„Czuję lekki niedosyt” – rozmowa z Dorotą Banaszczyk


Dorota Banaszczyk była dziś o włos od strefy medalowej The World Games w rywalizacji w karate kumite w kategorii -55 kg. Swoimi wrażeniami z dzisiejszych walk podzieliła się z naszą redakcją zaraz po starcie.

fot. Dorota Banaszczyk – facebook

Jesteś bardziej rozczarowana brakiem awansu do półfinału, czy zadowolona po co najmniej dwóch świetnych walkach?

Dla mnie sam występ tutaj we Wrocławiu to już wyczyn i cieszę się, że dostałam możliwość i szansę startu na tak wielkiej imprezie. Mam 20 lat i tak naprawdę zaczynam dopiero swoją przygodę w seniorach. Oczywiście jest niedosyt, cieszę się z tak łatwo wygranej walki z Australijką, niestety z Francuzką trochę zabrakło, przegrałam 1:0, jednak jest to mistrzyni świata, więc trzeba uznać jej wyższość. W walce z zawodniczką z Tajwanu szybko straciłam punkty i ciężko było mi to odrobić, jednak jest to również utytułowana zawodniczka, więc nie było łatwo o wygraną.

Po tej znakomitej pierwszej walce, kiedy wręcz rozgromiłaś Australijkę, pomyślałaś, że to może być dla Ciebie dobry dzień?

Zawsze jestem dobrej myśli i jestem przygotowana na to, że mogę wygrać z każdym. Taki jest sport, ktoś musiał wygrać, a ktoś przegrać. Cieszę się, że tym razem trafiło akurat na mnie.

W starciu z Francuzką zabrakło chyba po prostu odrobiny szczęścia, bo ta noga kilka razy lądowała blisko głowy rywalki…

Tak, w zasadzie noga „weszła”, czułam uderzenie mojej pięty o głowę Francuzki, jednak nie utrzymałam równowagi, a w karate to tak zwane zaznaczanie jest niezwykle ważne i na tym właśnie polega zdobywanie punktów – trzeba zaznaczyć wykonaną technikę. Ja się niestety przewróciłam, gdyby nie to nawet gdyby sędziowie nie przyznali punktów, mój trener mógłby podnieść kartkę i prosić o wideoweryfikację tej akcji. Niestety, upadłam i nie mieliśmy takiej możliwości.

Z trybuny gdzie siedziałem podczas zawodów otrzymywałaś bardzo dużo wskazówek. Korzystasz z takiej pomocy w trakcie walki?

Podczas walki zawsze najbardziej słucham trenera, który siedzi za mną. Współpracujemy praktycznie całe życie i on najlepiej mnie zna, zna się na karate i wie co powinnam robić, a czego nie. Jednak doping, który szedł z trybun zagrzewał mnie do walki i niesamowicie się cieszę, że miałam możliwość startu w Polsce na tak dużej imprezie. Tutaj nie ważne czy zdobywałam czy traciłam punkty – cały czas słyszałam zagrzewanie do walki i okrzyki „dajesz Dorota, dasz radę!”. To naprawdę uczucie, którego nie da się opisać.

Dzisiejszy start był dla Ciebie stresujący? Wiem, że na trybunach kibicowała Ci spore grono rodziny i znajomych.

Tak, przyjechali mnie dopingować rodzice, brat z kolegą i wujek, najbliższy kolega taty, także przeżywali mocno razem ze mną ten występ i cieszę się, że byli tu ze mną. Stres był, ale raczej taki motywujący,  nie czułam ciążącej na mnie presji. Cieszę się, że mogłam pokazać bliskim mi osobom sport, który zajmuje mi tyle wolnego czasu.

Reprezentacja karateków liczy tutaj na medale? Jak nastroje w obozie?

Oczywiście, Madzia Nowakowska weszła dziś do czwórki, także liczymy na medal (ostatecznie 4. miejsce – przyp. red.). Niestety nikomu więcej nie udało się podczas dzisiejszego dnia. Trzymamy oczywiście kciuki za jutrzejsze starty, bo mamy jeszcze bardzo duże szanse i mam nadzieję, że trochę tych medali zgarniemy.

W Kompleksie Sportowym GEM we Wrocławiu rozmawiał Mateusz Górecki



Mateusz Górecki1971 Posts

<p>Z portalem igrzyska24.pl związany od początku jego istnienia. Pasjonat wielu dyscyplin, które tworzą razem mieszankę wybuchową – łyżwiarstwa figurowego, karate, strzelectwa, wspinaczki sportowej, łucznictwa czy szermierki. Korespondent portalu podczas The World Games 2017 we Wrocławiu. Poza sportem zainteresowany muzyką i literaturą sensacyjną.</p>

Login

Welcome! Login in to your account

Remember me Lost your password?

Lost Password