Badmintonowe Polish Open zakończone (zdjęcia)

Dziś w podwrocławskiej Ślęzy zakończył się badmintonowy turniej Polish Open zaliczany do kateorii International Challenge. W finałach zobaczyliśmy jedynie Adama Cwalinę i Michałą Łogosza, kórzy jednak finałowy mecz przegrali.

Mecz Polaków w finale męskiego debla, to był mecz ostatni turnieju Polish Open rozgrywanego w gościnnej hali Matchpoint w podwrocławskiej Ślęzie. Adam Cwalina i Michał Łogosz, rozstawieni w turnieju z numerem pierwszym mieli za przeciwników Rosjan Vladimira Ivanova i Ivana Sozonova. Nasi najlepsi badmintoniści okazali się gościnni i pozwolili swym przeciwnikom cieszyć się z wygranej. Mecz trwał 26 minut i mimo głośnego dopingu polskiej publiczności Cwalina i Łogosz nie radzili sobie z dobrze dysponowanymi Rosjanami. Mecz zakończył się wynikiem 0:2 (11:21, 13:21).

Wcześniej rozgrane zostały cztery finały.

W turnieju singlowym kobiet o zwycięstwo walczyły Japonka Ai Goto i Turczynka Neslihan Yigit. Pierwszy set był popisem skośnookiej bamintonistki – wygrała ona 21:9 i wydawało się, że drugi set będzie wyglądał podobnie. Nic takiego nie miało jednak miejsca – czy to Japonka tak się zdekocentrowała, czy to Turczynka odnalazła schowane gdzieś umiejętności, fakt, ze druga partai meczu zakończyła się zwycięstwem Yigit 21:12. W decydującej partii wszystko wróciło do normy z pierwszej odsłony walki. japonka była szybsza i sprawniejsza. Pokonała swoją przeciwniczkę 21:7 i cieszyła się ze zwycięstwa w Polsce.

W finale męskiego singla spotkali się Jen Hao Hsu z Tajwanu i Ukrainiec Dmytro Zavdsky. To był chyba najepszy mecz całego turnieju. Trwał ponad 50 minut, a kibice mogli oglądać długie wymiany, a przede wszystkim niezywkłe rzeczy, których dokonywał na korcie reprezentant Tajwanu. Nie było dla niego straconych lotek, czasami w trakcie jednej wymiany lądował na parkiecie dwa razy, wstawał i odbijał lotki, które wydawały się niemozliwe do odbicia. To był pokaz azjatyckiej zwinności i sprawności na najwyższym poziomie. Nieco wyżej notowany Ukrainiec momentami kręcił z niedowierzaniem głową – był bezradny wobec znakomicie dysponowanego Hsu. Zwycięstwo Tajwańczyka 21:17 i 21:10 publiczość nagrodziła gromkimi brawami.

W finałowym boju turnieju miksta zobaczyliśmy dwie pary angielskie. Nathan Robertson i Jenny Wallwork walczyli z Benem Stawskim i Lauren Smith. Był to pojedynek dobrze znających się zawodników, którzy później wspólnie oglądali pozostałe mecze finałowe, ale na samym korcie sentymentów nie było.Rozstawiona z jedynką para Roberttson – Wallwork nie dała swoim rodakom większych szans. Wygrali w ciągu 22 minut w stosunku 21:15, 21:11.

Finał debla pań trwał znacznie dłużej, bo blisko 40 minut. Było w nim też zdecydowanie więcej emocji, zwłaszcza w secie drugim. Anglielki Marian AganthanGelou i Heather Oliver musiały się popisać nielada umiejętnościami, by wygrać z z niżej notowanymi Amerykankami azjatyckiego pochodzenia: Evą Lee i Paulą Obananą. Wynik 21:12 i 23:21 nie oddaje w pełni zaciętości tego pojedynku.

Tak więc zakończyły się czterodniowe zmagania badmintonistów w hali Matchpoint, Był to turniej dobrze zorganizowany, ze wszechmiar udany. Szkoda tylko, że lepiej nie zaprezentowali się nasi badmintoniści. Ale czas na podsumowanie całego turnieju i kondycji polskiego badmintona zwłaszcza w kontekście Igrzysk Olimpijskich jeszcze przyjdzie czas.