, którzy w tym roku jeszcze nie przegrali – zanotowali 15 zwycięstw z rzędu i wygrali trzeci turniej Superseries. Seria absolutnie bezprecedensowa w historii. W dzisiejszym finale Indonezyjczycy po trzech setach walki okazali się lepsi od Chińczyków Haifeng Fu i Siwei Zheng i w najbliższym notowaniu rankingu BWF wskoczą na pozycję liderów.

Niewiele do identycznego wyniku zabrakło chińskiemu mikstowi Kai Lu i Yaqiong Huang, którzy wygrali w Anglii i Indiach, ale dziś przegrali ze swoimi rodakami Siwei Zheng i Qingchen Chen. Gre podwójną kobiet wygrały Japonki Yuki Fukushima i Sayaka Hirota. Polacy w Malezji nie startowali.

Wyniki finałów Malaysia Open TUTAJ