„Dużo się nauczyłam” – rozmowa z Magdaleną Warakomską

Niedawno została Mistrzynią Polski w short tracku. Swoją dobrą formę przełożyła również na to, iż zakwalifikowała się do ćwierćfinału Mistrzostw Świata na dystansie 500 metrów. Wiele już osiągnęła, jeszcze więcej jednak przed nią. Tuż po zakończeniu MŚ w Rotterdamie rozmawialiśmy z Magdaleną Warakomską – przyszłością naszej kadry.


DB: Sezon można już powoli podsumowywać. Gdyby rok temu ktoś powiedział Ci, że będziesz w tym miejscu, w którym teraz jesteś… myślę, że masz prawo być zadowolona z tego sezonu.

Magdalena Warakomska: Jestem bardzo zadowolona z tego sezonu. Zrobiłam duży krok do przodu – zostałam Mistrzynią Polski i ustanowiłam nowy rekord Polski na dystansie 1500m. Jeżdżę z najlepszymi zawodniczkami, przechodzę biegi – i to nie tylko przez szczęście, ale po nawiązaniu dobrej walki. Byłam też w ćwierćfinale na Mistrzostwach Świata. Myślę, że jest się z czego cieszyć.

DB: No właśnie, był ćwierćfinał na 500 metrów. To ten dystans pasuje Ci najbardziej?

Magdalena Warakomska: „Pięćsetkę” jeżdżę jeszcze nie do końca tak, jak chcę. Ciągle idę do przodu, ale czasem łapię się jeszcze na niektórych błędach i staram się je poprawić. Pracuję nad techniką na szybkości, widać już postępy. Czy ten dystans pasuje mi bardziej od pozostałych? Szczerze mówiąc – jest różnie, zależnie od tego, w jakiej jestem formie. Czasami 1500m i 1000m też wychodzi.

DB: Widać, że masz moc w nogach, która jest przydatna na tych dłuższych dystansach. Ale mam wrażenie, że nad tą mocą jeszcze nie do końca panujesz.

Magdalena Warakomska: Tak, wydaje mi się, że czasami zbyt szybko wyrywam się do przodu. Czasami robię taką głupią rzecz, że rozprowadzam cały bieg, a zawodniczki za mną odpoczywają. Wtedy na te dwa ostatnie kółka brakuje szybkości. Tutaj [na MŚ w Rotterdamie – przyp. red.] na 1500 metrów bardzo mi się podobało, bo pojechałam coś innego – pojechałam na luzie, nie wychodziłam na siłę naprzód. Starałam się rozluźnić, a gdy one przyspieszały, ja sobie jechałam spokojnie. Fajnie mi to wyszło i jestem bardzo zadowolona z tego startu – zarówno udało mi się utrzymać technikę, jak i wytrzymać tempo do końca. Wszystko było więc tak, jak miało być.

DB: Lubisz się wyrywać do przodu. To było widać już choćby na Mistrzostwach Polski, gdzie dublowałaś rywali. Pomysł na taką akcję przyszedł podczas biegu, czy to był plan?

Magdalena Warakomska: Tak, taki miałam właśnie plan. Chciałam się sprawdzić na tym dystansie, bo nie byłam pewna czy dam radę się utrzymać. Co prawda moja trenerka od początku była przekonana, że to zrobię, ale wiadomo – zawsze są jakieś wątpliwości. Bardzo pozytywnie nastawiłam się do tego startu, nie czułam żadnej presji nade mną, a stres – nawet jeżeli był – to tylko i wyłącznie motywujący. Fajnie, że to mi się udało. Jestem mega szczęśliwa, że utrzymałam to prowadzenie w taki sposób.

DB: Myślisz, że jeśli będziesz w stanie „ogarnąć” tą moc w nogach, to będziesz w stanie powalczyć na 1500m na światowym poziomie?

Magdalena Warakomska: Myślę, że tak. Chcę walczyć nie tylko na 500 metrów. Od zawsze cenię sobie najbardziej te zawodniczki, które jeżdżą na trzy dystanse i jeśli miałabym być jakąś mistrzynią, to najbardziej chciałabym walczyć o Mistrzostwo Świata w wieloboju. Chciałabym jeździć więc na wszystkie dystanse, a nie na jeden.

DB: Póki co jednak świetnie prezentujesz się na 500 metrów. Ćwierćfinał Mistrzostw Świata w Rotterdamie, wcześniej kilka bardzo dobrych wyników na Pucharach Świata – w tym 8. miejsce na PŚ w Mińsku.

Magdalena Warakomska: Cieszę się, że w Mińsku byłam w półfinale. Myślę, że stać mnie na jeszcze więcej. Wtedy nie tyle nie byłam gotowa fizycznie, co jednak psychicznie. Czasami po prostu myślę, że nie stać mnie na więcej, a tak naprawdę mogę bardzo dużo. Muszę się przełamać. Czasem wystarczy jeden krok do przeskoczenia tej bariery i wtedy będzie coraz lepiej. Czuję po tym sezonie, że idę do przodu i mam nadzieję, że w następnym sezonie jeszcze się poprawię i będę jeszcze lepsza.

DB: Co w takim razie chciałabyś poprawić w swojej jeździe?

Magdalena Warakomska: Na pewno chciałabym uspokoić swoją jazdę i wprowadzić w niej pewną regularność, stabilizację. Muszę panować nad swoimi emocjami podczas biegu. Szczególnie na 1500 i na 1000 metrów to musi być równa jazda, aby nie męczyć się tak szybko.

DB: Po ostatnich biegach czujesz zmęczenie? Jak oceniasz swój start na Mistrzostwach Świata?

Magdalena Warakomska: Czuję w nogach, że sezon dobiega końca. W tych ostatnich biegach było już ciężko. Ale ogólnie Mistrzostwa Świata uważam za udane. Jestem zadowolona ze swoich startów.

DB: Masz w pełni prawo czuć się zmęczona. W tym sezonie jeździłaś dosłownie wszędzie…

Magdalena Warakomska: Ten sezon zaczęliśmy bardzo mocno. Po podliczeniu startów, wyszło że miałam ich 15 w tym sezonie, to prawie dwa razy tyle, co niektórzy zawodnicy. Jeździliśmy na każdy Invitation Cup. Pierwszy z nich był we Włoszech. Tam miałam cały dzień startów. Pierwszy raz przejechałam 14 biegów na dzień. Nie wiedziałam co się dzieje – ciągle biegi, ciągle starty. Ale to chyba właśnie tak mnie przełamało. Po tym jak miałam później 5 startów dziennie, to praktycznie tego nie odczuwałam, bo wiedziałam, że mogę przejechać 14. Ogólnie w sezonie było rzeczywiście dużo tych startów. I cieszę się z tego, bo to co pojeździłam, to moje. Cieszę się, że jestem tutaj, że wytrzymałam do końca sezonu. Jest super i dalej czuję moc.

DB: To bardzo dobrze, że ta moc jest. Szczególnie, że już za rok mamy igrzyska olimpijskie. Myślisz już o nich?

Magdalena Warakomska: Tak, myślę. Na pewno będę się przygotowywać do nich jak najlepiej. W tym sezonie dużo się nauczyłam. Mam nadzieję, że kolejny sezon będzie lepszy pod względem szczęścia i pod względem moich umiejętności. Mam nadzieję, że powiększę swoją moc, siłę, szybkość…

DB: I oby tak się stało. Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia!

W Rotterdamie z Magdaleną Warakomską rozmawiał Dawid Brilowski