,,Gdybym nie wierzył, to bym nie walczył”-wywiad z Tomaszem Adamcem

W Czelabińsku właśnie rozpoczynają się Mistrzostwa Europy. Będzie to ostatnia okazja dla polskich judoków na zdobycie cennych punktów do rankingu olimpijskiego. Prosto z Rosji na pytania naszego portalu odpowiedział Tomasz Adamiec. Brązowy medalista Mistrzostw Europy z Belgradu (2007) praktycznie wywalczył już przepustkę na Igrzyska w Londynie. Polak w Czelabińsku zaprezentuje się w sobotę.

adamiec2Igrzyska24: Witam! Panie Tomaszu, niedługo zostaną oficjalnie zamknięte rankingi światowe w judo. Do zakończenia kwalifikacji pozostały jeszcze tylko kwietniowe Mistrzostwa Europy w Czelabińsku. Pana pozycja w klasyfikacji wydaje się jednak niezagrożona. Jak Pan się czuje ze świadomością wywalczenia przepustki na Igrzyska Olimpijskie?

Tomasz Adamiec: Moja pozycja jest bardzo pewna, ale niestuprocentowa. W przypadku, kiedy ja przegram, a Krzysiek Wiłkomirski wejdzie do finału, to on pojedzie na Igrzyska. To bardzo ciężkie zadanie dla mojego rywala, ale nie zapominajmy jaki jest sport… Trzeba pozostać skupionym do końca!

Igrzyska24: Jak oceniłby Pan swoją postawę w tegorocznych startach?

Tomasz Adamiec: Rok zaczął się bardzo obiecująco. Piąte miejsce na TOP 16 Masters w Kazachstanie, gdzie niewiele brakowało, a stanąłbym na podium. Na tym jednak wygrane się zakończyły. Jedna przegrana walka z niewygodnym dla mnie Mongołem na Grand Slamie w Paryżu, jedna przegrana przez niefortunny werdykt na Grand Prix w Dusseldorfie i na tym starty się kończą. Nie wygląda to może bardzo spektakularnie, ale zwycięstwo z aktualnym brązowym medalistą Mistrzostw Świata i bardzo dobra walka z panującym przez ostatnie lata w tej kategorii Koreańczykiem Wangiem pokazały, że czołówka nie jest poza zasięgiem.

Igrzyska24: Jakiego wyniku oczekuje Pan na zbliżających się Mistrzostwach Europy?

Tomasz Adamiec: Myślę oczywiście o medalu, ale realnie, bardzo trzeźwo oceniając, chciałbym znaleźć się w pierwszej siódemce.

Igrzyska24: Do tej pory największym Pana sukcesem był seniorski medal na Mistrzostwach Europy w Belgradzie (2007). Pana zdaniem, czego zabrakło w kolejnych latach, by pokusić się o podobne rezultaty?

Tomasz Adamiec: Rok 2008 to był rok olimpijski i Europa nie była priorytetem. Później po Igrzyskach w Pekinie zmieniłem kategorię wagową. W 2009 roku nie startowałem na Mistrzostwach Europy. W 2010 walczyłem tylko w turnieju drużynowym i muszę przyznać, że był to jeden z najlepszych występów w moim życiu. Dopiero w zeszłym roku udało mi się wystartować w turnieju indywidualnym w 73 kg i… zagapiłem się na skraju maty, niesety w pierwszej walce…

Igrzyska24: Jak wspomina Pan swój występ na Igrzyskach w Pekinie?

Tomasz Adamiec: Boleśnie… Zabierające radość z treningu i życia, ciągłe zbijanie wagi. Jedna walka – przegrana w dogrywce przez najniższy punkt… Z dwukrotnym mistrzem Świata, ale co to zmienia…

Igrzyska24: W ostatnich latach polskie judo przeżywa widoczny regres. Pana zdaniem, jaka jest główna przyczyna nie najlepszych wyników Polaków na arenie międzynarodowej?

Tomasz Adamiec: No to jest pytanie na pokaźnej grubości książkę. Przyczyn można szukać wszędzie i w wielu miejscach, by się znalazły. Jakaś wina leży na pewno też po stronie nas, zawodników, ale chyba większy wpływ na los naszego judo ma sytuacja w „Centrali”. W Związku nie do końca wiadomo, kto i za co odpowiada. Proste przykłady: z jedną sprawą dzwoni się do trenera kadry, później do dyrektora sportowego, następnie do pana sekretarza, na koniec do Prezesa. Nikt nie jest w stanie dać odpowiedzi, ani podjąć decyzji. Spychologia… Ciągłe zmiany na stanowiskach też chyba nie sprzyjają płynności zarządzania…

Igrzyska24: Jak ocenia Pan postawę Polskiego Związku Judo? Czy władze związkowe zadbały należycie o Pańskie przygotowanie do najważniejszej imprezy czterolecia?

Tomasz Adamiec: Nie wiem, jak odpowiedziałyby na to pytanie władze. Ja podam kilka faktów. W zeszłym roku startowałem na 13 tuniejach międzynarodowych, w tym na ME i MŚ. Za pięć z tych turniejów zapłacił PZJudo (przyp. red. Polski Związek Judo), za resztę klub judo RYŚ i rodzice. Na te osiem startów zostało wydane ponad 30 000 zł. Przełożyło się to na złoty, srebrny i brązowy medal z Pucharów Świata i piąte miejsce na Grand Prix. Daje to 240 punktow rankingowych, czyli mniej więcej połowę wszystkich zdobytych przez mnie do tej pory w kwalifikacjach. Zarząd PZJudo na czele z Prezesem postanowili w wakacje 2011 podczas obozu w Cetniewie, że za każdy medal zdobyty na turniejech, na których startujemy na koszt własny, dostaniemy 5 tysięcy złotych zwrotu kosztów. Prezes ogłosił nam to osobiście na zebraniu z Trenerem Kadry i Dyrektorem Sportowym. Pieniędzy nie zobaczyliśmy do dziś… Innych przykładów oszczędzę.

Igrzyska24: Ostatni medal na Igrzyskach Olimpijskich polscy judocy wywalczyli 16 lat temu. Z jakim nastawieniem uda się Pan do Londynu? Wierzy Pan w wywalczenie krążka na brytyjskiej macie?

Tomasz Adamiec: Gdybym nie wierzył, to bym nie walczył!!!

Igrzyska24: Do tej pory pewną kwalifikację ma czwórka polskich judoków. Pana zdaniem, kto jeszcze może się pokusić o zdobycie biletu do Londynu?

Tomasz Adamiec: Na 99% pewna awansu może być Katarzyna Kłys. Mniejsze szanse ma Daria Pogorzelec. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższy weekend.

Igrzyska24: Dziękuję serdecznie za rozmowę i życzę powodzenia na Mistrzostwach Europy w Czelabińsku.