Badminton – German Open: Jak spadać, to z wysokiego konia


Środa okazała się ostatnim dniem, w którym na turnieju German Open mogliśmy oglądać na korcie Polaków. Trzeba jednak przyznać że nasi badmintoniści polegli z zawodnikami z najwyższej światowej półki. 

Singliści zaczęli rywalizację jeszcze we wtorek. W pierwszej rundzie mieliśmy dwóch zawodników. Michał Rogalski nie może wciąż odzyskać pełni formy sprzed kontuzji, wydaje się, że brakuje mu wytrzymałości, o czym świadczą przegrane wyraźnie trzecie sety w ostatnich jego występach. Nie inaczej było tutaj. Holender Erik Meijs nie jest badmintonistą wybitnym, obecnie wyżej notowanym w rankingu BWF od Rogalskiego, ale z całą pewnością w jego zasięgu. Pierwszy set zdawał się to potwierdzać, Michał wygrał go po emocjonującej końcówce. W kolejnych setach jednak z grą Polaka było gorzej z minuty na minutę. W efekcie przyszły przegrane do 14 i do 7 i odpadnięcie z turnioeju.

Lepiej zaprezentował się Mateusz Dubowski, który do turnieju głównego przebijał się przez eliminacje. W pierwszej rundzie trafił na Fina Antona Kaisti, który w tym turnieju miał już przyjemność wygranej z Polakami (w eliminacjach miksta). Dubowski tym razem zagrał naprawdę dobrze, w pierwszym secie pozwalając jeszcze rywalowi na myślenie o nawiązaniu wyrównanej walki, w drugim górując zdecydowanie. Wygrana w pierwszej rundzie dała nie tylko sporo punktów rankingowych, ale przede wszystkim możliwość zagrania z Lin Danem. Kibicom badmintona tej postaci przedstawiać nie trzeba, mniej zorientowanym warto wiedzieć, że Chińczyk to dwukrotny mistrz olimpijski i pięciokrotny mistrz świata. Nasz badmintonista wielkiego rywala się nie przestraszył. Stoczył z nim wyrównany, piękny bój. W pierwszym secie nawet kilka razy prowadził (2:0, 3:1, 5:3). Od stanu po 11 Chińczyk zaliczył serię 8 wygranych z rzędu wymian i wygrał do 14. W partii drugiej było jeszcze więcej emocji. Dubowski trzymał wynik do stanu 14:15, Lin Dan zdołał odskoczyć dopiero w końcówce, wygrywając ostatecznie do 16.

Nasz eksportowy mikst w pierwszej rundzie trafił na tajlandzką parę Bodin Isara i Savitree Amitrapai, rozstawioną w turnieju z numerem 5. Czasy, kiedy w takim spotkaniu Robert Mateusiak i Nadia Zięby byliby faworytami bezpowrotnie minęły, taka jest niestety prawda. Dziś ćwierćfinaliści igrzysk w Rio byli w starciu z Azjatami bezradni. Ich gra tylko na początku pierwszego seta dawała nadzieje na niespodziankę. Niestety od przerwy technicznej Tajlandczycy przejęli inicjatywę, odrobili straty i zdobywając punkty seriami wygrali pierwszego seta do 11. Druga partia była jednostronnym widowiskiem. Na przerwie technicznej Isara i Amitrapai prowadzili 11:1. W drugiej części seta Polacy odrobili nieco strat, ale to głównie dlatego, że rywale nieco spuścili z tonu,wiedząc, że ich wygrana jest niezagrożona.

Na koniec Adam Cwalina i Paweł Pietryja zagrali ze znakomitym rosyjskim deblem Vladimirem Ivanovem i Ivanem Sozonovem. Nasza para, która do turnieju głównego przebijała się przez eliminacje zagrała dobry mecz, ale na czołową parę świata to było za mało. jeszcze w pierwszym secie gra była w miarę wyrównana, momentami nasz debel był na niewielkim prowadzeniu, w drugim jednak wyższość Rosjan była bardzo wyraźna.

Wyniki Polaków na German Open TUTAJ



Bartosz Szafran4711 Posts

Jeden z założycieli portalu, przez kilka lat jego redaktor naczelny. Obecnie zajmuje się na stronie badmintonem, boksem, bobslejami, skeletonem, szermierką. Były sędzia piłkarski, obecnie badmintonowy, z zawodu lekarz. Miłośnik dobrych książek.

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password