Grzegorz Pluta ze złotym medalem, Radosław Stańczuk tuż za podium.

Dziś na szermiercze plansze wyszli szabliści i dostarczyli nam pięknych emocji podobnie jak ich koledzy i koleżanki floreciści i szpadziści wczoraj i przedwczoraj. Grzegorz Pluta nie znalazł godnego siebie rywala i zdobył złoty medal. Radosław Stańczuk otarł się o medal, ale zawody zakończył ostatecznie na czwartym miejscu.

Grzegorz Pluta od samego rana walczył wręcz fantastycznie. W rundzie grupowej odniósł komplet czterech zwycięstw, a żaden z rywali nie sprawił mu większych kłopotów. Dzięki temu awansował bezposrednio do ćwierćfinału turnieju, w którym jego przeciwnikiem był Grek Panagiotis Triantafyllou. Polak dominował w tym pojedynku bezdyskusyjnie, pozwolił rywalowi na zadanie raptem 9 trafień. W półfinale zmierzył się pan Grzegorz z Włochem Alessio Sarrim. Siła włoskiej szabli znana jest wszystkim sympatykom szermierki, a jednak w tym akurat pojedynku swoją siłę pokazał polska szkoła fechtunku. Sarri trafił Plutę raptem 10 razy i pozostała mu jedynie walka o brąz. Polak awansował do ścisłego finału turnieju. Jego rywalem w walce o złoto był Francuz Marc-Andre Cratere. Finałową walkę lepiej zaczął rywal, który objął prowadzenie 5:3. Potem na planszy dominował już nasz reprezentant. Najpierw odrobił on straty, potem wyszedł na prowadzenie i stopniowo je powiększał. Końcówka była tak znakomita, że już przy stanie 13:8 jeden z organizatorów podszedł do polskich kibiców i poprosił ich o flagę dla Pana Grzegorza!  Pojedynek zakończył się wynikiem 15:8. Nieprzegrywając ani jednej walki Pluta wyjątkowo zasłużył na ten złoty medal.

Radosław Stańczuk walczący w kategorii A zaczął rywalizację słabiej niż Pluta. W rundzie grupowej zanotował bilans 2 wygrane – 2 porażki. Musiał z tego powodu rywalizować w 1/8 finału. Stoczył tam niezwykle zacięty i długi pojedynek z Rosjaninem Timurem Fajzulinem. Polakowi sprzyjało trochę szczęście, choć przecież mówi się, że sprzyja ono lepszym. Nasz zawodnik awansował do ćwierćfinału jednym trafieniem. A tam jak się okazało czekała go wbrew pozorom przeprawa znacznie prostsza. Grek Gesrasimos Pylarinos nie był rywalem równorzędnym – zadał raptem 6 trafień i awans Stańczuka do półfinału stał się faktem. W walce o pewny srebrny medal Igrzysk starł się z Chińczykiem Chen Yijunem. Zmęczonemu Radosławowi zabrakło sił na bitwę z azjatycka mocą i techniką. Chińczyk wygrał 15:8 i Polakowi została walka o brąz. A w niej rywalem był inny Azjata – reprezentant Hongkongu Chang Wing Kim. Niestety i tym razem Polak nie znalazł sposobu na azjatycki sposób walki na szable. Przegrał 9:15 i musiał zadowolić się najgorszym dla sportowca 4. miejscem.

Pozostali dwaj nasi reprezentanci spisali się zdecydowanie słabiej. Stefan Makowski i Adrian castro odpadli z turnieju po eliminacjach grupowych.