Co nas czeka za miesiąc – 12 lutego

Pierwszy poniedziałek igrzysk w Pjongczangu można śmiało określić dniem „kobiecym”. Płeć piękna będzie zdecydowanie dominować 12 lutego na olimpijskich arenach, zdecydowanie więcej otrzyma też medali.

Z naszego punktu widzenia najważniejszy finał rozpocznie się o 11:10. Panie na nartach i z karabinem na plecach rozpoczną o tej godzinie bieg pościgowy, niejako „kontynuację” sobotniego sprintu. Typowaliśmy wysokie miejsce Weroniki Nowakowskiej w pierwszym starcie w Pjongczangu, siłą rzeczy musimy ją też widzieć w czołówce biegu pościgowego. Przy dobrym strzelaniu Polka ma naprawdę spore szanse „namieszać” w czołówce. Czy może to oznaczać medal – jak najbardziej, ma Nowakowska do tego i predyspozycje i najlepszy czas.

Polki zobaczymy też z całą pewnością w finale biegu na 1500 metrów panczenistek. Na starcie zobaczymy trzy nasze reprezentantki, nie znamy jeszcze oficjalnego składu naszej ekipy, ale kogokolwiek zobaczymy na lodzie o szansach medalowych trudno mówić. Na niedawnych mistrzostwach Europy Natalia Czerwonka byłą szósta na tym dystansie, jednak w Pjongczangu obsada będzie na pewno mocniejsza. Katarzyna Bachleda-Curuś i Luiza Złotkowska były ciut wolniejsze. Miejsce jednej z Polek w pierwszej dziesiątce bierzemy w ciemno, byłby to dobry prognostyk przed konkurencją drużynową.

Także panie pojeżdżą sobie na sankach po Alpensia Sliding Centre. Wśród startujących w pierwszych dwóch ślizgach saneczkarek zobaczymy Ewę Kuls-Kusyk I Natalię Wojtuściszyn. Niestety trzeba sobie jasno powiedzieć, że w tym przypadku wejście do czołowej dziesiątki igrzysk byłoby sukcesem niebywałym (dokończenie konkurencji 13 lutego). W zawodach pucharu świata Polki okupują miejsca w końcówce stawki, trudno brać pod uwagę aż taką metamorfozę polskich saneczkarek.

Płeć piękniejszą zobaczymy 12 lutego jeszcze w trzech finałach. Nocą i bladym świtem o medale będą rywalizować specjalistki od snowboardowego slopestyle oraz alpejki w slalomie gigancie. Na koniec dnia (u nas będzie wczesne popołudnie) panie zawładną skocznią, na której dwa dni wcześniej triumfy ma święcić Kamil Stoch. W żadnej z tych trzech konkurencji Polki, jeśli wystąpią (realnie możemy myśleć jedynie o Marynia Gąscienicy-Daniel w gigancie), nie mają szans odegrania istotnych ról. Pasjonować będziemy się walką o medale innych, a chyba najważniejszym pytaniem będzie to, cze Mikaela Shifrin udźwignie na swoich młodych barkach ciężar presji. Największą odczuje, gdy przyjdzie rywalizować w slalomie, ale i w gigancie wszyscy upatrują w niej złotej medalistki. W slopestyle najbardziej liczy się na zwycięstwo Jamie Anderson i Zoe Sadowski Synott, w skokach podstawowe pytanie brzmi, czy Sara Takahashi, dominatorka tej konkurencji, zdoła wywalczyć olimpijski medal, czy, podobnie jak cztery lata temu, będzie musiała obejść się smakiem.

Mężczyźni udział w poniedziałkowych olimpijskich emocjach będą mieli niewielki. Biathloniści pobiegną w wyścigu pościgowym, a narciarze dowolni pościgają się na muldach. W obu konkurencjach Polaków nie zobaczymy. No i dokończona zostanie jedna konkurencja „mieszana” – zawody drużynowe łyżwiarzy figurowych. Miłośników tego pięknego sportu czeka jednak ciężki czas – rywalizacja odbywać się będzie między 2:00 a 5:00.

Ponadto na poniedziałek zaplanowano dwa mecze turnieju hokejowego (kobiet, a jakże) oraz półfinały curlingowego turnieju par mieszanych.

Program 12 lutego

Będziemy wniebowzięci: Drugi medal Weroniki Nowakowskiej
Realnie: dobre starty (tzn miejsca w czołowej dziesiątce) Noweakowskiej i Natalii Czerwonki

Bartosz Szafran4767 Posts

<p>Jeden z założycieli portalu, przez kilka lat jego redaktor naczelny. Obecnie zajmuje się na stronie badmintonem, boksem, bobslejami, skeletonem, szermierką. Były sędzia piłkarski, obecnie badmintonowy, z zawodu lekarz. Miłośnik dobrych książek.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password